wtorek, 28 stycznia 2014

RECENZJA: Jeremy Clarkson, Moje lata w Top Gear [The Top Gear years, 2012]

Z książkami Clarksona jest jak z wizytą w popularnej sieci fast foodów w jakimkolwiek kraju na świecie - wiesz dokładnie czego się spodziewać. Tak się również ciekawie złożyło, że Nowy Rok rozpoczynam od lektury kolejnej jego książki. Jego felietony często są dowcipne, ale nie wulgarne. To doświadczony i błyskotliwy dziennikarz motoryzacyjny, ale przy tym nie jest przemądrzały. Prawdopodobnie prowadził większość samochodów wyprodukowanych na świecie, dlatego wie o nich naprawdę dużo i z przyjemnością dzieli się tą wiedzą z nami.

W serii swoich bijących rekordy popularności bestsellerów Jeremy Clarkson wykazał, że jego świat to zagadkowe, niezrozumiałe i frustrujące miejsce: to istny dom wariatów, który najwyraźniej prowadzą... wariaci. Ale Lata w Top Gear to coś innego. Kiedyś Top Gear był najzwyklejszym programem telewizyjnym poświęconym motoryzacji. W 1993 roku pojawił się magazyn ilustrowany Top Gear, który odniósł spory sukces. Jeszcze później, bo jakieś dziesięć lat temu, Clarkson wraz ze swoimi przyjaciółmi na terenach dawnego lotniska wojskowego RAF-u stworzył sobie świat, który był bardziej po jego myśli: powstała tam kwatera główna nowego programu Top Gear. I to właśnie miejsce okazało się dla Clarksona tym, czym dla Tarzana była dżungla: idealnym miejscem do pracy, no i rzecz jasna do zabawy. Clarkson i chłopcy na tym jednak nie poprzestali. Gdy już na dobre zadomowili się w swojej małej podmiejskiej enklawie, ruszyli na podbój świata. I wkrótce potem z pokazem Top Gear Live, w stylu pełnokrwistych gwiazd rocka z lat siedemdziesiątych, okrążali cały glob, zdobywając przyczółki w najdalszych jego zakątkach, od Ameryki Północnej po Chiny. Jakieś pięćset milionów widzów później marka Top Gear stała się imperium motoryzacyjnego szaleństwa, przepychu i zbytku, nad którym nigdy nie zachodzi słońce. Przez cały ten czas Jeremy pisał. A Moje lata w Top Gear to książka, w której po raz pierwszy zebrał owoce swojej pracy z tego okresu: odjazdowe felietony o życiu na pełnych obrotach. Moje lata w Top Gear to aż 115 błyskotliwych, prowokujących i pełnych zwariowanego humoru tekstów mistrza ostrego aż do bólu pióra.

Zaskoczenia faktycznie nie było. Wszystkie felietony zamieszczone w tej książce ukazały się wcześniej w brytyjskim wydaniu magazynu Top Gear na przełomie lat 1993-2000. To jednak niesamowite jak bliskie życiu Clarksona są samochody. Można pomyśleć, że jego świat obraca się wyłącznie wokół tzw. "czterech kółek". Może tak właśnie jest, a jego teksty tylko to udowadniają. Niemniej uwielbiam jego często trafne porównania i różnego rodzaju spostrzeżenia. Zawsze z zaciekawieniem czytam jego kolejne publikacje, więc nie opierałem się również, aby sięgnąć po Moje lata w Top Gear. Nie jest to jednak książka szczególna. Po prostu człowiek ma chęć wyrażenia swojego zdania na jakiś temat, a później przelewa to na papier, aby w końcu opublikować swoje myśli w postacie książki. Fani programu oraz Jeremy'ego Clarksona nie zawiodą się. Być może część felietonów czytali już wcześniej z racji tego, że zostały one drukowane w magazynie Top Gear. Niemniej podoba mi się pomysł zebrania wszystkich owych publikacji w jedną całość. Być może jeszcze raz przeczytam niektóre z nich w przyszłości, chyba, że Jezza ma w szufladzie dalszą kolekcję swoich tekstów gotowych do druku.

       Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tejże książki 
dziękuję AiM Media

1 komentarz:

  1. Chciałam kupić na święta w prezencie dla Taty, ale jednak się nie zdecydowałam. Może jeszcze nadrobię i komuś sprezentuję, sama raczej się nie skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń