sobota, 5 października 2013

RECENZJA: Anna Piecyk, Matnia (2013)

Anna Piecyk, autorka Matni - jak czytamy na odwrocie tejże pozycji - mieszka i pracuje w Międzyzdrojach. Praca bibliotekarki i spotkania z licznymi autorami pomogły jej uwierzyć w siebie, dzięki czemu sięgnęła po pióro. Tak powstała jej pierwsza książka "Pustka”. Dziś zaprasza do lektury kolejnej powieści psychologiczno-obyczajowej, wierząc, że zawsze warto i należy pisać o sprawach trudnych i ważnych. To one stanowią o naszym człowieczeństwie. 

Niewątpliwie podjęcie tematyki spraw trudnych i ważnych, jak to ujęła pisarka, jest nie lada wyzwaniem dla autora. Czy Annie Piecyk udało się stworzyć nader realistyczną powieść? Poniekąd tak, lecz widoczne są w niej pewne niedociągnięcia i niedostateczne podejście do problemu. Jednakże o tym kilka zdań poniżej.

Bohaterów Matni - Grażynę, Ryszarda, Agatę, Tadeusza, Filipa, Alicję - łączy tytułowa sytuacja bez wyjścia, którą spowodował towarzysz ich życia - alkohol. To on zapanowuje nad ich życiem i to jemu w całości podporządkowuje się Agata i jej syn Ryszard. Agata - matka i alkoholiczka, nie potrafiąca zaopiekować się rodziną, czego wynikiem są tragiczne wydarzenia. Grażyna i Ryszard - jej dzieci, są pozostawione same sobie. Żeby sprostać realiom każdego dnia muszą szybko dorosnąć i opiekować się nie tylko sobą na wzajem, ale również matką. Ryszard jako starszy brat wciela się w rolę opiekuna rodziny i przysięga sobie, że nigdy nie będzie taki jak matka. Niestety nie udaje mu się wygrać ze słabością i podobnie jak Agata, sięga po alkohol, co także prowadzi do tragedii. Z kolei Tadeusz to brat Agaty, początkowo odizolowany od rodziny siostry, później zajmuje się Ryszardem, który opuszcza własny dom z powodu alkoholizmu matki. Jest on bohaterem, którego problem alkoholizmu dotyczy pośrednio, acz nader dotkliwie. Podobnie jest z Filipem, synem Ryszarda i partnerem Alicji. Chłopak od najmłodszych lat jest odbiciem sytuacji z jaką zmagał się jego ojciec. To on codziennie widzi pogrążonego w alkoholu rodzica i próbuje mu pomóc. Jak można się spodziewać, bezskutecznie. Również w tym przypadku mają miejsce tragiczne zajścia, których bohaterkami są matka Filipa oraz jego ukochana Alicja.

Jak widzimy, bohaterowie na swój sposób zmagają się z problemem alkoholizmu. Jedni są odeń uzależnieni, drudzy pośrednio związani. Czytelnik zaś - dzięki rozbudowanej narracji - może doświadczać obrazów świata każdego z bohaterów. W ten oto sposób zapoznajemy się z myślami dzieci, a także dorosłych. Tak też podzielona została treść w Matni. Zamiast rozdziałów mamy do czynienia z wypowiedziami poszczególnych osób. Tenże zabieg niewątpliwie stanowi walor powieści. Służy również psychologizacji. Niemniej język narracji jest bardzo prosty, co ujmuje całości. Moim zdaniem opowieść o tak trudnym problemie zasługuje na jego większą złożoność. Minusem jest także bezwartościowość niektórych opisów sytuacji oraz banalność dialogów. Poza tymi - w mojej ocenie - niedociągnięciami, utwór doskonale oddaje emocje i nie ukrywam, iż jego ostatnie strony skropiłam łzami. Sądzę ponadto, iż dzięki owej emocjonalności czytelnikowi łatwiej jest utożsamić się z problemem bohatera i wejść w jego świat. W tym miejscu chciałabym dodać, iż sposób prowadzenia narracji również służy ku temu. 

Podsumowując, Matnia - druga powieść w dorobku Anny Piecyk - wzbudza we mnie ambiwalentne doznania. Z jednaj strony doceniam zaangażowanie w obcy z autopsji autorce problem alkoholizmu, z drugiej zaś dostrzegam pewne niedociągnięcia. Niemniej ogólny wydźwięk tejże pozycji oceniam pozytywnie i zachęcam wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z jej treścią. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania 
serdecznie dziękuję Wyd. Oficynka

7 komentarzy:

  1. Bardzo lubię słowo "Matnia" - zawsze kojarzy mi się z Shakespearem i Polańskim.
    Nie wiem czy skusiłbym się na tę książkę - może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam Was serdecznie do akcji "Przeczytaj i podaj dalej" :)
    http://ryszawa.blogspot.com/2013/10/zachecam-do-zabawy-cheryl-strayed-dzika.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm. Niby problem ważny i na czasie, ale jak czytam opisy fabuły, to boję się, że to toporna do czytania książka i nie w moim guście. Może kiedyś się skuszę, ale raczej nie teraz.

    OdpowiedzUsuń