niedziela, 4 maja 2014

RECENZJA: Cezary Żbikowski, Wykształciuchy z wioski Warszawa (2013)

Co trzydziestoparoletni mężczyźni robią w Warszawie, aby nie zwariować? Jakie są ich plany i aspiracje? Co ich nęka i frustruje? Co myślą o kobietach? W jaki sposób „białe kołnierzyki” dają sobie radę z komercją, korporacjami, wyścigiem szczurów i społecznymi powinnościami? Bohaterowie bronią się poczuciem humoru, czasem absurdalnym. Obsypują się nawzajem zabawnymi powiedzeniami, dowcipami oraz tworzą zbiór Zasad Daniel’sa, którym się kierują tak pół żartem, pół serio. Przyjaźnią się i popijają sobie whisky, imprezują, uciekają w sportowe hobby. Jednocześnie jakby przy okazji szukają wartości, na których można opierać się w życiu. Przekonaj się sam!    Nastaw się na umiarkowaną dawkę refleksji i na dużą dawkę śmiechu!!! 

Przeczytawszy tenże opis, widoczny z tyłu książki, poczułam się nią zafrapowana i ochoczo przystąpiłam do lektury. Jednakże treść nieco mnie rozczarowała. Jak zatem oceniam drugą w dorobku Cezarego Żbikowskiego - pasjonata sportu, dobrej książki i fotografii - książkę o współczesnej tematyce? Odpowiedź kilka wersów niżej.

Wykształciuchy z wioski Warszawa to opowieść o paczce przyjaciół, z której to Kamil jest głównym bohaterem i narratorem zarazem. Mężczyzna jest singlem, pracuje w Warszawie i jest typem człowieka aktywnie spędzającego wolny czas. Ponadto główny bohater marzy o wybudowaniu swojego azylu nad morzem. Rozpoczyna więc budowę domu w nadmorskiej okolicy. Jednakże okazuje się, że gotowy do zamieszkania dom nie daje mu spełnienia i zadowolenia, jakiego oczekiwał. Kamil znowu musi odnaleźć cel w swoim życiu. 

Wedle powyższego można by odnieść wrażenie, iż powieść Żbikowskiego to nader refleksyjny obraz współczesnego świata i ludzi w nim żyjących. Nic bardziej mylnego. Co prawda refleksje o życiu stanowią ciekawy element narracji, lecz poza nimi odnajdujemy zabawne opisy z dnia codziennego głównego bohatera i jego przyjaciół. Pojawiają się więc sytuacje związane z pracą, rodziną czy barwnie zobrazowane wyjazdy sportowe paczki przyjaciół. Mimo, iż opisy stanowią dominantą kompozycyjną utworu, przeplatają się z dynamizującymi narrację dialogami. Są one niewątpliwie jej ciekawym urozmaiceniem. Co więcej, obecne weń gry słowne, żarty czy ironie konstruują dowcipną stronę języka narracji.

Docenić warto również kreacje bohaterów. W Wykształciuchach z wioski Waraszawa mamy do czynienia z barwnymi postaciami, które są dość szczegółowo nakreślone. Jedyne zastrzeżenie, jakie posiadam w tej kwestii, to zdecydowany nacisk na wizerunek mężczyzn z pominięciem tej samej wnikliwości przy postaciach kobiet. Szkoda, gdyż męskie kreacje są nader dobre i intrygujące. To samo mogłoby więc dotyczyć również żeńskiej części.

Po przedstawieniu pozytywów powieści Żbikowskiego, czas wyjaśnić kwestię mojego rozczarowania,  o którym wspomniałam na początku tejże recenzji. Otóż rozczarował mnie fakt, iż w treści utworu zabrakło tego, o czym mogłam przeczytać na jego odwrocie. Mam na myśli szczegóły pracy w korporacji, obrazy codzienności z tegoż miejsca czy więcej opisów relacji międzyludzkich. Ewidentnie uległam złudzeniu co do treści. Przyczyniła się do tego także mylna okładka książki (moim zdaniem nader nieudana), która sugeruje odbiorcy mnogość postaci związanych z korporacją skontrastowanych z jednostką, jak się możemy domyślić z głównym bohaterem. Poniekąd zawartość treści zgadza się z tymże założeniem, lecz autor zdecydowanie więcej uwagi poświęcił temu, co bohaterowie robią "po godzinach". Pod tym względem Wykształciuchom z wioski Warszawa brak adekwatności.

Konkludując, Wykształciuchy z wioski Warszawa to ciekawa pozycja obrazująca współczesność. Wraz z Kamilem i jego przyjaciółmi poznajemy życie, rozterki i marzenia 30-latków. Zanurzamy się w świecie męskiego punktu widzenia i tkwimy w nim aż do ostatniej strony. Powieść Żbikowskiego to zdecydowana przewaga męskości. W stylu, formie, treści i narracji. Ciekawe podejście i równie ciekawy efekt końcowy. Polecam!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję
http://www.nowy-swiat.pl/ns/


2 komentarze:

  1. Ciekawa książka, nie w moim stylu, ale chętnie bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To co Ciebie rozczarowało, mnie akurat raczej cieszy :) Wolę czytać o tym co bohaterowie robią po godzinach, niż o pracy w korporacji, bo na ten temat już coś wiem :)

    OdpowiedzUsuń