czwartek, 21 lutego 2013

RECENZJA: J. L. Wiśniewski, Irada Wownenko, Miłość oraz inne dysonanse [Любов и другие диссонансы, 2012]

Powieść na miarę «S@motności w sieci», pełna namiętności i muzyki. - wabi nas tekst umieszczony na okładce najnowszej powieści J. L. Wiśniewskiego napisanej w duecie z Iradą Wownenko. Ale czy aby na pewno czeka nas dobry romans ze wspaniałą muzyką w tle? Chyba nie do końca...

Jak dotąd nie miałam styczności z pisarstwem pana Wiśniewskiego, a co za tym idzie nie mogę w mojej recenzji odnieść się do S@motności w sieci. Żałuję, lecz jak widać pisane mi było poznanie pisarstwa tegoż autora od końca.

Akcja powieści rozgrywa się w różnych państwach - w Niemczech, Polsce, Rosji. Początkowa akcja zostaje osadzona w Berlinie, a dokładnie w jednej z jego dzielnic - Pankow. Tam też poznajemy Strunę - głównego bohatera, który przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Pewnego dnia - a dokładnie w Wielkanoc - postanawia nieoczekiwanie opuścić szpital, gdyż czuje, iż nadszedł czas, w którym musi stanąć sam ze sobą twarzą w twarz. Struna wyznacza sobie dość niecodzienny cel i udaje się do Polski. Jednakże moment kulminacyjny powieści następuje dopiero w Moskwie, do której przylatuje główny bohater i przypadkowo poznaje w Państwowym Archiwum - Annę, która w tejże Instytucji pracuje. Rosjanka pokazuje Strunie "swoją Moskwę" i wywiera nań nader pozytywne wrażenie. Czy dane jest im ponowne spotkanie?

Powieści nie można odmówić tego, że zaciekawia swoją fabułą czytelnika. Na pochwałę zasługuję również zmienna narracja, zależna od sytuacji. Mamy do czynienia z narratorem 3-osobowym, jak i narracjami 1-osobowymi, wprowadzającymi aspekt subiektywizacji wydarzeń, który - bądź co bądź - urozmaica odbiór lektury. Ponadto cała powieść przepełniona jest rozmaitymi spostrzeżeniami, opisami czy też charakterystyką miejsc, sytuacji etc. Warte uwagi są także kreacje bohaterów, w szczególności kreacja Struny, który jest człowiekiem o nader bogatym wnętrzu, choć mającym pewne negatywne skłonności.

Negatywnie zaś oceniam kwestię namiętności, o której zapewnia nas Wydawca. Namiętność, a zatem romans - jak można by się domyślać - będzie wypełniać większą część powieści i to wokół niego skupi się akcja. Nic bardziej mylnego. Otóż wątek miłosny owszem pojawia się w treści, lecz tak naprawdę pod koniec utworu, tj. ok. 400 strony (przyp. powieść liczy 471 str.). Toteż płonne nadzieje tego, kto liczy na prawdziwy romans w tejże powieści, gdyż szybciej się on skończy niż zacznie.

Jeśli idzie o muzyczny aspekt utworu, nie ulega wątpliwości, że wypełnia on strony lektury i stanowi jej fantastyczne tło. Często w głowie słyszałam melodię, o której akurat mówił, bądź grał ją główny bohater. Faktycznie więc jest to powieść pełna muzyki. Gwoli wyjaśnienia - muzyki poważnej.

Podsumowując, Miłość oraz inne dysonanse to niestety nośny tytuł z nieadekwatną doń treścią. Gdyby wyeliminować wątek miłosny (i tak znajdujący się na drugim planie), to powstałaby ciekawa powieść o życiu. Gdyby zaś dokonać odwrotnego zabiegu, moglibyśmy zanurzyć się w lekturze dobrego romansu, acz standardowego i może nieco nudnego. Jednakże w tym przypadku połączenie tych dwóch elementów okazało się dysonansem. Mam jednakże ciszą nadzieję na kontynuację tegoż utworu z naciskiem na wątek miłosny Anny i Struny, a nie na tło społeczne. Niemniej Miłość oraz inne dysonanse jest lekturą wartą uwagi, choćby ze względu na dobre pisarstwo. Tym, którzy spodziewają się namiętności, odradzam, bo nie doświadczą jej w typowej dlań formie.      

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania serdecznie dziękuję 
   

2 komentarze:

  1. Mnie pióro Wiśniewskiego bardzo przypadło do gustu, "S@motność w Sieci" to jedna z moich ulubionych książek w ogóle, dlatego i tę na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy się skuszę na ten tytuł. Wiśniewski zachwycił mnie tylko jedną książką - "Bikini" - a do reszty jego utworów mam stosunek dosyć obojętny. Może kiedyś przeczytam, ale nie będę specjalnie szukać.

    OdpowiedzUsuń