sobota, 9 listopada 2013

RECENZJA: Teresa Oleś-Owczarkowa, Mrówki w płonącym ognisku (2013)

Mrówki w płonącym ognisku są kolejną powieścią w dorobku twórczym Teresy Oleś-Owczarkowej. Pisarka zadebiutowała w 2009 roku pozycją zatytułowaną Rauska. Ponadto drukowała w prasie wiersze i fragmenty prozy, np. na łamach "Źródła" czy "Gościa Niedzielnego". Z wykształcenia zaś jest psychologiem.

Przystępując do recenzji Mrówek w płonącym ognisku, doszłam do wniosku, iż kwestie fabuły doskonale zostały oddane w kilku zdaniach zamieszczonych na odwrocie książki. Brzmią one następująco:

Mrówki w płonącym ognisku to próba zatrzymania w czasie pewnego miejsca w Polsce wraz z jego mieszkańcami, a także odchodzącej w przeszłość wsi i wiejskości. Tytuł książki odnosi się do zderzenia życia w określonym środowisku z żywiołem ognia. Autorka, mając przeświadczenie, że ludzie zbyt długo wstydzili się swojego pochodzenia, próbuje pokazać znaną jej wieś powojenną, z jej gwarą i obyczajami. Ukazuje także zachodzące w znanym jej środowisku zmiany. Przytaczane zwroty językowe i śpiewane kiedyś piosenki, zderzane są z dzisiejszym wirtualnym światem, w którym obowiązują już inne zasady i zwyczaje. Mimo to warto podjąć próbę odnalezienia elementów łączących przeszłość z teraźniejszością. Prezentowany tekst daje nadzieje, że pamięć o ważnych dla Autorki miejscach, stanie się dla Czytelnika okazją powrotu, chociażby na moment, myślami do swoich małych ojczyzn.

Osobiście chciałabym skupić się na podsumowaniu strony formalnej oraz merytorycznej niniejszej pozycji. Podczas gdy fabuła zaciekawia, forma budzi we mnie ambiwalentne odczucia. Z jednej strony doceniam głębokie podejście do przedstawianego przez autorkę problemu wsi i jej mieszkańców. Z drugiej zaś nie mogę pozostać obojętna wobec braku ciągłej narracji. Owa skokowość, niespójność myśli oraz czasem zbędne wtrącenia, przerywające dany wywód, sprawiają, że Mrówki w płonącym ognisku stają się uciążliwą lekturą. Tak jak wspomniałam powyżej - strona merytoryczna ratuje sytuację, gdyż jako czytelnicy możemy doświadczyć ciekawych i nasyconych psychologizmem portretów mieszkańców zarówno wsi, jak i tych napływowych z miasta. Ponadto obraz wsi - tej dawnej i tej współczesnej - również zasługuje na uwagę i pochwałę zarazem. Jest on nader bogaty, przeniknięty realizmem i metaforyką. 

Jednakże mimo tychże pochwał wciąż nurtuje mnie kwestia niecodziennego podejścia do formy tejże powieści. Sądzę, iż wprowadzenie porządku w jej szeregi znacznie podniosłoby jej walor. Wówczas bogata treść idealnie komponowałaby się i współgrałaby z ramami formalnymi. Niemniej Mrówki w płonącym ognisku są lekturą wartą uwagi i chwili zadumy nad jej przekazem. Polecam w szczególności tym, którzy nie mają żadnych obiekcji dotyczących obecności pewnego rodzaju chaotyzmu formalnego.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu M
http://www.mwydawnictwo.pl

2 komentarze:

  1. Nie za bardzo dla mnie, ale tytuł i okładka są rewelacyjne : )

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę po wielkich zachwytach, ktoś doszukał się w tej książce wad, dlatego od początku mi nie pasowała, z pewnością nie sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń