poniedziałek, 14 lipca 2014

RECENZJA: Katherine Webb, Echa pamięci [A Half Forgotten Song, 2012]

Do lektury najnowszej powieści Katherine Webb - Echa pamięci - przystąpiłam nader ochoczo. Byłam wielce zaintrygowana ową pozycją, tym bardziej że światowy bestseller, jakim było Dziedzictwo (pierwsza powieść tejże autorki), podniósł dość wysoko poprzeczkę. Czy zatem Echa pamięci dorównały poziomem debiutowi literackiemu Katherine Webb? A może okazały się odeń lepsze? 

Na początku powieści poznajemy Dmity Hatcher - córka Cyganki, starsza kobieta, która mieszka w Blacknowle w domu nazywanym Strażnica. Obok tejże postaci pojawia się inny bohater - Zach Gilchrist - rozwodnik, ojciec Elise, właściciel Galerii Sztuki. Zach to typowy mężczyzna po przejściach, szukający na nowo swojego miejsca w świecie i po części samego siebie. Dmity zaś to postać pełna sekretów, żyjąca w świecie nader wyidealizowanych wspomnień. Obie postaci - choć pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego - łączy trzeci bohater, a mianowicie Charles Aubrey - utalentowany malarz, który corocznie spędza wakacje w Blacknowle. Aubrey to postać występująca jedynie retrospektywnie. Zach przedstawia teraźniejszość, Dmity zaś łączy przeszłość z teraźniejszością.

Dzięki postaci Zacha czytelnik zostaje wprowadzony w głąb opowieści o miłości Dmity do Charlesa, o tym jak stała się jego muzą i jak jej uczucie stało się obsesją. Zach, naciskany przez Wydawnictwo, postanawia dokończyć książkę o Aubreyu, lecz brakuje mu nowego spojrzenia i inspiracji. Wyrusza więc do Blacknowle - wioski rozsławionej przez artystę - gdzie próbuje dowiedzieć się czegoś interesującego o malarzu. Czegoś, czego nikt dotąd nie odkrył i nie opisał. Mieszkańcy miasteczka nie chcą rozmawiać na temat Aubreya, lecz właściciel pubu, w którym zastrzymał się Zach, wskazuje mu pewną osobę, która może opowiedzieć coś więcej na temat słynnego artysty. Tą osobą okazuje się Dmity Hatcher.

Początkowo Zach nie zdaje sobie sprawy z kim tak naprawdę prowadzi rozmowę o Charlesie Aubreyu. Gdy uświadamia sobie, że Dmity Hatcher jest słynną postacią Mitzy z obrazów malarza, jest jednocześnie usatysfakcjonowany i zakłopotany, gdyż kobieta lakonicznie opowiada o przeszłości, miesza się i krępuje. Zach wyczuwa ewidentnie, że coś ukrywa, że strzeże pilnie jakiejś tajemnicy, lecz echa pamięci nie pozwalają jej w pełni żyć teraźniejszością. Z czasem meżczyźnie udaje się poznać nader interesującą i tragiczną zarazem historię Charlesa Aubreya, lecz odkrywanie tajemnic nie przychodzi mu łatwo.

To właśnie owe tajemnice są niewątpliwie motorem akcji. To one intrygują czytelnika i sprawiają, że strona po stronie ma on ochotę zagłębiać się w historię Dmity i Charlesa, a także Zacha i jego losów. Tak jak w przypadku Dziedzictwa, również i tutaj mamy do czynienia z dwoma czasami akcji. Pierwszy dotyczy teraźniejszości, drugi zaś przeszłości, w którym osadzona jest opowieść o utalentowanym malarzu i jego muzie sięgająca 1937 roku. Teraźniejszość to przede wszystkim sukcesywne ujawnianie sekretów i dochodzenie do prawdy. To także osobna historia miłości, miłości Zacha do Hannah - prawnuczki Aubreya.

Powieść Katherine Webb jest niewątpliwie bogactwem zdarzeń, bohaterów i tajemnic. Opisowy język narracji sprawia zaś, że czytelnik staje się naocznym obserwatorem wydarzeń, otoczonym pięknymi angielskimi krajobrazami. Fragmentaryczne retrospekcje połączone z teraźniejszą narracją lączą się jak puzzle. Dopełniają się wzajemnie, uzupełniają, wyjaśniają i ukazują rzeczywistość. Czasem można się w nich lekko pogubić, gdyż mały niuans może okazać się nader istotny dla dalszej części opowieści. Niemniej Echa pamięci jako całość są klarowną i nader tajemniczą opowieścią o obsesyjnym uczuciu i o tym, jak jedna osoba może zmienić bieg zdarzeń, a potem pilnie strzec sekretów, żeby prawda nigdy nie wyszła na jaw.

Konkludując, Echa pamięci to nader intrygująca powieść, która doskonale łączy bierzacą narrację z retrospekcjami. Stan ciągłego zainteresowania u czytelnika utrzymują liczne tajemnice i nowe wątki czy też postaci, będące swoistym motorem akcji. Całość po raz kolejny zasługuje na uznanie i polecenie.

       Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tejże książki 
dziękuję AiM Media

Polecamy także:
http://aleksiazka.blogspot.co.uk/2012/10/recenzja-katherine-webb-dziedzictwo.html

7 komentarzy:

  1. Jak nadarzy się okazja to na pewno przeczytam. Powieść zwróciła moją uwagę okładką w okolicach premiery i coś czułam, że to dobra książka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa książka na pewno z chęcią ją kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takiej recenzji trudno się nie skusić. Książkę miałam w planach, a teraz mam pewność, że będę zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu poluję na "Dziedzictwo" :) Jak mi się spodoba, to poszukam też tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najpierw planuję przeczytać Dziedzictwo, a później zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń