niedziela, 14 października 2012

RECENZJA: Vina Jackson, Osiemdziesiąt dni żółtych [Eighty Days Yellow, 2012]

Vina Jackson, Osiemdziesiąt dni żółtych [Eighty Days Yellow, 2012]
Po ukazaniu się Pięćdziesięciu twarzy Greya i nastaniu mody na powieści erotyczne, nie trzeba było długo czekać, aż pojawią się następcy E.L. James. Jednym z nich jest duet dwojga uznanych pisarzy ukrywających się pod pseudonimem Viva Jackson, którego trylogia Eighty Day (Osiemdziesiąt dni) niedawno ujrzała światło dzienne. On to autor dziewięciu powieści, znany człowiek z branży wydawniczej, redaktor, wydawca, felietonista oraz kolekcjoner i specjalista w dziedzinie erotyki. Ona zaś to autorka również publikowana w Anglii, pracuje jako wysokiej klasy finansistka w londyńskim City i także jest znaną postacią na londyńskiej scenie sado-maso. Przynajmniej wiemy co łączy dwoje tych ludzi, który, na pewno nie bez powodu, chcą zachować pełną anonimowość.

Zarówno na okładce polskiego wydania, jak i angielskiego, znalazło się porównanie do Pięćdziesięciu twarzy Greya. Nic w tym dziwnego, bo to najłatwiejszy sposób zainteresowania wielbicieli twórczości pani James. Ale ile jest prawdy w tym co napisał na okładce wydawca? O ile na anglojęzycznym wydaniu pojawia się napis If you liked Fifty Shades, you'll love... (Jeśli polubiłeś Pięćdziesiąt twarzy, to polubisz... [Osiemdziesiąt Dni Żółtych]), co generalnie jest prawdą, o tyle miałbym drobne zastrzeżenie do cytatu Publishers Weekly Bardziej pikantny i wysublimowany odcień Pięćdziesięciu twarzy Greya. Oczywiście to już kwestia gustu i odbioru tejże książki.

A co czym ona tak właściwie opowiada? Osiemdziesiąt dni żółtych to powieść o budowaniu trudnej, namiętnej, burzliwej i bardzo bujnej erotycznie relacji między młodą skrzypaczką i bogatym profesorem uniwersytetu. Poznajemy nie tylko mroczne strony bohaterów, ale i świat klubów sado-maso i fetyszystów z Londynu i Nowego Jorku, a pikanterii i wdzięku dodaje wszechobecna muzyka klasyczna. Podobnie jak w Pięćdziesięciu twarzach Greya mamy młodą (choć nie tak niewinną) dziewczynę i zagadkowego bogatego profesora. Tyle, że ich relacje są znacznie bardziej skomplikowane. Summer, targana namiętnościami skrzypaczka o włosach koloru płomieni, nieszczęśliwa w swoim związku, zamiast w salach koncertowych gra Vivaldiego w metrze. Pewnego dnia skrzypce ulegają uszkodzeniu nie do naprawienia. I wtedy Summer otrzymuje propozycję od młodego, bogatego profesora uniwersytetu. Dominik kupi jej nowe skrzypce, pod warunkiem że zagra tylko dla niego prywatny koncert… Tak rozpoczyna się niebezpieczna, pełna zawirowań i nieprzewidzianych zdarzeń podróż obojga do mrocznego kresu siebie poprzez zakazane miejsca i sale koncertowe Londynu i Nowego Jorku. Czy tak spalająca namiętność może przetrwać?

