środa, 31 października 2012

RECENZJA: Robert Kirkman i Jay Bonansinga, The Walking Dead: Droga do Woodbury [The Walking Dead: The Road to Woodbury (Walking Dead Book 2), 2012]

Robert Kirkman i Jay Bonansinga, The Walking Dead: Droga do Woodbury, The Walking Dead: The Road to Woodbury (Walking Dead Book 2)
Dzisiaj jest Halloween, czyli zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych. Wywodzi się on z Wysp Brytyjskich, a w latach 40. XIX wieku irlandzcy imigranci sprowadzili tradycję do Ameryki Północnej. To właśnie tam Halloween zostało rozpowszechnione najbardziej i dzisiaj jest znane w wielu krajach na całym świecie. Nic więc dziwnego, że to właśnie w Stanach Zjednoczonych zaczęły powstawać opowieści o żywych trupach. Jednym z najbardziej znanych autorów tego typu opowieści jest Robert Kirkman. Wszystko zaczęło się od komiksu The Walking Dead jego autorstwa. Później amerykańska telewizja AMC zrealizowała serial oparty na komiksie pod tą samą nazwą. W końcu wszyscy fani tematu i twórczości Kirkmana doczekali się książki. Polscy fani na pewno ją znają. Została ona opublikowana przez Wydawnictwo SQN rok temu. Tydzień temu pojawiła się w sprzedaży, na razie tylko w wesji anglojęzycznej, druga część opowieści Roberta Kirkmana o żywych trupach.

Świat, w którym żyje Lilly nie jest bezpieczny. Żywe trupy czają się za każdym rogiem masakrując każdego, kto dostanie się w ich ręce. Na ulicach panuje chaos i zagłada, a Lilly i jej towarzysze zmuszeni są opuścić domy i uciekać w bezpieczniejsze miejsce. Takim miejscem wydaje się być Woodbury, gdzie jest jedzenie i ochrona przed zagrożeniem z zewnątrz. Szybko okazuje się, że umarli nie są w tym miejscu największym zagrożeniem, kiedy pojawia się ludzka bezmyślność...

Jeśli czytaliście komiks i pierwszą część The Walking Dead. Żywo trupy. Narodziny Gubernatora to wydarzenia w Drodze do Woodbury nie będą żadnym zaskoczeniem. Natomiast wszyscy, którzy przeczytali jedynie pierwszą książkę koniecznie powinni sięgnąć po drugą i poznać dalsze losy bohaterów oraz ich walkę z niebezpiecznymi żywymi trupami. Osobiście, pierwszą część czytałem w przekładzie Bartosza Czartoryskiego i jak najbardziej przypadła mi ona do gustu. Po drugą część sięgnąłem w oryginale, z tego względu, iż polskie wydanie na razie nie istnieje. Jednakże obie książki są napisane naprawdę ciekawym językiem. Przyznaję, że momentami czułem lekkie znużenie podczas lektury, natomiast po jej skończeniu, uznałem, że była całkiem niezła. Uważam, że warto sięgnąć po tę książkę i poznać dalsze losy, jeśli oczywiście po przeczytaniu pierwszej części czuło się swego rodzaju niedosyt.

13 komentarzy:

  1. Wow, zazdroszczę Ci czytania po angielsku! O ileż ukróciłoby to moje czekanie na wiele książek - w tym i na tą. Przyznaję, że jestem rozczarowana, że "Road to Woodbury" dotyczy Lily i jej grupy. Po cichu liczyłam, że będzie to historia Ricka i reszty. Cóż, pozostaje mi długie oczekiwanie na polskie wydanie, które na pewno będzie równie dobre, co część pierwsza.

    Fajnie, że mamy podobne odczucia co do "Żywych trupów" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie czytałam żadnej części, ale zdarzyło mi się obejrzeć kiedyś jeden odcinek serialu i całkiem mi się spodobał. Gdyby nie to, że leci tak późno, obejrzałabym więcej, ale zazwyczaj nie chce mi się tak długo na nie czekać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze szał na zombie przede mną ;P Zobaczę, jak mi się spodoba seria, może wtedy sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapomnieliscie o tym, że powstała też gra na podstawie tego komiksu. Po książkę sięgnąłbym z przyjemnością, co do recki, to trochę szkoda, że taka krótka, bo całkiem fajnie się to czyta, Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam jakąś wielką fanką zombie nie jestem, żeby oglądać serial, czytać komiksy i książki. Także pozostanę przy serialu, który zresztą jest całkiem zacny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Serial oglądam od początku, komiks zaczęłam czytać dopiero niedawno (idzie mi powoli bo jakoś komiksy to nie moja działka ;P) a o książkach dowiedziałam się dopiero kilka dni temu czytając recenzję na którymś blogu. Myślę, że książka bardziej by mi odpowiadała niż komiks o ile wydarzenia faktycznie się pokrywają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja regularnie oglądam serial, więc raczej nie sięgnę po książkę, żeby nie zepsuć sobie oglądania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam tej i poprzedniej części, jakoś się nie zanosi. Ale zazdroszczę Ci umiejętności czytania po angielsku! U mnie niestety trwałoby to miesiącami i nie byłaby to przyjemność...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądam serial - uwielbiam go. Grałam w grę - świetna była. Książka - dlaczego ja o niej nie słyszałam??? Aaaaa nie no, muszę mieć!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, a ja jeszcze nie miałam do czynienia z żadną częścią, ale fajnie się zapowiada:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ogromną prośbę, czy ktoś z Was mógłby mi powiedzieć kiedy będzie premiera polskiej wersji tej książki? Pierwszą wydało SQN ale na ich stronie nie ma walking dead nawet w zapowiedziach.. :( ile można czekać? :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki nie są powiązane z serialem i komiksem w tym sensie, że poznamy losy poszczególnych bohaterów. Obie książki należy traktować jako wprowadzenie do komiksu i do serialu, bowiem właśnie z nich dowiemy skąd się wzięło tytułowe miasteczko oraz jak to się stało, że rządzi tam Gubernator. Innymi słowy obie książki są gratką dla fanów serii The walking dead, gdyż poprzedzają historie z komiksu, niejako do niej nawiązując, chociażby przez wskazanie kto umieszczał określone napisy ostrzegawcze, które następnie ratowały życie postaciom z komiksu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy -przeczysz sam sobie-seria najściślej powiązana jest z komiksem, za to nie z filmem, który wykorzystuje wątki z komiksu. Główna bohaterka Drogi... również nie ma nic wspólnego z grą o tym tytule. Sposób w jaki umieszczone są znaki w Narodzinach... też jest różny od tego w komiksie...ale to niedopatrzenie autora. Główne postaci obu książek skonfrontowane mają być w 3 i prowadzić bezpośrenio do wydarzeń z komiksu.

    OdpowiedzUsuń