poniedziałek, 3 grudnia 2012

RECENZJA: M.C. Beaton, Agatha Raisin i przeklęta wieś [Agatha Raisin and the Fairies of Fryfam, 2000]

M.C. Beaton, Agatha Raisin i przeklęta wieś [Agatha Raisin and the Fairies of Fryfam, 2000]
Długo nie zwlekając sięgnąłem po kolejny, przedostatni wydany przez Edipresse Polska tom kryminalnych powieści o życiu i śledztwach Agathy Raisin. Za oknem szybko robi się ciemno, więc jeden wieczór przy lekturze kolejnej książki autorstwa M.C. Beaton to całkiem niezły pomysł.

Sponiewierana Agatha, po kolejnym koszu od swojego ukochanego Jamesa, ponownie postanawia uciec. Tym razem pragnie odzyskiwać równowagę duchową w zapadłej dziurze Fryfam. Miejscowym przedstawia się jako autorka powieści kryminalnych, aktualnie pracująca nad dziełem Morderstwo we dworze. Niestety, spokój nie jest jej dany. W wynajętym domu od pierwszej chwili prześladują ją tajemnicze ogniki. Czy mają one związek z kradzieżami i zabójstwem lokalnego pseudoarystokraty? Agatha nie spocznie, nim nie pozna prawdy. Przy okazji odkrywając wiejskie brudy, groźne kłamstwa i szantaże. Oraz cudem unikając śmierci.

Fabuła, na pierwszy rzut oka, brzmi podobnie w porównaniu z poprzednią częścią. Agatha ponownie przeżywa zawód miłosny, ponownie wyjeżdza i po raz kolejny wplątuje się w kryminalną zagadkę, którą postanawia rozwiązać. Szablon, który, moim zdaniem, działa doskonale. Dobrze, że autorka postanowiła po raz kolejny przenieść akcję do innej miejscowości. W końcu, ile zbrodni może mieć miejsce w małej wsi, gdzie wszyscy się znają. Przy tym poznajemy bogaty angielski krajobraz, a jego opisy doskonale spełniają funkcję wprowadzenia. Należy przyznać, że M.C. Beaton posługuje się swoim piórem w iście mistrzowski sposób. Przyznaję, że powieści o przygodach Agathy Raisin są skierowane głównie do kobiet, dlatego nie dziwi fakt wplatania w nie wątków uczuciowych. W tej książce nie jest inaczej, natomiast jako lektura dla każdego na jeden jesienny wieczór sprawdza się idealnie.

Agatha Raisin i przeklęta wieś to po prostu kolejny lekki kryminał, gdzie znajdziemy ciekawie toczące się amatorskie śledztwo, nieoczekiwane zwroty akcji, intrygę oraz dobry angielski humor. Jeśli jeszcze ktoś nie czytał żadnej książki z tej serii powinien to koniecznie nadrobić.

Zobacz również:


        

10 komentarzy:

  1. Każdą recenzję z tej serii czytam z wielkim zaciekawieniem, chyba się w końcu skuszę i poświęcę kilka wieczorów na przeczytanie przygód Agathy Raisin :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pochłaniacie tę serię z prędkością światła :D Co chwila to nowy post o Aghacie :D Znaczy, że warto :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś tak mnie ta seria nie przekonuje, chyba wolę bardziej zobowiązujące powieści :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie uważasz za zobowiązujące?
      Marta

      Usuń
  4. Kolejna zachęta do przeczytania o przygodach Agathy :). Sporo się tego nazbierało, tak swoją drogą, a Wam niezmiennie się te historie podobają, więc coś w tym musi być :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio na nowo zaczytuje się w kryminałach, więc z miłą chęcią sięgnę również w wolnym czasie po powyższą serię.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja ciągle sobie obiecuję, że sięgnę po tę autorkę, a tego nie robię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna część z serii :) Jak wiecie, nie czytałam żadnej z poprzednich, więc passuję :) Jakoś nieszczególnie mnie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Watek Agata i James nudny, mogli sie pobrac juz w tej czesci gdzie pojawil sie mąż Agaty i wtedy pani Raisin nie zrobiłaby z siebie dziw.ki w nastepnchy tomach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Seria zaczela mnie draznic od kiedy z Agaty zrobila sie latawica i stara dz.iwka :/ Mam wrazenie ze autorka nie przywiazuje wcale wagi do zbrodni, motywach, poszlakach tylko wymysla na koniec a zabil ten, ni z gruszki ni z pietruszki:/ dlatego watek kryminalny bardzo slaby.

    OdpowiedzUsuń