czwartek, 25 kwietnia 2013

RECENZJA: M.C. Beaton, Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem [There Goes the Bride, 2009]

Czy M.C. Beaton może jeszcze zaskoczyć czymś czytelnika pisząc kolejną część serii o Agacie Raisin? To chyba już tak samo mało prawdopodobne jak koniec Mody na sukces. Można nawet powiedzieć, że cała seria to jedna literacka opera mydlana, a bohaterowie są prawie tak samo nieśmiertelni jak ci w wymienionym przed chwilą serialu. Co więc przynosi książka Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem? Przynosi oczywiście nową zbronię i kryminalne śledztwo. Co się zmienia? Generalnie nic.

Apodyktyczna, impulsywna, a przy tym niepoprawnie romantyczna Agatha z przerażeniem myśli o rychłym ślubie swojego byłego męża, Jamesa Laceya. Choć ostatnio wzdycha do przystojnego i czarującego Francuza, nie może uporać się z miłosnymi demonami przeszłości. Gdy jednak postanawia definitywnie zapomnieć o Jamesie, okazuje się że jego młoda narzeczona zostaje zastrzelona kilka minut przed złożeniem przysięgi małżeńskiej. Agatha jest główną podejrzaną.

Powoli coraz trudniejsze staje się liczenie ile razy Agatha była główną podejrzaną. Jeśli miałbym porównać tę serię do czegoś to w tej chwili moim pierwszym skojarzeniem jest system operacyjny Windows - niby wygląd się zmienia, dodawane są nowe opcje, ale ciągle są to jednak te same "okienka" co dwadzieścia lat temu. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Jednych to rozczaruje, innych zachwyci. Wszystko zależy od tego czego się oczekuje. W przypadku Agathy Raisin i śmierci przed ołtarzem można oczekiwać przede wszystkim dobrze znanego schematu wydarzeń. Zmieniają się miejsca i okoliczności wydarzeń, ale fabuła w dalszym ciągu przypomina tę z poprzednich tomów. To również w dalszym ciągu lektura, którą naprawdę miło czyta się wieczorem i wystarczy poświęcić jeden wieczór by ją przeczytać od początku do końca. Nie mogło także tym razem zabraknąć wątku miłosnego. Krótko mówiąc - dostajemy ten sam "produkt" co poprzednio. Warto sięgnąć po tę powieść na pewno ze względu na to, iż czyta się ją z przyjemnością. Opisy ani dialogi nie są płytkie ani ubogie, a humor dość specyficzny, ale generalnie zabawny. Jeśli miałbym szukać minusów to jednym z nich jest na pewno swego rodzaju powtarzalność scenariusza. Nie jest to jednak tak znaczący minus, aby kompletnie eliminować tę książkę. W końcu nie w każdym przypadku powtarzalność jest swoistą zbrodnią. M.C. Beaton otrzymała wiele pochwał i również ode mnie może liczyć na kilka pozytywnych słów odnośnie jej powieści.

Zobacz również:
                

8 komentarzy:

  1. Ojej, jak dużo części! Nie wiedziałem nawet. Mimo to, chyba jednak chciałbym przeczytać którąś z tych książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym zapytać, czy w ogóle warto brać się za tę serię, a jeśli już, to jakie tomy koniecznie przeczytać, a jakie można sobie odpuścić?

    OdpowiedzUsuń
  3. Seria jak dla mnie taka sobie :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że jak poznam tą serię to Agatha stanie się dobrą "znajomą", która niczym nie zaskoczy, ale pozwoli miło spędzić czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie tomy sa bardzo podobne, najgorsza moim zdaniem czesc "koszmarni turysci" naprawde ta czesc jest koszmarna, reszte mozna przeczytac w popoludnie na ławce, ksiazki sa lekkie i czyta sie szybko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wymyslaj:P wszystkie części są super <3

    OdpowiedzUsuń
  7. jedno jest zadziwiajace Agata w pierwszej czesci jest troche po 50 do tej minelo juz z 10 lat a ona nadal ma 50 kilka, powina byc juz po 60!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. a gdzie James znika? Agata w tej czesci przeszla sama siebie swoja glupota, beznadziejny tom:/

    OdpowiedzUsuń