poniedziałek, 22 lipca 2013

RECENZJA: Max Bentow, Ptaszydło [Der Federmann, 2011]

Niemiecki kryminał wciąż brzmi dla mnie trochę obco, a jednocześnie intrygująco. Może jest tak, dlatego że znacznie częściej sięgam po skandynawskie kryminały, a ich zimny krajobraz i mroczne zbrodnie nie robią już na mnie wrażenia. Podobnie jest z kryminałami autorów anglojęzycznych, ale na to również duży wpływ mają filmy, głównie produkcji amerykańskiej. Pomijając to wszystko co wcześniej powiedziałem, miałem po prostu ochotę na kolejny dobry kryminał. Nazwisko autora zupełnie nie brzmi niemiecko i kojarzy mi się raczej z kimś, kogo korzenie sięgają krajów po naszej wschodniej granicy. Okładka natomiast doskonale spełnia swoją rolę - od samego początku przyciągała moje oko. Ale sama fabuła jest ważniejsza niż okładka czy nazwisko autora.

Berliński komisarz Nils Trojan zostaje wezwany do mieszkania w dzielnicy Kreuzberg. Natrafia tam na koszmarny widok. Młodej kobiecie obcięto włosy, a przy jej ciele pozostawiono oskubanego ptaka. Trojan, będący na skraju załamania nerwowego, nie może okazać słabości. W rozwiązaniu zagadki ma mu pomóc psycholog Jana Michels, jednak zanim komisarzowi udaje się opanować sytuację, zabójca uderza ponownie. Zabija młodą dziewczynę z długimi blond włosami i pozostawia makabryczne pozdrowienie w postaci martwego ptaka, a Lene, córeczka ofiary, znika bez śladu. Po tym, jak Trojan pojawia się w telewizji w związku z morderstwami, sam staje się celem psychopaty. Jest coraz bardziej przerażony grą, jaką prowadzi z policją morderca.

Po koniecznym wstępie rozpoczyna się prawdziwa akcja na pograniczu thrillera i kryminału. Ptaszydło to debiutancka powieść Bentowa. Początek nie zapowiada żadnej rewelacji i bardziej skłania do myślenia o książce jako o zwykłym "przeciętniaku". Wprowadzenie, które powinno zarysowywać postać psychopaty, skupia się znacznie bardziej na licznych morderstwach i opisach miejsc zbrodni, a tajemniczy negatywny bohater jest niejako zepchnięty na dalszy plan. Niektórym miłośnikom gatunku może to odpowiadać, ale mnie taka forma nie do końca przekonuje. Mam też małe zastrzeżenia do sposobu, w jaki autor stara się budować napięcie. Moim zdaniem, niektóre fragmenty są kompletnie pozbawione emocji, napięcia i klimatu grozy. W pewnym momencie lektury tej powieści przyszło mi do głowy porównanie jej do Mercedesa. Z tą tylko różnicą, że nie jest ona tak dopracowana jak samochody jednej z najlepszych marek na świecie. Chwile później doznałem istnego szoku. Fabuła, która wydawała się już beznadziejna, w jednej chwili nabrała szybkiego tempa i pozwoliła kompletnie zapomnieć o małych niedociągnięciach. Końcówka była już jak wyścig sprinterski, gdy zawodnicy chcą jak najszybciej znaleźć się na mecie. Ja też nie wiem kiedy dobrnąłem do zupełnie nieprzewidywalnego zakończenia, a ta przynosi niepewność oraz ogromny apetyt na kolejne części serii, w których powinniśmy spodziewać się jeszcze większej dawki grozy, emocji i wartkiej akcji.

W przypadku Ptaszydła Maxa Bentowa miałem szczęście, bo w chwili kiedy musiałem oderwać się od lektury książki, mogłem dalej kontynuować powieść dzięki Robertowi Gonerze. Jadąc w autobusie albo myjąc naczynia słuchałem tego kryminału w postaci audiobooka. To naprawdę ciekawe doświadczenie, bo dzięki temu nie musimy rezygnować z książki lub okładać jej na później. Bardzo cenię Roberta Gonerę jako aktora. Widziałem kilka filmów z jego udziałem i przyznaję, że jest on bardzo dobrym aktorem. Jednakże w roli lektora Ptaszydła nie do końca się sprawdził. Osobiście widziałbym na jego miejscu kogoś innego. Nie do końca wiem czym jest to spowodowane, bo zarówno jego głos, jak i narracja nie były dla mnie problemem. Pomijając ten drobny fakt, lektura książki oraz słuchanie audiobooka to naprawdę ciekawe doświadczenie, które przede wszystkim nie pozwala tak łatwo oderwać się i zgubić wątek.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tejże książki serdecznie dziękuję 

Za możliwość wysłuchania i zrecenzowania tego audiobooka
serdecznie dziękuję serwisowi

5 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale zapowiada się świetnie. Może to niezupełnie moje klimaty, ale warto próbować nowych rzeczy :) Pierwszy raz weszłam na Waszego bloga i jestem pod wrażeniem. Jest świetny! :) Wiem, że to może jest trochę głupie, ale mam pytanie do autorki bloga. Przeczytałam, że studiujesz kulturoznawstwo. Ja co prawda we wrześniu idę do drugiej klasy liceum, ale już zastanawiam się nad studiami i spodobał mi się właśnie kierunek, który Ty studiujesz. Czy mogłabyś napisać, czy kulturoznawstwo jest trudnym kierunkiem,czy ciężko jest się na niego dostać i czy jesteś z niego zadowolona? Z góry dziękuję za odpowiedź :) Livresland.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój egzemplarz już czeka. Po Twojej recenzji jestem pewien, że to będzie dobra lektura ! /tommy/

    OdpowiedzUsuń
  3. @Letty:
    Trudno stwierdzić, czy Kulturoznawstwo (mam na myśli te na UG, gdzie studiuję) jest trudnym kierunkiem. Na pewno jest na nim dużo nauki, głównie czytanie lektur i zapamiętywanie zawartych w nich informacji. Niemniej jest to ciekawy kierunek, oferujący szeroki wachlarz wiedzy (filozofia, religia, sztuka etc.). Osobiscie jestem zeń zadowolona, choć oczekiwałam po nim więcej praktycznego podejścia do poznawanych zasobów wiedzy (np. naoczny kontakt z dziełami sztuki czy zajęcia w Muzem). Jeśli zaś idzie o trudność z dostaniem się na niego, to sądzę, że jest ona średnia.

    Mam nadzieję, że moja odpowiedź Cię usatysfakcjonowała i będzie pomocna przy wyborze studiów :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ciągnie mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za odpowiedź :) Bardzo mi pomogłaś, ponieważ od dłuższego czasu zastanawiałam się nad kulturoznawstwem. Mam jeszcze trochę czasu, żeby określić jakie studia wybiorę, ale ja już wcześniej chciałam dowiedzieć się tego i owego na temat interesujących mnie kierunków. Jeszcze raz dziękuję! :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń