wtorek, 30 kwietnia 2013

RECENZJA: Emily Giffin, Pewnego dnia [Where We Belong, 2012]

Jak dotąd nie miałam okazji do bliższego poznania twórczości pani Emily Giffin. Po przeczytaniu Pewnego dnia wiem, że to był błąd i chętnie go naprawię, gdyż już dawno nie spotkałam się z tak dobrą powieścią obyczajową.

Pewnego dnia to opowieść o tym, jak wydarzenia z przeszłości i podjęte wówczas decyzje rzutują, a także zmieniają nieoczekiwanie bieg teraźniejszych zdarzeń. Przekonała się o tym dosadnie główna bohaterka tejże powieści - Marianne, której ułożone jak dotąd życie nagle - za sprawą innej kobiety - ulega diametralnej zmianie. Ową inną kobietą okazuje się Kirby Rose - córka głównej bohaterki, którą ta w wieku 18 lat oddała do adopcji. Kirby zjawia się nieoczekiwanie pewnego dnia w życiu swojej biologicznej matki i od tej pory obie zaczynają poznawać się wzajemnie, jak i same siebie. Przy okazji wychodzą na jaw inne tajemnice sprzed lat, a Marianne odkrywa, co tak naprawdę jest dla niej ważne i czy na pewno pragnie tego, co jeszcze do czasu pojawienia się Kirby w jej domu, była dlań znaczące. W rezultacie - mimo, iż nie można cofnąć czasu - główna bohaterka stara się naprawić dawne błędy i ostatecznie odkrywa swoje własne ja. Kirby zaś również - dzięki odnalezieniu biologicznej matki i ojca - poznaje siebie i zaczyna wiedzieć, czego chce u progu swojego dorosłego życia.
Pewnego dnia to zatem opowieść o życiu i zmaganiach jednostki ludzkiej w poznaniu samej siebie i odnalezieniu prawdziwego celu własnej egzystencji. Powieść tę okraszoną retrospekcjami, wyjaśniającymi bieżące zdarzenia, charakteryzuje linearnie rozgrywająca się akcja. Ponadto akcja ta przebiega dwutorowo, gdyż z jednej strony poznajemy losy głównej bohaterki, z drugiej zaś jej córki. Wydarzenia z obu wątków wzajemnie się przenikają, dopełniają i wyjaśniają jednocześnie. Aspekt psychologizacji postaci dodaje powieści wartościowego waloru i wpływa na proces identyfikacji czytelnika z danym bohaterem i jego losami.

Pod względem stylistycznym powieść ta wpisuje się w kanon dobrze napisanej prozy. Niemniej w tym przypadku jest to również duża zasługa polskiego przekładu. W konsekwencji cały utwór jest przykładem intrygującej i napisanej z lekkością opowieści. Szczerze polecam!

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania serdecznie dziękuję 

11 komentarzy:

  1. Byłam dość sceptyczna do niej (dostałam ją w prezencie), ale teraz pewnie niedługo się za nią zabiorę, bo póki co to czeka na półeczce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po książce tej autorki "100 dni po ślubie" jakoś niespecjalnie mnie do niej ciągnie. Twoja recenzja brzmi zachęcająco. Może dam jej jeszcze szansę, tym razem z tą książką.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobała mi się ta książka, głównie za sprawą pełnych emocji momentów i ukazania relacji w rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zupełnie inna od pozostałych książek Giffin i moim skromnym zdaniem - lepsza, bardziej dojrzała, wnosząca coś do życia czytelnika. Naprawdę godna polecenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za sobą mam już dwie inne powieści pani Giffin i po tę sięgnę na pewno c;

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Sto dni po ślubie" tej autorki - książka bardzo przypadła mi do gustu. Po tej lekturze obiecałam sobie przeczytać wszystkie powieści Emily Giffin. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda mi się zdobyć "Pewnego dnia", bo zapowiada się wspaniała lektura.

    OdpowiedzUsuń
  7. mam dwie książki tej pisarki za sobą i chętnie sięgnę po kolejne :) jeśli mam ochotę na kobiecą literaturę, ale taką na poziomie, to wiem, że Giffin mnie nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tę książkę dałem mamie na Boże Narodzenie i dzięki mnie wkręciła się w twórczość Emily Giffin. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam, bo tematyka przypomina mi trochę moją ulubioną J. Picoult. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do tej pory miałam okazję przeczytać dwie książki tej autorki "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego", które bardzo mi się podobały, więc na pewno sięgnę również po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po przeczytaniu tej książki czuję niedosyt, powinno być głębsze zakończenie albo kolejna część.. Ale mimo to książka naprawdę baardzo mnie się podobała. Dlatego polecam ją każdej kobiecie :)

    OdpowiedzUsuń