sobota, 27 września 2014

RECENZJA: Eric-Emmanuel Schmitt, Małe zbrodnie małżeńskie [Petits crimes conjugaux, 2004]

Mimo iż Małe zbrodnie małżeńskie nie są już nowością wydawniczą, w ramach poznawania twórczości Erica-Emmanuela Schmitta, to właśnie tę książkę postanowiłam przeczytać po Małżeństwie doskonałym. Dlaczego zainteresowała mnie akurat ta pozycja z nader obszernego dorobku wyżej wspomnianego autora? Wybrałam ją ze względu na gatunek literacki, a mianowicie dramat. W odróżnieniu od czytanych przeze mnie utworów epickich, dramat stanowił miłą odskocznię.

Akcja Małych zbrodni małżeńskich rozgrywa się w mieszkaniu Lisy i Gillesa - małżeństwa z 15-letnim stażem. Lisa przyprowadza do domu męża, który uległ kilka tygodni wcześniej wypadkowi. Okazuje się, że mężczyzna doznał utraty pamięci, lecz wstrząs może pomóc mu w jej odzyskaniu. Kobieta ma nadzieję, że powrót do domu właśnie się takowym okaże. Niestety Gilles uparcie twierdzi, że nic mu się nie przypomina. Zaczyna udowadniać żonie, że jest teraz dlań obcą osobą. Lisa zaś wierzy, że pamięć męża powróci. Tymczasem odpowiadając na pytania Gillesa o to, jaki był etc., kobieta stara się nakreślić taki obraz ukochanego, jakim chciałaby, żeby był w rzeczywistości. Nie jest to ostatnie kłamstwo, którym uraczy męża. Jak się później okaże on również nie jest jej dłużny. Szykuje się - miejscami zabawna i przewrotna - intryga z próbą zabójstwa w tle.

Eric-Emmanuel Schmitt w Małych zbrodniach małżeńskich doskonale operuje właściwościami dramatu, łącząc je jednocześnie z refleksyjną opowieścią. Niewątpliwym walorem tegoż utworu - poza ciekawą formą - są kreacje głównych bohaterów. Mimo, iż mamy do czynienia z charakterystyką pośrednią, ich portrety cechują się szczegółowością oraz psychologizmem. Bogate didaskalia zaś pozwalają czytelnikowi zobrazować wydarzenia rozgrywające się między małżonkami. Z kolei zawarte w treści refleksje sprawiają, że lektura Małych zbrodni małżeńskich nie jest zwykłą, jednowymiarową opowieścią, lecz ciekawym ujęciem problemu uczuć oraz związanych z nimi korelatów.

Małe zbrodnie małżeńskie autorstwa Erica-Emmanuela Schmitta, to nader ciekawa opowieść o małżeństwie z wieloletnim stażem, które musi zmierzyć się z problemami przeszłości i zbudować filary dla przyszłości. Ponadto to 100-stronnicowy dramat ujawniający - wręcz przemycający między wierszami - refleksje autora. Jest on idealnym połączeniem humoru z powagą, a także komizmu z tragizmem. Jako całość jest lekki i przyjemny w odbiorze. Zdecydowanie wart uwagi. I refleksji.

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak
http://www.znak.com.pl

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam! I przy okazji polecam "Tektonikę uczuć"!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka razy się zabierałam do wypożyczenia tej książki, ale zawsze coś mi stawało na przeszkodzie. Teraz czas najwyższy się za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam dawno temu, ale na pewno do tego tytułu wrócę. Zwłaszcza, że bardzo mi się podobał. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi się podobała, na pewno do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń