sobota, 17 listopada 2012

RECENZJA: Olle Lönnaeus, Jedyna prawda [En enda sanning, 2012]

Olle Lönnaeus, Jedyna prawda [En enda sanning, 2012]
Jedyną prawdę Olle Lönnaeusa miałem ochotę przeczytać od samego początku, kiedy tylko usłyszałem o niej. To powieść warta uwagi, zwłaszcza dla miłośników kryminałów. Przyznaję, że nie czytałem poprzednich książek autora, ale nie zniechęciło mnie to ani trochę, tym bardziej, że nie są one ze sobą powiązane, co czyni każdą odbrębną powieścią. Choć nigdy nie oceniam książki po okładce, a przynajmniej staram się nie kierować się nią podczas wyboru książki, to w tym przypadku muszę przyznać, że grafik zrobił kawał dobrej roboty podczas tworzenia obwoluty.

Na początku można odnieść wrażenie, że fabuła nie jest zbytnio skomplikowana, jednakże z czasem pozornie oczywiste tropy okazują się mylące i w rezultacie zagadka otrzymuje zaskakujące rozwiązanie. Dodatkowym atutem jest to, że śledztwo prowadzone jest niejako na dwa fronty – przez policję, która jest niemal przekonana o winie głównego podejrzanego, oraz przez Joela, który odnajdując znajomych ojca, sam mimowolnie chce rozwiązać tajemnicę jego śmierci. Akcja toczy się w rodzinnej miejscowości autora, Tomelilla, gdzie małe, na pozór spokojne społeczeństwo, okazuje się nagle wzburzonym kotłem wzajemnych gierek, tęsknot, wyrzutów i podejrzeń. Mroczną atmosferę potęguje ciemna, zimowa aura i narracja prowadzona z punktu widzenia dwóch samotnych osób – Joela i Fatimy, którzy choć odkrywają prawdę o zabójcy, nie dochodzą do prawdy o celu zła i kłamstwa.

Mamy więc do czynienia z wieloma tajemnicami, którego tylko z pozoru okazują się oczywiste, natomiast rzeczywistość jest zupełnie inna niż mogłoby się wydawać. Autor przedstawia powieść w mrocznym zimowym scenariuszu, co skutecznie buduje i stopniowo podnosi napięcie. Jedyna prawda to także socjologiczne spojrzenie na współczesne szwedzkie społeczeństwo i problemy emigracyjne, z którymi coraz częściej spotyka się Europa Zachodnia. Autor nie stara się przedstawić imigrantów w złym świetle, natomiast w bezpośredni sposób pokazuje problemy wynikające z tego problemu dla obu stron. Nie do końca łatwa lektura, ale na pewno warta przeczytania. Zdecydowanie dobry i mroczny kryminał, w którym poruszane są ważne, choć nie dla wszystkich proste tematy.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tejże powieści 
dziękuję AiM Media

15 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie. kolejna pozycja do listy "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już przeczytałam i zgadzam się z Twoją opinią, że nie jest to lektura łatwa, ale przeczytać warto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem właśnie świeżo po lekturze "Pokuty" i poczułam się zawiedziona. Bo owszem jest to dobra obyczajówka, ale jako kryminał prezentuje się średnio.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja brzmi kusząco, więc chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście brzmi ciekawie:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Może, może, chociaż tych kryminałów skandynawskich tyle się namnożyło, że nie wiem od czego zacząć ;)

    (PS popraw literówkę - szwedzkie zamiast szweckie)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Polaris Dziękuję za czujność :) Przeczytałem już kilka szwedzkich kryminałów, a ciągle mam problem z poprawną pisownią ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za sobą mam właśnie lekturę "Ludzi przemocy", gdzie z kolei jest niezbyt optymistyczny obraz szwedzkiego społeczeństwa lat 70. Chętnie porównam sobie obydwie wizje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze nic typowo skandynawskiego nie czytałam, chciałabym zacząć od tej pozycji, bo w sprawach tamtejszych kryminałów ciemna jestem po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko to brzmi bardzo zachęcająco. Zainteresuję się tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka istotnie intrygująca i nietypowa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie, ciężko nie zwrócić uwagi na okładkę. Jest bardzo klimatyczna, a pewnie po przeczytaniu już samej książki, wiele mówi o jej treści. Kryminał ten bym z chęcią przeczytała, co prawda, jak dotąd nie czytałam żadnej innej powieści te go autora, ale być może trzeba to zmienić? ;)

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń