piątek, 1 marca 2013

RECENZJA: Małgorzata Kalicińska, Barbara Grabowska, Irena (2012)

Irena to kolejna powieść na polskim rynku wydawniczym (np. Makatka K. Grocholi i D. Szelągowskiej), której autorkami są matka i córka. Możemy zatem spodziewać się narracji z dwóch perspektyw, jak i różnicy w przedstawianiu rzeczywistości. Tak też dzieje się w przypadku powieści pani Kalicińskiej i Grabowskiej.

Jak już wspomniałam, w powieści mamy do czynienia z podwójną narracją - jedną z perspektywy matki, drugą córki.  Jak możemy się domyślać kobiety te są głównymi bohaterkami tejże książki, choć nie jedynymi, gdyż obie narracje zarysowują nie tylko zdarzenia, lecz także kreują portret trzeciej bohaterki - tytułowej Ireny. A zatem Irena to powieść o trzech kobietach, reprezentantkach różnych pokoleń - Jagodzie, Dorocie, Irenie.

Każda z nich ma osobne problemy i plany na przyszłość. Każda ma również inne doświadczenia życiowe. Jednakże łączy ich silna więź, która scala i pomaga rozwiązać problemy. Nie każda relacja jest prosta, bowiem matka i córka nie do końca mogą się porozumieć. Przyczyna braku tegoż porozumienia tkwi w przeszłości i zanim nie zostanie ona całkowicie wyjaśniona o jakimkolwiek zrozumieniu i pojednaniu nie może być mowy. Czy zatem bohaterkom uda się oczyścić relacje i zrozumieć siebie nawzajem, mimo odmienności poglądów? Jedno mogę zdradzić, że na zakończenie powieści nastąpi swoiste katharsis, ale czy aby skuteczne?

Jeśli zaś idzie o fabułę książki, to jest ona moim zdaniem trochę naciągana, że tak to kolokwialnie ujmę. Brakuje w niej konkretnej i interesującej akcji, co wpływa na fakt, iż nie czujemy się wciągnięci w jej nurt i nie podążamy ku jej rozwiązaniu. Ja przynajmniej takie miałam odczucia. Niemniej Irena nie jest nudną powieścią. Zawiera dobre kreacje bohaterów, oparte nawet na ich psychologizacji. Fabułę urozmaicają także ciekawe spostrzeżenia dotyczące dzisiejszego świata, głównie świata młodych, którego reprezentantką w powieści jest Jagoda.

Podsumowując, Irena to lekka powieść z psychologicznym wątkiem w tle. Porusza wiele kwestii dotyczących życia codziennego, a co najważniejsze skupia się na konflikcie matki z córką. Nie jest to nader poważny konflikt, raczej niemoc w porozumieniu się przy zachowywaniu poprawnych stosunków. Wszystko jednak można naprawić. Tak też dzieje się i w tym przypadku.  

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania serdecznie dziękuję 
   

6 komentarzy:

  1. jak wcześniej mnie do niej nie ciągneło,ale Twoja recenzja mnie zachęciła!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje pierwsze spotkanie z panią Kalicińską nie należało do udanych i nie sięgałam po inne jej książki, ale widzę że warto spróbować i dać szanse jeszcze raz autorce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już kolejny raz czytam, że książka jest dobra, muszę sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna recenzja, w której jest wspomniane, że fabuła jest naciągana. Dlatego raczej nie sięgnę po tą powieść, zresztą temat wydaje mi się trochę nudny i bez pomysłu - konflikt pokoleń jest raczej oklepany. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tam lubię takie lekkie książki, ta jest dodatkowo zabawna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co miałam tylko jedno spotkanie z tą autorką. I zdecydowanie nie było to spotkanie ostatnie. W moim stosiku czeka kolejna z jej książek i będę szczęśliwa jeśli ta również trafi w moje ręce.
    Zapraszam do siebie na świerzutką recenzję:
    http://aleksandra-kropka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń