piątek, 14 marca 2014

RECENZJA: Maria Nurowska, Zabójca (2014)

Zabójca to najnowsza powieść Marii Nurowskiej, która na półkach pojawiła się wraz z nadejściem nowego 2014 roku. Doniosły i chwytliwy zarazem tytuł tejże pozycji wzmaga zainteresowanie. Wnętrze zaś nieco rozczarowuje.

Pisarstwo Marii Nurowskiej nader cenię i jestem jego entuzjastką. Po najnowszą powieść autorki sięgnęłam bez zastanowienia, można rzec - w ciemno, mając pewność dobrej lektury. Zabójca to opowieść o parze bohaterów - Joannie i Adamie, którzy poznają się dość nieoczekiwanie i równie niespodziewanie zaczyna rodzić się między nimi uczucie, którego początkowo oboje nie dopuszczają do głosu. Joanna - dziennikarka i ambitna reportażystka, przyjeżdża do Zakopanego, gdzie przeprowadzić ma wywiad. Jednakże w drodze do owego miasta zauważa pewnego mężczyznę... Jest nim Adam - rodowity Góral, który wraca po 20 latach do kraju. Jego powrót związany jest z tragicznymi wydarzeniami, jakie miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie bohater przebywał. W takich oto okolicznościach spotykają się dwa znacząco różne bieguny, które początkowo połączy wywiad, a później uczucie. Jednak nic nie jest proste i sielanka nie potrwa długo.

Z jednej strony zabójca, z drugiej miłość. Opowieść o doniosłym tytule staje się poniekąd zwykłym romansem o typowej konstrukcji - nieoczekiwanie poznanie, odrzucenie myśli o miłości, wybuch namiętności, sielanka, rozstanie bohaterów, ponowne bycie razem. Brakuje tylko oczywistego happy endu, gdyż w przypadku powieści Marii Nurowskiej zakończenie jest niedopowiedziane, aczkolwiek sugerujące szczęśliwe pojednanie kochanków. Niemniej po takowym tytule, jak Zabójca, spodziewałam się przejmującej i realistycznej historii na miarę Drzwi do piekła

Zabójca broni się jednak ciekawą narracją, gdyż mamy do czynienia nie tylko z relacjonowaniem zdarzeń przez główną bohaterkę, ale również obecne są weń zapiski Adama z pobytu w więzieniu. Zapiski te stanowią jakby drugą, małą powieść w dużej powieści. Czytając fragmenty dziennika bohatera można skojarzyć tenże element narracji z powieścią szkatułkową. To bardzo interesujący zabieg. Ponadto język narracji, jak na Marię Nurowską przystało, jest płynny, bogaty i klarownie ilustrujący akcję. Zastrzeżenia mam jedynie do samej fabuły. Wkradła się weń pewna doza trywializmu, zbytniego uproszczenia i zbanalizowania. Również kreacje bohaterów nie zachwycają głębią i psychologizmem.

Chociaż najnowszą powieść autorki czytało mi się bardzo dobrze i szybko, to pozostał jednak niedosyt. Niedosyt ów dotyczył zarówno formy, jak i treści. W konsekwencji muszę stwierdzić, że Zabójca nie do końca sprostał moim oczekiwaniom.
 

5 komentarzy:

  1. Strona wizualna przyciąga uwagę. Jeśli kiedyś będę mieć czas to może po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Nurkowską. Okładka też przyciąga uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba dotyczy to większości z ostatnich jej powieści-każda dobra, ale nie aż tak jak te starsze

    OdpowiedzUsuń
  4. To druga recenzja, gdzie czytam, iż oczekiwania zostały nie spełnione mimo wszystko chętnie sięgnę, lubię i cenię twórczość tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazwisko Nurowskiej ostatnio często pojawia się na blogach i przyznaję, że chętnie bym się z nią zapoznała. Nawet miałam już kiedyś "Zabójcę" w rękach. Ale skoro piszesz, że rozczarowuje, to może zacznę tą znajomość od innego tytułu autorki. :)

    OdpowiedzUsuń