środa, 5 września 2012

RECENZJA: E. L. James, Pięćdziesiąt twarzy Greya [Fifty Shades of Grey, 2012]

E. L. James, Pięćdziesiąt twarzy Greya [Fifty Shades of Grey, 2012]
Zanim książka pojawiła się w Polsce, zdobyła na świecie miano bestsellera wszech czasów, pobijając rekord sprzedaży nawet serii o Harrym Potterze. Nic dziwnego, że także w kraju nad Wisłą wzbudza coraz większe zainteresowanie. O Pięćdziesięciu twarzach Greya pisaliśmy już w połowie lipca (link). Wtedy oficjalna data premiery nie była jeszcze bliżej znana, a samo wydawnictwo Sonia Draga podawało do informacji, że będzie to listopad. Wszystko jednak się zmieniło i książka jest już od dzisiaj na półkach większości księgarni w Polsce.

Zanim przejdę do treści książki, chciałbym pochylić się na chwilę nad marketingiem i całym szumem, jaki wytworzył się wokół całej trylogii. Skoro okładka nie przyciąga zbytnio wzroku na półce to skąd wziął się jej fenomen? Wielu w ogóle jej nie czytało, a wie o czym opowiada. Czytanie opisu z tyłu wydaje się być zupełnie zbędne, bo o książce każdy już czytał w Internecie lub słyszał z ust dziennikarza czy znajomego, który wcześniej już trafił na jakąś wzmiankę o niej. W Polsce jeszcze przed premierą znalazła się na szczycie listy sprzedaży, a w rodzimym kraju autorski - Wielkiej Brytanii - cała seria w wielu sklepach i księgarniach jest wyeksponowana na samym wejściu, żeby nikt nie musiał długo jej szukać. W Stanach Zjednoczonych natomiast, powieść ta zasłynęła tym, że podobno zrewolucjonizowała życie seksualne Amerykanek, co wydaje mi się nad wyraz przesadzone.

Zanim podzielę się z Wami moimi odczuciami po przeczytaniu tejże książki, zachęcam do zapoznania się z opisem mówiącym pokrótce o tym, czego możemy spodziewać się sięgając po nią. Otóż, młoda, niewinna studentka literatury Anastasia Steele jedzie w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu, przystojnym i zamożnym Christianem Greyem. Mężczyzna od pierwszych sekund spotkania fascynuje ją i onieśmiela. W powietrzu wisi coś elektryzującego, czego dziewczyna nie potrafi nazwać, a może tylko się jej wydaje? Z prawdziwą ulgą kończy rozmowę i postanawia zapomnieć o intrygującym przystojniaku Plan spala jednak na panewce, bo Christian Grey zjawia się nazajutrz w sklepie, w którym Anastasia dorywczo pracuje. Przypadek? I do tego proponuje kolejne spotkanie. W tym miejscu kończy się „disneyowskie”  love story, choć młodziutka, niedoświadczona  dziewczyna nie wie jeszcze, że Christian opętany jest potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych, dość niezwykłych warunkach… Czy dziewczyna  podpisze tajemniczą umowę, której warunki napawają ją strachem i fascynacją? Jaki sekret skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?

Zachęcający opis? Myślę, że wydawca dobrze się postarał, choć wielkiej reklamy nie potrzebuje po tym, jak na świecie książka zyskała ogromną popularność. Wystarczyło napisać "światowy bestseller, który sprzedaje się jak świeże bułeczki" i zapewne to także wystarczyłoby, żeby zainteresować wielu czytelników. Po przeczytaniu jej, zamiast od razu myśleć o kolejnej części albo zastanowić się nad właśnie przeczytaną treścią, mnie nasunęło się jedno pytanie: "skąd ten fenomen na świecie?" Czy Pięćdziesiąt twarzy Greya jest tak trudną książką, że nie do końca ją zrozumiałem? A może wręcz przeciwnie - jej treść jest tak płytka, że straciłem tylko czas, który mógłbym poświecić na inna, lepszą lekturę? Choć nigdy nie czytałem serii Zmierzch, bo po obejrzeniu filmu stwierdziłem, że to na pewno nie jest gatunek, który mógłbym polubić. To może być niejako klucz do znalezienia odpowiedzi na dręczące mnie pytanie, ponieważ wielu uważa, że E. L. James właśnie niejako wzorowała się na słynnej serii Stephenie Meyer opowiadającej o miłości wampira do nastolatki. Każdy zapewne pamięta jak wielkie zainteresowanie i skrajne emocje wzbudziła owa saga. Teraz poniekąd historia się powtarza, jednakże w tym przypadku odbija się jeszcze większym echem.

Zapewne każdy kojarzy Pięćdziesiąt twarzy Greya z erotyką i seksem. Mało kto przed przeczytaniem potrafi powiedzieć coś więcej o tej książce. Niestety wielu może szybko się rozczarować, kiedy zacznie ją czytać, gdyż tak naprawdę jest to średniej klasy powieść, gdzie brakuje prawdziwej atmosfery erotyzmu i zmysłowości. Zaletą na pewno jest to, że nie wymaga ona większego skupienia. To sprawia, iż w gruncie rzeczy czyta się ją łatwo i przyjemnie, a fabuła mimo wszystko wciąga czytelnika i zachęca do przeczytania dalszych losów bohaterów zawartych w kolejnym tomie. Tytułowego Christiana Greya raczej dobrze nie poznamy, gdyż autorka postanowiła owiać jego postać jedną wielką tajemnicą. Natomiast Anastasia to typowa zakompleksiona i niezdarna dziewczyna, a więc niejako mamy do czynienia z księżniczką zamkniętą w wysokiej wieży, która najlepiej czuje się w samotności czytając książki.

Jeśli idzie o język, to książka ta na pewno nie zasługuje na miano najlepiej napisanej książki roku. Generalnie język jest banalny, a ilość powtórzeń może czasami irytować. W wielu przypadkach zachowania bohaterów są bardzo przewidywalne, a niektóre sytuacje, dosłownie, zdarzają się tylko w opowieściach.

Co sprawia, że kompletnie nie skreślam tej książki i mimo wszystko sięgnę po drugi tom? Wciągająca fabuła to chyba jedyna zaleta Pięćdziesięciu twarzy Greya. Pomimo "psioczenia" i wytykania wszystkich minusów, na pewno po jej przeczytaniu wielu zgodzi się ze mną, że chętnie sięgnie po kolejną część zatytułowaną Ciemniejsza strona Greya.

47 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym przeczytac tę ksiazke!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle, im bardziej reklamowany produkt, tym większą szmirą się okazuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach na weekend. Trochę się obawiam tego fan fiction i spotkania z bohaterką a'la Bella. Ale dobra reklama zrobiła swoje i kupiłam ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite, jak ta książka została rozreklamowana. Można by się spodziewać prawdziwego objawienia podczas gdy paradoksalnie głowy w blogosferze pokrywają się z Twoim - książka jest delikatnie mówiąc przeciętna. Kto ją kupi i się rozczaruje ten może mieć już pretensje tylko do siebie - że dał się podpuścić reklamom zamiast czytać wartościowe blogi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z tym wielkim szumem wokół tej książki oraz tym, że okładka jest szczerze powiedziawszy nijaka i na pewno wzroku nie przyciąga. Powtórzenia również i mnie irytują w książkach więc muszę się po tej recenzji zastanowić czy oby na pewno warto wydawać pieniądze na tą pozycję. Niemniej jednak zapoznam się z nią z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra recenzja. Zwracam jedynie uwagę na fakt, że słowo "wieża" piszemy przez "ż".

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziekuję za czujność, błąd został już poprawiony :)

    Cieszę się, że mamy tak spostrzegawczych czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja niejednoznaczna, ale nie wiem, czy mam chęć sięgnąć po tą książkę.Może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd przyznać, ale ja jakoś chyba pominęłam Waszą notkę na temat tej powieści i po prostu jej nie kojarzę. Nie kojarzę również szumu wokół niej, nie wiem czemu, bo o bestsellerach się raczej słyszy.

    Mniejsza z tym. Sama książka, cóż, z tego co piszesz, nie byłaby raczej w moim guście. Porównanie do "Zmierzchu" i fakt, że pisarka w jakiś sposób się na Meyer wzorowała nie jest dla mnie zachętą. Poza tym ja lubię dobrze napisane powieści i nie znoszę powtórzeń, więc myślę, że ta pozycja już z tego powodu by mnie irytowała. Bestseller bestsellerem, ale chyba podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo wszystko mam tę książkę w planach i liczę, że uda mi się ją niedługo przeczytać. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się w końcu wziąć za siebie i skończyć tę książkę. Sama nie uważam, żeby był to jakiś świetny tytuł wydawniczy, ale za to dobra komedia. Żałosne zachowanie Anastasii, jakieś komiczne "namiętne" dialogi bohaterów, ta naiwność 6-latki - Ciebie nie bawiło? Może lubię się pastwić nad niektórymi książkami.
    No ale Christian jest tajemniczy, ma jakieś problemy emocjonalne, wiele kobiet by się chciało nim zaopiekować. I tak się robi w tym biznesie:)Trzeba dać ludziom to, czego potrzebują.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie rozmawiałam dzisiaj z panią w księgarni o tej książce i zastanawiałyśmy się, czy ten wielki szum wokół niej dobrze wróży o treści książki. Wyraziłam obawę, że chyba jednak nie, i po przeczytaniu Twojej recenzji utwierdzam się w tym przekonaniu. Nie mam zamiaru tracić pieniędzy ani czasu na tę pozycję.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najsilniejsze w tym wszystkim jest to, ze mam wrażenie ze w Polsce szum wokół tej książki wcale nie jest jakiś ogromny w porównaniu z innymi krajami. Myśle jednak, ze wkrótce boom rozpocznie się na serio. Wiem, ze czytaliscie moja recenzje, jednakże zapraszam innych i serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie zupełnie nie rusza. Na 99,99% czytać nie będę. Pamiętam natomiast, że na amerykańskich blogach ksiażkowych bardzo naśmiewano się m.in.z powtórzeń. Krążyła nawet taka zabawa, że podczas czytania, za każdym razem kiedy bohaterka westchnęła trzeba było wpić kieliszek czegoś mocniejszego, żeby jakoś przetrwać i dobrnąć do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak tylko widzę tę książkę od razu mnie odrzuca... Nie zamierzam jej czytać i czuję się zażenowany, że okazała się takim bestsellerem. Może trochę głupio gadam, no ale takie mam wrażenie :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama już nie wiem, czy mam ochotę na tę książkę... Na początku bardzo chciałam ją mieć, ale entuzjazm jakoś mi ostygł. Być może kiedyś ją przeczytam, tak z ciekawości. Zapewne to się stanie, jak już cały ten szum minie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja do wszystkich haseł typu "bestseller", "czołowe miejsce na liście New York Timesa" podchodzę z rezerwą. im głośniej robi się o danej książce tym najczęściej jest ona przeciętna i bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" mnie prześladuje od kilku miesięcy, a teraz gdy pojawiło się już polskie wydanie jest jeszcze gorzej. Bronie się jak mogę, ale obawiam się, że w ostateczności przeczytam tę ksiązkę.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja muszę przeczytać, bo po prostu zżera mnie ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No i wreszcie jakaś krytyczna recenzja :) mimo wszystko przeczytałabym z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem w trakcie czytania tej książki i muszę przyznać, że choć rewelacji wielkich nie ma, to jednak owa powieść ma w sobie to ,,coś'', co sprawia, że chce się ją dalej czytać.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja się już tylu recenzji naczytałam, że na ten moment sobie daruję. może jak się szum uspokoi...? wiem jedno - nie znoszę książek napisanych słabym językiem, a skoro i w "momentach" atmosfery brakuje, to chyba szkoda mi na nią czasu,.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja, mimo mojego ogromnego rozczarowania, przeczytam kolejne części. Ale w oryginale i raczej w PDFach. Na pewno nie popełnię błędu drugi raz i nie wydam pieniędzy, bo będę żałować, tak jak po kupieniu części pierwszej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Autorka artykułu faktycznie komentuje krytykuje a wystrczy w jaki sposób została napisana recenzja i opinia odnośnie książki. Aż chce się powiedzieć przyganiał kocioł garnkowi. A może to ból, że samemu nie umię sie tak pisać. Pani kochana jest Pani strasznie jałowa.
    Moim zdaniem ksiązka fenomen...

    OdpowiedzUsuń
  25. Drogi Anonimie,

    Każdy ma prawo do własnego zdania, dlatego szanuję Twoją opinię. Jednakże sądzę, iż nieuważnie przeczytałeś mój tekst. Nawet mało wnikliwy czytelnik dostrzegłby płeć autora. Twój komentarz również nie świeci przykładem, jeśli idzie o stylistykę i składnię, więc Twoja krytyka wydaje się być trochę przesadzona.

    Pozdrawiam,
    Autor (Matt)

    OdpowiedzUsuń
  26. Obiektywnie napisana recenzja, mimo wszystko chyba nic nie zdoła mnie przekonać, by sięgnąć po książkę. Musieliby mi naprawdę sporo dopłacić. ;))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Najlepiej mi się czytało tę książkę podczas podróży PKP gdy na przeciwko siedziały dwie studenki i zastanawiały się czy w tych moich spodniach to na pewno telefon ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zakupiłam tę książke nie majac zielonego pojecia o tym, że jest ona jakimkolwiek hitem, gdziekolwiek...szukalam czegos lekkiego i banalnego na plaże a na nia akurat byla 25% znizka w empiku:-)
    i musze przyznac ze spelnila ona doskonale swoja role! typowa ksiazka na bezmysle wylegiwanie sie i umyslowy relaks...ale tak sie zastanawiam, czy wszystkie te krytyczne recenzje maja sens..przeciez jesli chcemy na to spojrzec w szerszym kontekscie to skoro hity TVNu bija rekordy popularnosci bazujac na sztucznie kreowanych emocjach, to czemu banalny, zaryzykowalabym rodem z "Dynastii" romans o lekkim zabarwieniu erotycznym nie mialby bic rekordow sprzedazy..nawet z 25% znika:-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie skończyłam czytać pierwsza część trylogii. i już mam ochotę na kolejną. Może nie jest to "Wojna i pokój", ale przecież nie tego typu literatury się spodziewałam,kupując tą pozycję. Może i bohaterka jest trochę naiwna, a powtórzenia się pojawiają ale dla mnie było to ciekawe przeżycie. Ta książka to takie literackie "dziewięć i pół tygodnia". Sceny dość odważne z romansem w tle. Nie dorabiajmy ideologii do tej pozycji. To ma być lekka lektura. I taka jest. Ale ze "Zmierzchem" niewiele ma wspólnego. Nie wiem skąd to porównanie. To raczej literatura dla dorosłych, o nie tak znowu lekkim zabarwieniu erotycznym, a nie bajka o wampirach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Przeczytałam i mam znacznie gorszą opinię o niej niż Ty. Aczkolwiek, chyba skuszę się na drugą część. Nie rozumiem szumu wokół tej serii i jej sławy. A co do Zmierzchu. To autorka najpierw pisała to jako fanfic do przygód Belli i Edwarda... Ech... Szkoda, że ktoś to chciał wydać. Pozdrawiam! i idę czytać recenzję drugiej części ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja czytałam ją jeszcze w oryginale. Polskie tłumaczenie jest naprawdę marne, a warto wspomnieć, że książka naprawdę nie jest napisana trudnym językiem. Przeczytałam całą trylogię i uczucia mam mieszane, bo - jak piszesz - niektóre sytuacje po prostu w realnym świecie nie mają nawet szans, by zaistnieć. Jako fanfiction czytało mi się dobrze, bo jak na tego rodzaju opowiadanie, było naprawdę niezłe, ale czego innego oczekuje się od opowiadania, a czego innego od książki.

    OdpowiedzUsuń
  32. Książka moim zdaniem jest w porządku :)Każdy lubi co innego a ja a niecierpliwością czekam na koleją część.

