poniedziałek, 29 lipca 2013

RECENZJA: Damian Dibben, Circus Maximus. Strażnicy historii [The History Keepers: Circus Maximus, 2012]

Kiedy przeczytałem pierwszą część Strażników Historii wiedziałem, że Circus Maximus prędzej czy później również pojawi się na mojej półce z książkami. Usiadłem w fotelu, otworzyłem nową powieść Damiana Dibbena i wróciłem do niezwykłego świata przygód.

Strażnicy historii ponownie są w wielkim niebezpieczeństwie. Zasoby atomium, dzięki któremu mogą podróżować w czasie, jeszcze nigdy nie były tak niskie. Jake zostaje wybrany do odpowiedzialnej misji – ma przenieść się do XVIII-wiecznej Szwecji, aby odebrać nową partię tej cennej substancji. Jednak to dopiero początek… Demoniczna Agata Zeldt planuje przejąć kontrolę nad legionami rzymskimi i zawładnąć całym starożytnym światem. Aby pokrzyżować jej plany strażnicy muszą przenieść się w czasy, w których nigdy dotąd nie byli – do 27 roku naszej ery, do pełnego przepychu Rzymu czasów cesarza Tyberiusza. Jednak Jake ma jeszcze jeden cel – odnaleźć swoją ukochaną Topaz.

Akcja powieści to kontynuacja losów bohaterów poznanych w pierwszym tomie. Przeżyjemy więc kolejną podróż w czasie z Jakem Djonesem i jego przyjaciółmi. Nie zabraknie żadnego istotnego bohatera i bardzo dobrze, że Dibben zdecydował się na taki pomysł. Wsiadamy po prostu do tego samego pociągu, na tym samym peronie, na którym pociąg stanął, a w przedziale czekają już na nas nasi dobrze znani bohaterzy gotowi razem z nami dotrzeć do następnego przystanku. Gdyby to ode mnie zależało zrobiłbym dokładanie to samo co autor powieści.

Sytuacja wygląda trochę inaczej, jeśli idzie o temat podróży w czasie. Temat przerabiany już setki razy i na różne sposoby zmieniany. Dibben pokazał jednak, że można wykorzystać ten temat jeszcze raz i stworzył ciekawą opowieść, za którą należą mu się oklaski. Doskonale przemyślał fabułę, postacie są barwne i interesujące, a wszystko w połączeniu wypada nieprzeciętnie. Dodatkowo jest to powieść fantastyczna z wątkami historycznymi, więc autor stara się również trzymać niektórych faktów i ubarwiać fabułę fikcyjnymi wydarzeniami. To po prostu istny majstersztyk. W wyniku, książkę czyta się naprawdę szybko i z dużą przyjemnością. A jeśli jeszcze dodam, że autor postarał się o to, żeby czytelnik nie mógł za każdym razem domyślić się dalszego ciągu wydarzeń to Circus Maximus koniecznie musi znaleźć się w rękach każdego poszukiwacza przygód.

Druga książka Damiana Dibbena z cyklu Strażnicy historii to oryginalna i wciągająca od pierwszej strony powieść. Wyróżnia ją przede wszystkim pomysłowa oraz dopracowana fabuła. Sięgnąć po nią może każdy, a nawet największy sceptyk znajdzie w niej dobre strony. Może nie jest to lektura na miarę Harry'ego Pottera, ale nie jest ona też przeciętną książką, dlatego pozytywny jej odbiór jest przewidywalny.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tejże książki 
serdecznie dziękuję

2 komentarze:

  1. Jeszcze nie przeczytałam pierwszej części, ale bardzo, bardzo bym chciała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę najpierw dorwać tom pierwszy :D

    OdpowiedzUsuń