sobota, 22 listopada 2014

RECENZJA: Jan Skaradziński, Rysiek (2014)

Biografia nigdy nie była szczególnie bliskim mojemu sercu gatunkiem literackim. Nużąca narracja, mnogość faktów i przytłoczenie treścią czy też brak interesującego ujęcia tematu często sprawiały, że odkładałam takową pozycję na półkę nie przeczytawszy nawet połowy.  Niemniej na liście moich lektur znajdzie się kilka naprawdę zajmujących wyjątków. Rysiek Jana Skaradzińskiego niewątpliwie jest jednym z nich.

Bohatera niniejszej pozycji, wokalisty zespołu Dżem, zapewne nikomu nie trzeba przedstawiać, gdyż Ryszarda Riedla zna prawie każdy. Postać nietuzinkowa, wybitna muzycznie, lecz naznaczona tragicznie. Urodzony 7 września 1956 roku w Chorzowie jako drugie dziecko Krystyny i Jana Riedlów, zmarł 30 lipca 1994 roku. Wiódł życie outsidera, mimo iż ożenił się i miał dwójkę dzieci. Zawsze jednak chodził własnymi drogami, a najbliżej było mu niestety do narkotyków. To one w późniejszym okresie zawładnęły życiem artysty i doprowadziły go na samo dno. Nigdy nie skończył szkoły, był muzycznym samoukiem, uzdolnionym również plastycznie. Pisał wspaniały teksty, w większości autobiograficzne. Niewątpliwie w historii polskiego rocka/bluesa zapisał się jako nader uzdolniona i znacząca postać. Człowiek-legenda, który przegrał swoje życie.

W pozycji Jana Skaradzińskiego - co ważne, jest ona drugim, poprawionym wydaniem biografii Riedla - powyższe losy wokalisty Dżemu zostały szczegółowo i ciekawie przedstawione. Autor uzupełnił je także wybranymi zdjęciami z życia artysty oraz dyskografią. Oceniając tenże tekst nie można pominąć dwóch kwestii. Po pierwsze, część stricte biograficzną poprzedza wstęp, stanowiący hołd dla Riedla jako artysty i jako człowieka. Był wielkim artystą. Jest wielkim artystą. Bo tacy jak on nigdy nie umierają - pisze Skaradziński. Po drugie, Rysiek to pierwsza i jedyna biografia wokalisty Dżemu.

Skaradzińskiemu jako biografowi Ryśka Riedla nie można odmówić rzetelności i szerokiego ujęcia tematu. Ponadto dzięki sfabularyzowanej narracji, pozycję tę czyta się jak dobrą powieść. Liczne wstawki z wypowiedziami rodziny czy znajomych nie nużą, lecz zaciekawiają. Z kolei różnorodne zdjęcia pozwalają na chwilę przerwy w lekturze i lepsze zobrazowanie losów naszego bohatera. Co ważne, biograf przyjmuje pozycję przednika i obserwatora życia Riedla. Stroni od oceny jego zachowania. Nie pozwala sobie również na wywody psychologiczne, umniejszające wartość tworzonej biografii. To przecież życie i dorobek danej postaci jest tu najważniejsze, a nie psychologiczne spekulacje autora. Skaradziński buduje więc doskonały, literacki pomnik pamięci Ryśka. Naprawdę warto go przeczytać!  

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu InRock
http://www.inrock.pl

1 komentarz:

  1. bardzo dobrze znam historię Ryśka, jednak i tak z chęcią przeczytałabym tę pozycję

    OdpowiedzUsuń