    OdpowiedzUsuń
  33. Wychodzę z założenia nie chce nie czytam.
    Pierwsze parę stron daje czytelnikowi informację zaciekawiła mnie lub nie.
    Śmiać mi się chce z komentarzy typu nie mogłam doczekać się końca.To jest książka,która ma dawać relaks, wprowadzać w inny świat,a nie praca, która należy wypełniać z obowiązku...
    Każda z części bardzo mi się podoba,a ludziom nadającym sobie etykietę "krytyka literackiego" proponuje napisanie czegoś, zdobycie jakiegoś tytułu,a następnie rozpisywanie przesadnych opinii do książki, którą traktują jakby miała stać się lekturą obowiązkową - jednym słowem żal...

    OdpowiedzUsuń
  34. Ta książka powinna się znaleźć na liście największych pomyłek roku i to na miejscu pierwszym. Właściwie to nie wiem do kogo ona jest skierowana i jaki świat ma pokazywać czytelnikowi.
    http://kolodynska.pl/

    OdpowiedzUsuń
  35. Według mnie- strara czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Książka bardzo "cieniutka" pod każdym względem. Fabuły też nie doszukałem się w niej ani trochę.
    Zmęczyła mnie tak, że myśląc o drugim tomie odczuwam "weltschmerz" ;) Nie polecam a nawet odradzam choć jak mówią gusta są różne i trudno o nich dyskutować. Nie jest to najgorsza książka jaką czytałem ale.... jedna z najgorszych.
    Recenzja bardzo fajnie napisana.
    Mój "look" na tą pozycję: http://ksiegol.blogspot.com/2012/11/18-piecdziesiat-twarzy-greya-el-james.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Przeczytałam pierwsza książkę z czystej ciekawości, no bo reklama zrobiła swoje. Powiem szczerze ze w ogóle mnie nie zaciekawila,Oh moje stracone wieczory. Czytałam dobre książki erotyczne, ta niestety moim zdaniem moze zaliczyć sie do przeciętnych. Nie polecam,lepiej sobie znaleźć inna lekturę,która powie coś o sobie,a nie wynudzi czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  39. Pierwsza część tak na prawdę nie zdradza tego co jest w dwóch kolejnych. a każda z nich jest zupełnie inna. Przyznam że jest w niej dużo erotyzmu ale uważam że warto ją przeczytać oczywiście w trzech częściach.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja przeczytałam wszystkie części i muszę powiedzieć, że po przeczytaniu pierwszej musiałam zaraz zacząć drugą a po niej trzecią. Przyznam, że bardzo interesowała mnie jego osobowość. Fajnie jest pokazana i powoli odkrywana... Uważam, że książka jest ciekawa! Ja polecam!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam podobne zdanie na temat tej książki. Tyłka nie urywa, czasem nudzi i nagminnie irytuje. Fabuła jednak popycha do sięgnięcia po kolejne części.

    OdpowiedzUsuń
  42. Marketingowo im się udało:) ale książka po kilkudziesięciu stronach kompletnie nie porwała :D a teraz wszystkie te czytelniczki będą czekać na film -> klik

    OdpowiedzUsuń
  43. Przeczytałam książki, są bardzo intrygujące. Szybko się czyta i wciąga strasznie. Nie żałuje że przeczytałam i uważam że szum wokół nich jest całkiem słuszny bo w niektórych momentach daje do myślenia. Polecam i zachęcam do lektury! :]

    OdpowiedzUsuń
  44. Książka jest niesamowita, po przeczytaniu wszystkich części czuje się jakby ktoś mnie wyrzucił ze świata Any i Christiana. Chciałabym dalej z nimi być, ale niestety to koniec. Jakby ktoś zamknął mi drzwi przed nosem, jest mi po prostu przykro. Będę potrzebować czasu żeby się otrząsnąć. Chciałabym być Aną.

    OdpowiedzUsuń
  45. Przeczytałem rewelacji żadnej ale fakt dobra dla zaniedbywanych mężatek rozwódek i desperatek ........

    OdpowiedzUsuń