niedziela, 19 października 2014

RECENZJA: Marek Krajewski i Mariusz Czubaj, Aleja samobójców (2008)

Aleję samobójców nabyłam ponad dwa lata temu, lecz dopiero teraz książka ta doczekała się chwili uwagi. Czy była jej warta? Zdecydowanie tak.

Autorzy tejże pozycji - Marek Krajewski i Mariusz Czubaj - wspólnie napisali dwa kryminały, w tym Aleję samobójców. Marek Krajewski to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy powieści kryminalnych. Mariusz Czubaj zaś to antropolog kultury, wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, a także autor licznych publikacji. Taki duet musiał zaowocować dobrym kryminałem. 

Akcja powieści toczy się w 2006 roku w Gdańsku i okolicach. Dość spokojne czerwcowe dni zakłóca zagadkowe morderstwo w luksusowym Domu Seniora "Eden". Na miejsce zbrodni przybywa nadkomisarz Jarosław Pater, który niespodziewanie zostaje odsunięty od tegoż śledztwa na rzecz ABW. Niestrudzony Pater rozpoczyna własne, nieformalne dochodzenie. W jego toku odkrywa, iż zamordowany i oskalpowany pensjonariusz z Domu Seniora "Eden" zaprzyjaźnił się przed śmiercią z innym pensjonariuszem - emerytowanym profesorem, znawcą chirurgii rytualnej oraz sekt. Niestety mężczyzna, który mógłby pomóc w śledztwie, znika bez śladu. Pater odkrywa także powód dla którego morderstwem w "Edenie" tak szybko zainteresowało się ABW. Czy w ostateczności znajdzie winnego i doprowadzi dochodzenie do końca?

Pierwszą impresją, jaka przychodzi mi na myśl po lekturze Alei samobójców, jest ciekawie poprowadzona akcja wraz z dynamiczną narracją, będącą relacją trzecioosobowego narratora oraz licznymi dialogowymi wtrąceniami. Ponadto przyczynowo-skutkowy układ wątków gwarantuje klarowną lekturę. Z kolei dzięki usystematyzowanej w formie dziennika treści nie straszne nam zmiany miejsc akcji czy błędy sytuacyjne. Zastosowanie tejże formy - moim skromnym zdaniem - dobrze współgra z kryminałem policyjnym.

Kolejną impresją są ciekawe kreacje bohaterów i sposób ich przedstawiania czytelnikowi. Otóż mamy do czynienia ze stopniowym budowaniem wizerunku danych osób wraz z jego psychologizacją. Szczegółowe opisy umożliwiają z kolei projekcję i unaocznienie tychże postaci. Często drobny szczegół w ich wizerunku staje się nader ważny i znaczący w późniejszym toku akcji. Autorzy doskonale potrafią wzmagać, jak i osłabiać czujność odbiorcy. Balansują tym samym na granicy silnego zaciekawienia, które za chwilę przeistacza się w spokojny opis, żeby ponownie powrócić do dynamicznej akcji. Poczynania nadkomisarza Patra są zdecydowanie absorbujące.

Podsumowując, bardzo lubię kryminały, które swoją formą przypominają zapiski z prowadzonego śledztwa. Takowa forma niewątpliwie porządkuje akcję i trzyma w ryzach fabułę. Ponadto cenię sobie merytoryczną stronę przedstawianych weń opowieści. Tandetne i dość lakoniczne historie, bogate jedynie w krwisty opis zbrodni nie mają u mnie najmniejszych szans na uznanie. Również brak realizmu nie znajdzie we mnie sprzymierzeńca. Na szczęście Aleja samobójców duetu Krajewski i Czubaj, to nader dobry polski kryminał policyjny, który absorbuje od pierwszej strony i prowadzi czytelnika przez wszystkie ścieżki aż do odkrycia wszystkich winnych. Zdecydowanie polecam!
 

5 komentarzy:

  1. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po dobry kryminał. Mimo, że do polskich autorów nie jestem przekonana to po "Aleję samobójców" sięgnęłabym z ochotą. Już dawno nie czytałam książki z tego gatunku, w której od połowy lektury tożsamość mordercy nie byłaby oczywista.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem szczerze, że czuję się zaciekawiona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja również sięgnę po tą pozycję :) kiedy tylko znajdę czas

    OdpowiedzUsuń
  4. brzmi ciekawie, pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem wielką miłośniczką "pióra" Krajewskiego, oczywiście sięgnęłam po te pozycje.
    Ze smutkiem muszę przyznać,że to była katorga.

    OdpowiedzUsuń