czwartek, 7 marca 2013

RECENZJA: M.C. Beaton, Agatha Raisin i upiorna plaża [Love, Lies and Liquor, 2006]

Właśnie skończyłem czytać kolejną książkę serii o Agacie Raisin pióra M.C. Beaton. Spieszę od razu z podzieleniem się moimi odczuciami. Agatha Raisin i upiorna plaża to utarty już szlak, którym podąża autorka. Główna bohaterka, dobrze nam już znana po raz kolejny opuszcza Carsely i więkoszość akcji rozgrywa się w innej części jej rodzinnej Anglii. Niestety Agatha znowu użala się nad sobą i przeżywa kolejny zawód miłosny, jeśli można tak to określić.

Mimo nawału zajęć, Agatha Raisin czuje się bardzo samotna - tęskni za Jamesem. Dlatego gdy Lacey niespodziewanie proponuje jej wspólne wakacje, radośnie pakuje walizki. Celem romantycznego wypadu nie są jednak wymarzone tropiki, a Snoth-on-Sea w Sussex, który z rajem na ziemi niewiele ma wspólnego. Nawet Palace Hotel, niegdyś perła okolicy, okazuje się ruiną, a jego gości bandą gburów. Kiedy jednak pojawia się wreszcie nadzieja na wakacje z prawdziwego zdarzenia i rychłą ucieczkę z Snoth-on-Sea, na miejscowej plaży znalezione zostają zwłoki kobiety. Wszystko wskazuje na to, że narzędziem zbrodni był szalik Agathy.

Czy pani Beaton zastanawiała się choć chwilę nad sensem kontynuowania wątku szukania przez Agathę miłości? Oczywiście, każdy ma prawo do szczęścia, ale czy ciągłe "wałkowanie" tego samego tematu nie staje się w pewnym momencie nudne? Niektórych nawet zaczyna to drażnić. Znajdą się także tacy, którym to zupełnie nie przeszkadza. Ja znajduję się dokładnie pomiędzy tych dwoma grupami. Na szczęście dostaję także kolejną kryminalną zagadkę i trudne do wyjaśnienia morderstwo. Agatha rozwiązała już tyle zagadek, nie raz wpadała tarapaty, nie raz już była zakochana, a mimo wszystko ciągle jej przygody przyciągają uwagę. To przede wszystkim za sprawą świetnego pióra M.C. Beaton. Kolejna zagadka czeka na rozwiązanie. Wszystko napisane bardzo ciekawym, a zarazem lekkim językiem. Dlatego czytanie sprawia tylko przyjemność i z reguły jeden albo dwa wieczory wystarczą na przeczytanie całej książki. Agatha Raisin i upiorna plaża nie zapowiada thrillera, jak mógłby wskazywać tytuł, ale jak zwykle akcja trochę się pomiesza.

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości to polecam przeczytanie innych moich recenzji tej serii oraz komentarzy pod nimi, które zostawili nasi czytelnicy. Ja tymczasem zaczynam drugie śledztwo z Hamishem Macbethem i czekam na 18. tom, który prawdopodobnie jeszcze na chwile sprowadzi zimę i świąteczny nastrój w początkach wiosny.

Zobacz również:

               

5 komentarzy:

  1. Ja przeczytałam pięć tomów i ta powtarzalność schematu trochę mnie znużyła. Rzeczywiście bardzo przyjemnie się to czyta, ale jest tyle innych książek... ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wrócić do tej serii w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ochotę na jeden z tych kryminałów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tej serii. Chętnie bym się z nią zapoznała :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moze lepeij bylo skonczyc na pierwszej serii, ta faktycznie bardzo przewidywalna. 100 napadow na nia bylo a ta urzadza sobie samotne wyprawy :O plus to Harry bardzo go polubilam :) a watek z nagraniem rozmowy z morderca w zabojczym tanicu byl bodajze wiec czytajac od razu sie wie co bedzie dalej.

    OdpowiedzUsuń