Na te pytanie nie zdradzę jednak odpowiedzi, natomiast zastanawiające wydaje się znaczenia słowa namiętność w kontekście całej treści Osiemdziesięciu dni żółtych. Bo jak tu mówić o namiętności kiedy wokół tylko dziki i czasem także niesmaczny seks, a słownictwo pozostawia wiele do życzenia? Przyznaję, że czepiałem się podobnych szczegółów podczas czytania, a później pisania recenzji Pięćdziesięciu twarzy Greya, jednakże w tym przypadku jest to jeszcze bardziej uwypuklone i trudne do strawienia. Bo co romantycznego i nastrojowego jest w wulgarnych określeniach narządów płciowych oraz intymnych zbliżeń? W dodatku wszystko jest takie nienaturalne i na wyrost wyimaginowane, a niektóre sytuacje wręcz obrzydzające. Można się zastanawiać jak dwoje dobrze wykształconych i inteligentnych ludzi podchodzi do seksu z taką lekkomyślnością i brakiem higieny. Nie będę zagłębiał się w szczegóły - dociekliwych odsyłam do lektury. Jeśli ma być to następca trylogii Fifty Shades to ja się pod tym nie podpisuję. Z żalem przyznaję, że sięgnąłem po Osiemdziesiąt dni żółtych z nadzieją, że dostanę coś więcej niż w trylogii E.L. James, natomiast okazało się zupełnie odwrotnie. Być może wielbicielom mocnych wrażeń, wymyślnego fetyszu, oraz oczywiście Pięćdziesięciu twarzy Greya książka przypadnie do gustu. Ja kompletnie się rozczarowałem, bo nie spodziewałem się tak słabej i na siłę naciąganej powieści BDSM. W dodatku bohaterowie są przedstawieni w złym świetle, a wszystko musi być bardziej dla dorosłych niż w książkach pani James, co wcale nie zdaje egzaminu, bo mało w tym wszystkim nastroju i zmysłowości, a dużo zwykłego wulgaryzmu. Premiera drugiego tomu historii Summer i Dominika zatytułowanego Osiemdziesiąt dni niebieskich planowana jest na 27 listopada i zapewne sięgnę po nią, ale tylko dlatego, żeby przekonać się, podobnie jak w przypadku Ciemniejszej strony Greya, jak potoczą się dalsze losy głównych bohaterów i liczę, że duet, który do tej pory słusznie ukrywa się pod pseudonimem Vina Jackson pokaże na co naprawdę go stać.

25 komentarzy:

  1. Ech, w najbliższym czasie czeka nas pewnie prawdziwy wysyp tego typu książek. Większość zapewne jeszcze bardziej tandetnych od oryginału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponieważ ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya'' mi się podobała, to chętnie sięgnę również po ,,Osiemdziesiąt dni żółtych'' i porównam różnice i podobieństwa do obu powieści..

    OdpowiedzUsuń
  3. hey i like your blog maybe we follow each other!? let me know ;) www.yuliekendra.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieszczególnie interesuje mnie ten typ literatury, dlatego też nie będę szukać książki..
    PS. Ładne zdjęcie profilowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm w sumie nie wiem czy sięgnę, ale może jednak się skuszę =3

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za komentarz :)

    Nie czytałam jeszcze żadnej podobnej tematycznie książki, dlatego rozejrzę się chociażby z czystej ciekawości, w końcu trzeba poszerzać horyzonty :)

    pozdrawiam
    prywatna-poczytajka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam szczerze, że nie rozumiem fenomenu "50 twarzy Greya" i nie ciągnie mnie do tej książki, ani do publikacji do niej podobnych - to zupełnie nie moja bajka...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że nastała moda na mocną erotykę w powieściach. Tylko żeby jeszcze była ona podana w bardziej ciekawy sposób. Z drugiej strony ciężko oczekiwać od książki erotycznej, że będzie aspirować do miana arcydzieła.

    OdpowiedzUsuń
  9. 50 Twarzy... średnio mi się podobało, ale może ta będzie lepsza:)
    Życzę dużo miłości:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się stanowczo wypisuję z nurtu Grey'owej erotyki. Jak szał minie, przeczytam te dwie czy trzy dobre powieści, które się zapewne w nurcie pojawią.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem w połowie Greya i uważam, że jest to bardzo marna lektura. Czytam dalej ponieważ ciekawi mnie tylko jak daleko posunie się autorka. Książka nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Czytałam już delikatniejsze opisy sexu które potrafią rozpalić zmysły a tu nic ogólnie nic. Zastanawiam mnie jedno dla kogo w ogóle jest ta książka na jaki wiek czytelnika? Grey jest książką bardzo naiwną ale to bardzo. autorka wogółe nic nie wie o Panach i ich niewolnicach lub na odwrót. wiem coś o tym bo sama jestem BDSM.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja przeczytałam wszytski 3 tomy o Greyu i muszę przyznać,. że bardzo mi się podobały. Muszę sięgnąć i przeczytać te nowe książki i porównać czy faktycznie sa do siebie podobne...
    W każdym bądż razie bardzo polecam przeczytać 3 tomy Greya.. faktycznie pobudza wyobraznię :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Po przeczytaniu trylogii o Grey'u byłam bardzo mile zaskoczona. Książka może nie jest najwyższych lotów, ale historia i postacie bardzo mi się spodobały. Może dlatego, że każda kobieta marzy o facecie pokroju Christiana? Z ciekawości sięgnęłam po kolejną trylogię "Osiemdziesięciu dni". Muszę przyznać, że część żółtą czytałam z niechęcią i oburzeniem. Kiedy przebrnęłam do końca, postanowiłam przeczytać resztę z czystej żywej ciekawości. Ciągle niezadowolona w połowie 2 części się wciągnęłam, ale nie na tyle żeby nie potrafić przestać.
    Reasumując. Muszę przyznać, że nie podobają mi się opinie porównujące te 2 trylogie do siebie. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" jest dla mnie powieścią erotyczną. Moim zdaniem, tego rodzaju sytuacje można zaaranżować sobie w domu. Natomiast "Osiemdziesiąt dni" jest totalnym pornosem. Ciężko jest mi sobie wyobrazić kobietę którą mężczyzna pozwala "pieprzyć" innym na swoich oczach, za opłatą.
    Według mnie, to jest zasadnicza różnica między tymi dwoma trylogiami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hello! This post couldn't be written any better! Reading this post reminds me of my good old room mate! He always kept chatting about this. I will forward this page to him. Fairly certain he will have a good read. Thanks for sharing! dokładne info, http://www.seaic.org/cme-jiaci/user/view.php?id=18342&course=1

