sobota, 1 września 2012

RECENZJA: Maria Nurowska, Drzwi do piekła (2012)

O tym, że kupiłam Drzwi do piekła pisałam Wam bodaj na początku sierpnia (link). Wtedy to wraz z moim partnerem wybraliśmy się na spontaniczne zakupy do księgarni i nieoczekiwanie moim oczom ukazała się ta oto książka. W głównej mierze była to oczywiście zasługa psychologii sklepowej, gdyż została ona ustawiona i dobrze wyeksponowana dokładnie w zasięgu mojego wzroku. Jednakże dopiero nazwisko Nurowska skłoniło mnie do tego, żebym sięgnęła po nią z zaciekawieniem, bo jak wiemy Nurowska dobrą pisarką jest (ach, te moje naleciałości łacińskie).

Po przeczytaniu krótkiego, ale jakże intrygującego opisu z tyłu książki wiedziałam, że jest to lektura idealna dla mnie. Nie lubię tandetnej literatury, której fabuła opiera się głównie na wątku miłosnym i nic poza tym nie wnosi do treści. Drzwi do piekła od razu wydały mi się dobrą powieścią z bogatą treścią. Zresztą jak na Marię Nurowską przystało.

Drzwi do piekła to opowieść o Darii Tarnawskiej, która za zabójstwo męża - Edwarda - zostaje skazana na 12 lat więzienia. Tak też od samego początku czytelnik śledzi akcję zza więziennych krat, doznając dzięki głównej bohaterce retrospekcji. Wraz z Darią śledzimy zatem przebieg zdarzeń w więzieniu oraz zmagamy się z przeciwnościami losu, jakie jej towarzyszą. Od pierwszego dnia główna bohaterka musi radzić sobie z innymi współwięźniarkami, wypracowywać swoją pozycję oraz nauczyć się życia w piekle, do którego trafia. Jak to zwykle bywa początek był trudny i bolesny dla niej, lecz z upływem czasu wszystko zaczęło się zmieniać i pozytywnie układać. Daria dostała pracę w więziennej bibliotece, więc miała tam swój azyl. Stała się również poważaną osobą wśród innych więźniarek. Postanowiła nawet nawrócić jedną z nich, co stało się jej "więziennym" celem. Wszystko to nie miałoby zapewne miejsca, gdyby nie jej przyjaźń z wychowawczynią - Izą, którą od pierwszego dnia pobytu Darii w więzieniu pomagała jej przezwyciężyć owe piekło i poradzić sobie z samą sobą. Można rzec, iż Iza pełniła rolę przewodniczki zarówno po więzieniu, jak i po duszy głównej bohaterki.

Książka ta nie jest zwykłą i pretensjonalną powieścią z wieloma rozdziałami. To raczej jeden wielki potok myśli głównej bohaterki, wypowiedziany jakby jednym tchem i oczekujący na refleksję. Mnie taka forma literacka skojarzyła się ze spowiedzią, jakiej dokonuje Daria. Nie mamy tutaj do czynienia z rozdziałami czy spacjami oddzielającymi różne płaszczyzny czasowe. Jest tu miejsce jedynie na wyrażenie myśli i uczuć głównej bohaterki - zabójczyni własnego męża. Chyba właśnie dzięki takiemu zabiegowi książka tak bardzo pochłania czytelnika, że nie sposób zakończyć w danym miejscu i odłożyć ją na półkę. Ja bynajmniej chciałam więcej i więcej. Ciągle byłam ciekawa jak potoczą się losy i jak Daria poradzi sobie z problemami. I faktycznie przeczytałam ją jednym tchem podczas podróży PKP (cóż to była za podróż!).

Otwarte zakończenie Drzwi do piekła sygnalizuje czytelnikowi, że losy Darii nie zostały do końca wyjaśnione i zapewne zostanie to uczynione w następnej części tejże książki. Tak też się stało, gdyż 22 sierpnia bieżącego roku swoją premierą miała kontynuacja Drzwi do Piekła pod równie metaforycznym tytułem Dom na krawędzi. Oczywiście po pierwszej części mam niedosyt, więc z ogromnym zaciekawieniem sięgnę po Dom na krawędzi.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak tylko wyrazić moje głębokie zadowolenie z tejże lektury i serdecznie ją Wam polecić!

Drzwi do piekła oraz Dom na krawędzi możecie nabyć w atrakcyjnej cenie na: 
 

15 komentarzy:

  1. Sama mam ochotę przeczytać tą książkę. W każdej księgarni, w której jestem można ją zobaczyć. Opis mnie zainteresował. Pewnie kiedyś przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Już sama okładka do mnie przemawia, więc jak tylko będę miała możliwość jej przeczytania to na pewno to zrobię. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś bardzo chciałam przeczytać tę książkę, później jednak zniechęciła mnie do tego ... jej autorka. Ilekroć widzę pozytywne opinie zastanawiam się czy mimo wszystko powinnam dać jej szansę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już czeka w moim czytniku, muszę tylko przebrnąć przez inne, które też tam są :) Chciałabym także wyrazić zachwyt, jaki wywołały u mnie pojawiające się u góry skróty recenzji. Bardzo mi sie to podoba, jednak jako początkująca jak wiece blogerka jeszcze nie doszłam do takiego poziomu zaawansowania by potracić coś takiego stworzyć :/ Przyjdzie zapewne z czasem...tak przynajmniej myślę:P
    Zapraszam do siebie na nową recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka raczej nie dla mnie ;)
    Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka już od jakiegoś czasu "za mną chodzi". Muszę w końcu ją zakupić i przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Heej, jestem trochę młodsza i dopiero zaczynam, ale jeżeli mimo wszystko chcielibyście zobaczyć kiedyś moje recenzje, to zapraszam na:

    secretkwrites.blogspot.com

    PS. Słyszałam, że Maria Nurkowska ma wiele ciekawych książek,a ostatnio natrafiłam na "księżyc nad Zakopanem". Ktoś może to zna?

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tą książkę na uwadze. Z całą pewnością kiedyś do mnie trafi:)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie z Nurowską miałam jedno nieudane spotkanie. Po przeczytaniu Twojej notki pomyślałam, że może warto spróbować jeszcze raz...

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie wczoraj książki pani Nurowskiej mignęły mi w księgarni, a wiele ostatnio dobrego o nich słyszałam. I choć na razie mam odwyk od kupowania, na pewno nie pozostanę na jej dzieła obojętna. Historia więźniarki wydaje się bardzo ciekawa. Czekam na opinię na temat kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedawno czytałam tę książkę, ale szczerze powiem, iż nie odczułam jakiś wielkich rewelacji. Czegoś mi w niej brakowało, choć nie potrafię znaleźć na to ,,coś'' odpowiednich słów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno sięgnę po tę książkę, planuję zrobić to już od dawna. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka wydaję się fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wczoraj poczta dostarczyła mój egzemplarz. Zobaczę co to :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie także książka ta się podobała, choć kontynuacja, jakoś bardziej przypadła do gustu;) Tym bardziej, że pozostawiła kolejne otwarte zakończenie... :)

    OdpowiedzUsuń