piątek, 12 kwietnia 2013

RECENZJA: M.C. Beaton, Agatha Raisin i łyżka trucizny [A Spoonful of Poison, 2008]

Miniony tydzień minął dla mnie bardzo szybko i zanim się zorientowałem mamy już piątek. Niestety w tym tygodniu nie miałem zbyt wiele czasu na czytanie i relaks przy książce. Jednakże nie mogę powiedzieć, że miniony tydzień uważam całkowicie za stracony. Udało mi się przeczytać kolejny tom Serii kryminałów opowiadających losy Agathy Raisin. Dziewiętnasta część nosi tytuł Agatha Raisin i łyżka trucizny.

Znajomy pastor namawia Agathę na rozreklamowanie kościelnego festynu w sąsiadującej z Carsley wsi. Czyżby pani Raisin stała się gorliwą parafianką czy przyczyną tej decyzji jest pewien atrakcyjny wdowiec - organizator kiermaszu, George Selby? W efekcie na imprezę ściągają tłumy. I choć trudno to sobie wyobrazić, wesoły rodzinny festyn staje się scenerią dwóch morderstw. Werdykt jest jeden: zatrute konfitury. Wraz z młodą i ładną pomocnicą Agatha musi nie tylko znaleźć truciciela, ale także chwilę czasu na wzdychanie do pięknego George'a.

Od razu ciśnie się na usta pytanie "Czym byłyby powieści o Agacie Raisin bez wzdychania głównej bohaterki do kolejnych napotkanych mężczyzn?" Dokładnie, ten motyw jest już nieodłącznym elementem prawie każdej powieści tej serii. M.C. Beaton w tej kwestii nie rozczarowuje. Podobnie jest zresztą z wątkiem kryminalnym - nietypowa zbrodnia, ciekawe śledztwo, a czasami nawet nieoczekiwane zakończenie. Cała ta seria przypomina jadący pociąg, który z każdą kolejną książką rusza z następnego przystanku i zabiera kolejnych pasażerów, a ci, których już poznaliśmy jadą dalej. Wszystko opisane w bardzo ciekawy i lekki sposób za sprawą świetnego pióra M.C. Beaton. Moim zdaniem ta powieść nie różni się niczym szczególnym od poprzednich. Jedyną znaczącą i zrozumiałą zmianą jest fabuła, która uzupełnia poprzednią część oraz opowiada dalsze losy, jak i nowe śledztwo prowadzone przez główną bohaterkę. Dlatego trudno napisać coś o czym nie wspomniało się już w poprzednich recenzjach. Zastanawiam się czy autorka zdecyduje się kiedyś na zakończenie tej serii. Szczerze mówiąc, byłoby trochę szkoda, bo pomimo sporadycznego narzekania to czytanie tej serii sprawia naprawdę dużo przyjemności. Największymi atutami są na pewno lekka fabuła i nieduża objętość. Spokojnie można ją przeczytać w ciągu dwóch-trzech dni, a później już tylko oczekiwać kontynuacji. Ja oczekuję, a w międzyczasie czytam kolejny tom serii o Hamishu Macbecie.

Zobacz również:
                

6 komentarzy:

  1. Kolejna pozycja do przeczytania, kiedy człowiek znajdzie na to czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham te serie <3 Nie mogę się doczekać następnego tomu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, muszę przeczytać o tej perfekcyjnej pani domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. również uwielbiam czytać tę serie mimo niewielkich niedociągnięć.Może to wina tłumacza. Zastanawiające jest też to że od początku czyli od 1992 (pierwszy tom) jest dopiero co po 50tce:)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm lekka fabuła i nieduża objętość? to chyba coś dla mnie, bo ostatnio czytam jedynie w autobusie w drodze do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń