piątek, 14 grudnia 2012

RECENZJA: George R.R. Martin, Gra o tron. Pieśń lodu i ognia [A Game of Thrones. A Song of Ice and Fire, 1996]

George R.R. Martin, Gra o tron. Pieśń lodu i ognia [A Game of Thrones. A Song of Ice and Fire, 1996]
Za oknem spadł już pierwszy śnieg. Mróz także o sobie przypomina na każdym kroku. Zima chce chyba na dobre zagościć u nas przez jakiś czas. Nadchodzi zima to tradycyjne zawołanie rodu Starków z powieści Gra o tron. Do sięgnięcia po tę książkę skłoniła mnie zwykła ciekawość. Zastanawiałem się, dlaczego zyskała ona tak dużą popularność i ogromne grono wielbicieli na całym świecie. Licząca przeszło osiemset stron książka zdecydowanie nie jest lekturą na jeden wieczór, ale historia w niej odpowiedziana jest warta uwagi.

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam. Tron objął Robert – najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron.

Lubię od czasu do czasu przeczytać jakąś fantastykę, natomiast opowieści o królach, rycerzach i średniowiecznym świecie nie zdobywają mojego zainteresowania. Gra o tron to zdecydowanie wyjątek. Bogate tło, doskonale przemyślane dialogi oraz wielowątkowa fabuła przedstawiona z punktu widzenia kilku postaci pochodzących z różnych miejsc to największe zalety tej książki. Porównania i metafory są za każdym razem trafione w przysłowiową "dziesiątkę". Intrygi, walki i zazdrość przeplatają się w Grze o tron jak wszyscy bohaterowie, rody i herby. Momentami naprawdę można na chwilę się pogubić. Realizmu dodają opisy nierzadko drastycznych i nie kierowanych do dzieci czy młodzieży.

Zastanawiam się do czego mógłbym porównać Grę o tron i nic nie przychodzi mi do głowy. Martina na pewno nie można nazwać naśladowcą Tolkiena. Książka też nie jest kolejnym Władcą pierścienia czy Hobbitem. To zupełnie inna powieść, którą autor sam wymyślił i napisał po swojemu. Czy warto natomiast przeczytać Grę o tron? Odpowiedź może być tylko jedna - zdecydowanie warto, a nawet trzeba.

Tę książkę można nabyć w atrakcyjnej cenie na
 

15 komentarzy:

  1. Mi czytanie idzie bardzo mozolnie. Pewnie dlatego, że widziałam serial, który jest dość wiernym obrazem książki, ale na pewno wkrótce skończę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Że trzeba przeczytać, to wiem, mam na oku tę książkę od bardzo bardzo dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak. Ostatnio zakupiłam sobię tę pozycję, nawet w takim samym wydaniu i chyba czym prędzej się zabiorę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytam,ale oglądam serial. Uważam,że jest świetny i nie mogę się doczekać kolejnego sezonu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja! :)

    Książkę zaczęłam czytać pół roku temu i była tak dobra, że zdecydowałam odłożyć ją na okres świąteczny, gdy będę miała dużo czasu tylko dla niej. Na szczęście te dni już nadchodzą! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zebrałam już 5 tomów Pieśni Lodu i Ognia i jakoś nie mogę sięgnąć po nie z półki. Może czas nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja słuchałam audiobooka, tak mi sie spodobał, że pod choinkę serial kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pieśń Lodu i Ognia to jedna z moich ulubionych sag fantasy i książek w ogóle. Martin stworzył świetne postaci i ciekawy, rozbudowany świat. Szkoda tylko, że tak długo trzeba czekać na kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam, że warto najpierw obejrzeć serial, żeby potem łatwiej było orientować się w postaciach, czytając książkę. No cóż, zobaczymy, za co jako pierwsze się zabiorę w końcu - za serial czy książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaprosiłam Was do zabawy :) Zajrzyjcie, proszę :)
    http://czytam-wiec-zyje.blogspot.com/
    (Z góry przepraszam za spam)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam kilka lat temu wszystkie dostępne wtedy tomy, właściwie mogę powiedzieć, że cykl ten był dla mnie pierwszym zetknięciem z bardziej "dorosłą" literaturą fantasy, dlatego mam do niego pewien sentyment. W tym roku przypomniałam sobie "Grę o tron" dzięki nowemu audiobookowi (naprawdę polecam bo nie jest to zwykły nudny audiobook). A serial też oglądam, pierwszy sezon był świetny, drugi jak dla mnie już trochę gorzej, czekamy na trzeci ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś na pewno sięgnę po Grę o Tron, w końcu trzeba znać tę historię, kiedy tyle ludzi o niej rozmawia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka czeka już u mnie na półce i jednocześnie korci mnie, żeby po nią sięgnąć, ale też trochę się boję, bo to zupełnie nie moje klimaty. To jednak kolejna pozytywna recenzja tej pozycji, więc pewnie się w końcu skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie porażka.. Nie rozumiem zachwytu nad książką.

    OdpowiedzUsuń
  15. Martin jest niesamowity, podobnie jak Tolkien stworzył odrębny świat, z własną historią, geografią, ogromną złożonością postaci, których traktuje w specyficzny sposób. Każdy rozdział pisany jest z perspektywy innego bohatera, przez co te same wydarzenia nabierają wielowymiarowości. Los postaci jest nieprzewidywalny, co powoduje, że książka emocjonuje i wciąga czytelnika, tak mocno że czytamy ją do momentu, kiedy wzrok odmówi nam posłuszeństwa, a rozsądek nie powie, że jutro trzeba wcześnie

    OdpowiedzUsuń