    OdpowiedzUsuń
  15. Good day! This is my first comment here so I just wanted to give a
    quick shout out and tell you I really enjoy reading your
    articles. Can you suggest any other blogs/websites/forums that go over the same topics?

    Thank you so much! szczegóły, http:
    //eolguild.org/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=LazaroSch
    my web page: szczegóły

    OdpowiedzUsuń
  16. Hello i am kavin, its my first time to commenting anywhere, when i read this
    piece of writing i thought i could also create comment due to this brilliant article.
    ciekawy blog na ten temat tutaj, http://www.
    southern-pride.com/_new/vanso/profile/FideliaFa

    OdpowiedzUsuń
  17. You actually make it seem so easy with your presentation but
    I find this topic to be really something which I think I
    would never understand. It seems too complicated and
    extremely broad for me. I'm looking forward for your next post, I will try to get the hang of it! więcej informacji tutaj, http://www.voicefactorylive.com/k-j-ban/kb.cgi

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem po przeczytaniu trylogii o Greyu i bardzo mi się ona podobała,po pierwszej części "Osiemdziesięciu dni zółtych"jestem zniesmaczona tą książką,nijak mającą się do Greya.Jest dużo mocniejsza i lekko oburzająca,ale z czystej ciekawości postaram się doczytać wszystkie części,mam nadzieję,że dam radę.
    Tych trylogii w żaden sposób nie powinno się porównywać.
    Jeśli miałabym jakąś pozycję porównać z Greyem ,to będzie to "Dotyk Crossa" i "Płomień Crossa"-a w lipcu ma się ukazać trzecia część trylogii-gorąco polecam

    OdpowiedzUsuń
  19. Lepsza od " 50 twarzy Greya" napewno jest " Płomień Crossa" . Jest przynajmniej jakiś sens w tej książce. polecam " Płomień Crossa". Warto przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest czesc z trylogi. Pierwsza to Dotyk Crossa poten Wyznanie Crossa a na koncu Plomien Crossa.

      Usuń
  20. Ma może ktoś osiemdziesiąt dni..... w wersji elektronicznej.
    Chętnie przeczytam. Jeżeli tak to proszę o przesłanie na maila:
    mala.beatka@poczta.fm . Z góry dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. przeczytałam właśnie osiemdziesiąt dni .... totalna porażka dużo nawiązań do Greya i w dodatku bardzo ,średnich powiązań ogólne moje zdanie to wulgaryzm i jeszcze raz wulgaryzm i niesmak po takiej lekturze .............

    OdpowiedzUsuń
  22. tez polecam Crossa

    OdpowiedzUsuń
  23. Polecam Ten Mezczyzna. Ma on 6 albo 7 tomów nie pamietam. Ale tez jest swietna !:) Jessi w roli głównej :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam erotyki, ale seria 80 dni..... nie absolutnie mi nie przypadła do gustu. Uwielbiam Uwolnij mnie! Polecam!
    Zapraszam do mnie.
    http://najlepszeharlequinyiksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń