sobota, 20 września 2014

RECENZJA: Max Bentow, Lalkarka [Die Puppenmacherin, 2012]

Co najlepiej zrobić po udanym debiucie? Kontynuować dobrą passę i napisać kolejną dobrą książkę. Tą drogą bez wątpienia poszedł Max Bentow, a jej rezultatem jest Lalkarka. Druga powieść niemieckiego pisarza to kontynuacja serii o berlińskim komisarzu Nilsie Trojanie, którą zapoczątkował Ptaszydłem. Choć niemieckie kryminały nie są uważane za najlepsze, jak i za najbardziej rozbudowane to powyższy skutecznie przykuł moją uwagę na kilka dobrych godzin.

Berliński komisarz Nils Trojan widział w swej karierze naprawdę wiele, jednak ogarnia go przerażenie, gdy w ciemnej piwnicy znajduje ciało młodej kobiety w sarkofagu z pianki poliuretanowej. Wkrótce policjant natrafia na bliźniaczo podobną sprawę z przeszłości. Przed laty lalkarka Josephin Maurer została jednak uwolniona w ostatniej chwili. Napastnik zdążył jedynie zostawić na jej ciele makabryczne ślady. Mężczyzna, który uchodził za zabójcę, zginął w wypadku samochodowym. Czy to możliwe, że znalazł naśladowcę? A może wciąż żyje i chce dokończyć swego okrutnego dzieła?

Nie można pominąć porównania do Ptaszydła, skoro nawet sam autor wspomina swoją poprzednią powieść. Lalkarka na jej tle wypada bardzo dobrze i równie skutecznie przyciąga czytelika do lektury. Opisy zbrodni i prowadzonego śledztwa są opisane szczegółowo, ale jednak zwięźle, zatem równowaga między akcją a samymi opisami została zachowana i lektura książki nie nuży. Jeśli idzie o same zbrodnie to nie mogę nazwać siebie ekspertem w tej dziedzinie, ale dla mnie zawarte w powieści opisy w zupełności wystarczają. Bez problemu potrafię przenieść się w wyobraźni na miejsce zbrodni, ale na szczęście Bentow postarał się, aby cztelnik tam nie utkwił na dłuższy czas, więc sprawnie przerzucam kolejną stronę i biegnę przez akcję dalej. Za taką konstrukcję należy się autorowi piątka z plusem. Nikt przecież nie lubi długich i nużących opisów, w których autor stara się nie zapomnieć o najmniejszym i w sumie mało istotnym szczególe. Podczas lektury nie ma czasu na nudę, a akcja biegnie jak oszalała. Dodatkowo Bentow sprytnie kończy każdy rozdział ucinając akcję w kulminacyjnym momencie. Doskonały zabieg i bezbłędna próba budowania większego napięcia. Ponadto same dialogi nie są płytkie, a my nie myślimy, że jesteśmy mądrzejsi od samych bohaterów.

Czego jeszcze zabrakło w mojej recenzji? Na pewno polecania Lalkarki wszystkim, bo powieść zdecydowanie jest warta uwagi i nie powinna nikogo rozczarować. Bez wątpienia Bentow po raz kolejny zrobił bardzo dobre wrażenie i zdecydowanie sięgnę po jego kolejną książkę, jeśli taka się ukaże. Mam na to nieskrytą nadzieję.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu

1 komentarz:

  1. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jedne strony jestem na tak, a z drugiej... mam tyle innych książek do przeczytania, że chyba na razie spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń