czwartek, 30 stycznia 2014

RECENZJA: Kevin Powers, Żółte ptaki [The Yellow Birds, 2012]

Po raz kolejny oceniłem książkę po okładce. Dokładnie mówiąc, zasugerowałem się jej opisem zawartym z tyłu. Nie przekonał on mnie zupełnie, że Żółte ptaki to przez wielu uważana książka roku. Raczej niczym specjalnym nie przyciąga, a temat przewodni również został już chyba wyczerpany przez wielu autorów wcześniej. Szybko okazało się, że jestem w dużym błędzie. 

Żółte ptaki to przejmująca historia przyjaźni i straty. Dwaj szeregowi - dwudziestojednoletni Bartle i osiemnastoletni Murph, koledzy ze szkolenia dla rekrutów w Stanach - zostali rzuceni w wir wojny, na którą żaden z nich nie był gotowy. Ich pluton walczy teraz w krwawych potyczkach o odbicie irackiego miasta Al Tafar. A Bartle obiecał, że sprowadzi Murpha żywego do domu. W niekończącej się serii mozolnie wlekących się dni dwaj młodzi żołnierze robią wszystko, by wzajemnie chronić się przed czyhającymi wszędzie śmiertelnymi niebezpieczeństwami: irackimi bojownikami, ekstremalnym zmęczeniem i wyczerpującym napięciem psychicznym. Kiedy rzeczywistość zaczyna zmieniać się w mglisty koszmar, Murph stopniowo traci kontakt z otaczającym go światem, a Bartle podejmuje działania, o które nigdy by siebie nie podejrzewał.

Po przeczytaniu pierwszego rozdziału miałem mieszane uczucia względem tej książki, natomiast czułem również nieodpartą chęć przeczytania jak najszybciej kolejnych rozdziałów. Bardzo rzadko zdarza się, abym sięgał po literaturę wojenną, ponieważ ten temat mało mnie fascynuje. Kevin Powers natomiast porafił przykuć moją uwagę i sprawić, że nie potrafiłem oderwać się od lektury. Żółte ptaki to niezwykle oryginalna, głęboka i emocjonalna powieść, która ukazuje dewastujący wpływ wojny toczonej za granicami kraju - nie tylko na żołnierzy, ale także na ich pozostające w ojczyźnie rodziny. Powieść została napisana niejako w formie pamiętnika. Powers opowiada o swoich przeżyciach związanych z uczestniczeniem w wojnie w Iraku, jak również o wydarzeniach bezpośrednio przed wyjazdem i po powrocie z pola bitwy. To smutna i refleksyjna lektura ukazująca jak trudno być żołnierzem. Autor natomiast postarał się o to, aby jego powieść była napisana lekko i przystępnie, dlatego kolejne jej strony dosłownie pochłania się. Nie brak w niej trudnych tematów oraz nieraz okrutnych scen, ale w końcu taka właśnie jest wojna.

Wciąż zastanawiam się czy Żółte ptaki to najlepsza książka, którą czytałem przez ostatni rok i nadal nie mogę się zdecydować. Wiem natomiast, że jest ona w czołówce moich ulubionych książek ostatnich kilku lat.

       Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tejże książki 
dziękuję AiM Media

4 komentarze:

  1. Kurcze, a już miałam ją sobie odpuścić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A taka niepozorna.. Bardzo lubię takie historie, także na pewno nie przeoczę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji czytać tej książki, ale z chęcią bym po nią sięgnęła - lubię taką tematykę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, też nie przepadam za literaturą wojenną, ale tematyka wydaje się ciekawa i tak zwyczajnie chętnie bym się dowiedziała, co się stało z bohaterami. Może nawet się skuszę, skoro chwalisz. ;)

    OdpowiedzUsuń