RECENZJA: Maria Nurowska, Zabójca (2014)

Zabójca to najnowsza powieść Marii Nurowskiej, która na półkach pojawiła się wraz z nadejściem nowego 2014 roku. Doniosły i chwytliwy zarazem tytuł tejże pozycji wzmaga zainteresowanie. Wnętrze zaś nieco rozczarowuje.

Pisarstwo Marii Nurowskiej nader cenię i jestem jego entuzjastką. Po najnowszą powieść autorki sięgnęłam bez zastanowienia, można rzec - w ciemno, mając pewność dobrej lektury. Zabójca to opowieść o parze bohaterów - Joannie i Adamie, którzy poznają się dość nieoczekiwanie i równie niespodziewanie zaczyna rodzić się między nimi uczucie, którego początkowo oboje nie dopuszczają do głosu. Joanna - dziennikarka i ambitna reportażystka, przyjeżdża do Zakopanego, gdzie przeprowadzić ma wywiad. Jednakże w drodze do owego miasta zauważa pewnego mężczyznę... Jest nim Adam - rodowity Góral, który wraca po 20 latach do kraju. Jego powrót związany jest z tragicznymi wydarzeniami, jakie miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie bohater przebywał. W takich oto okolicznościach spotykają się dwa znacząco różne bieguny, które początkowo połączy wywiad, a później uczucie. Jednak nic nie jest proste i sielanka nie potrwa długo.

Z jednej strony zabójca, z drugiej miłość. Opowieść o doniosłym tytule staje się poniekąd zwykłym romansem o typowej konstrukcji - nieoczekiwanie poznanie, odrzucenie myśli o miłości, wybuch namiętności, sielanka, rozstanie bohaterów, ponowne bycie razem. Brakuje tylko oczywistego happy endu, gdyż w przypadku powieści Marii Nurowskiej zakończenie jest niedopowiedziane, aczkolwiek sugerujące szczęśliwe pojednanie kochanków. Niemniej po takowym tytule, jak Zabójca, spodziewałam się przejmującej i realistycznej historii na miarę Drzwi do piekła

Zabójca broni się jednak ciekawą narracją, gdyż mamy do czynienia nie tylko z relacjonowaniem zdarzeń przez główną bohaterkę, ale również obecne są weń zapiski Adama z pobytu w więzieniu. Zapiski te stanowią jakby drugą, małą powieść w dużej powieści. Czytając fragmenty dziennika bohatera można skojarzyć tenże element narracji z powieścią szkatułkową. To bardzo interesujący zabieg. Ponadto język narracji, jak na Marię Nurowską przystało, jest płynny, bogaty i klarownie ilustrujący akcję. Zastrzeżenia mam jedynie do samej fabuły. Wkradła się weń pewna doza trywializmu, zbytniego uproszczenia i zbanalizowania. Również kreacje bohaterów nie zachwycają głębią i psychologizmem.

Chociaż najnowszą powieść autorki czytało mi się bardzo dobrze i szybko, to pozostał jednak niedosyt. Niedosyt ów dotyczył zarówno formy, jak i treści. W konsekwencji muszę stwierdzić, że Zabójca nie do końca sprostał moim oczekiwaniom.
 

Komentarze

  1. Strona wizualna przyciąga uwagę. Jeśli kiedyś będę mieć czas to może po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Nurkowską. Okładka też przyciąga uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba dotyczy to większości z ostatnich jej powieści-każda dobra, ale nie aż tak jak te starsze

    OdpowiedzUsuń
  4. To druga recenzja, gdzie czytam, iż oczekiwania zostały nie spełnione mimo wszystko chętnie sięgnę, lubię i cenię twórczość tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazwisko Nurowskiej ostatnio często pojawia się na blogach i przyznaję, że chętnie bym się z nią zapoznała. Nawet miałam już kiedyś "Zabójcę" w rękach. Ale skoro piszesz, że rozczarowuje, to może zacznę tą znajomość od innego tytułu autorki. :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Zobacz także:

RECENZJA: Michał Kędziora, Rzeczowo o modzie męskiej (2013)

RECENZJA: Charlaine Harris, Czysta jak łza [Shakespeare's Landlord, 1996]

Muzyczny geniusz rocka