czwartek, 19 lipca 2012

RECENZJA: Cherie Priest, Kościotrzep [Boneshaker, 2009]

Niezwykły świat tajemniczych machin, groźnych piratów na zeppelinach i plagi złowrogich zombie. Ten krótki opis zawarty na okładce książki przykuł moją uwagę podczas jednej z ostatnich wizyt w księgarni. Zabrzmiał bardzo intrygująco, moim zdaniem, dlatego zdecydowałem się na kupno tejże książki. Autorka otrzymała literacką nagrodę Locusa za najlepszą powieść s-f roku 2010, która została także okrzyknięta najnowszym odkryciem steampunku. Te wszystkie pochlebne opinie jeszcze bardziej zachęciły mnie do przeczytania jej. Byłem ciekaw co kryje się "w środku"  skoro zachwyciła ona tak pokaźne grono czytelników.

Akcję książki poprzedza wstęp, który opowiada o tym, kiedy to w pierwszych latach wojny secesyjnej pogłoski o złocie ściągnęły hordy przybyszów na północno-zachodnie wybrzeże Pacyfiku. Pragnący stanąć do wyścigu Rosjanie zapłacili wynalazcy Leviticusowi Blue za stworzenie machiny, która byłaby zdolna do eksploatacji złóż pod lodami Alaski. W ten sposób na świat przyszła Prześwietna Machina Wydobywcza doktora Blue, zwana także Kościotrzepem. Jednak już podczas pierwszej próby urządzenie to wymknęło się spod kontroli i zniszczyło część Seattle, równocześnie odsłaniając podziemną żyłę śmiercionośnego gazu, który zmieniał każdą żywą istotę w zombie.

Od tamtego niemalże apokaliptycznego wydarzenia minęło szesnaście lat, a skażona część miasta została odgrodzona wysokim murem. Niestety życie po nieskażonej części miasta nie jest najłatwiejsze, a mieszkańcy wciąż odczuwają skutki katastrofy. Nastoletni syn doktora Blue, Ezekiel, nie zgadza się z plotkami głoszonymi przez ludzi na temat jego ojca. Postanawia więc pójść za mury otaczające miasto, do dzielnic, w których roi się od żywych trupów, piratów powietrznych, przestępczych kacyków i dobrze uzbrojonych uciekinierów, aby udowodnić sobie i innym, że prawda jest zupełnie inna. Po drodze spotyka przyjaciół i wrogów, przeżywa przygody i niebezpieczeństwa, a wynikiem tych wszystkich zdarzeń jest poznanie prawdy o swoim ojcu i jego wynalazku.

Wciągająca i pełna akcji opowieść o śmiertelnym gazie, zombie i tajemniczych maszynach przedstawiona w świecie pozbawionym nadziei na lepsze jutro. Autorka bardzo szczegółowo starała się opisywać sytuacje, bohaterów i przestrzeń, co sprawia, że w książce można zleźć wiele opisów pomagających lepiej wyobrazić sobie wyimaginowane Seattle u schyłku XIX wieku. Dialogi także są przemyślane i nieprzypadkowe. Myślę, że książka jest dobrym materiałem na film. Dla dociekliwych dodam, iż Kościotrzep to pierwsza część z serii zatytułowanej The Clockwork Century (Stulecie machin) wydana przez wydawnictwo Książnica. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się przeczytać kolejną, zatytułowaną Clementine.

Szkice wykonane przez Irene Gallo

6 komentarzy:

  1. Wiele osób zachwyca się tą książką. Kiedyś zapewne przeczytam, ale wątpię, aby było to w bliskiej przyszłości.
    Zapraszam do mnie http://invisibl3e.blogspot.com/
    Obserwuję bloga i liczę na rewanż :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię raczej tego typu książek, więc sobie odpuszczę.

    I mam jedno ,,ale''. Nie spamujcie non stop na blogach, abyśmy odwiedzali Wasz. Wtedy bardziej na niego nie chcemy wejść przez te linki i ,,zapraszamy''. Wejdziemy na niego bez podawania linka, jeśli chcemy. A uwierzcie, że to denerwuje trochę. Blog jest ciekawy, ładna szata graficzna, więc dużo osób polubi Wasz ,,zakątek'' w blogosferze.

    To ja tyle chciałam i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam wiele dobrego o tej książce, więc zapewne jak wpadnie w moje ręce to ją pochłonę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cassiel, odnośnie Twojego 'ale', to masz oczywiście rację i już poruszyłam tę kwestię z moim Panem informatykiem, który zajmuje się promocją bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O! To jest właśnie coś, co mogłoby mnie zainteresować. Lubię takie klimaty.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie, zaintrygowałeś mnie, muszę przeczytać kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń