środa, 14 stycznia 2015

RECENZJA: Helen Fielding, Bridget Jones. Szalejąc za facetem [Bridget Jones: Mad About the Boy, 2013]

Po kilkuletniej absencji powraca - wszystkim dobrze znana - Bridget Jones. Stworzona przez Helen Fielding postać zwariowanej singielki na dobre zakorzeniła się w kulturze popularnej. W świecie wydawniczym dała zaś początek literaturze kobiecej. Stanowiła również interesujący obraz nowoczesnego społeczeństwa ze szczególnym naciskiem na wizerunek singielki. W swojej najnowszej powieści Helen Fielding dalej rozwija powyższe spostrzeżenia. Niemniej zmianie ulega wizerunek kobiety samotnej. Bridget Jones  przechodzi przemianę. Staje się matką i wdową.

Czy w zaistniałej sytuacji zwariowana Bridget Jones odchodzi w niepamięć? Nic bardziej mylnego! Co prawda Jones, a właściwie pani Darcy, musi ujarzmić swoje lekkie zakręcenie na rzecz bycia odpowiedzialną matką dla swoich dwóch pociech. Niemniej jednak wciąż pozostaje tą samą, spontaniczną kobietą z duszą singielki, która nader często zalicza wpadki sytuacyjne czy też słowne. Taką ją przecież pokochali czytelnicy i taka też jest w najnowszej powieści Fielding.

Bridget Jones. Szalejąc za facetem to słodko-gorzka opowieść o dalszych losach brytyjskiej singielki. Bridget tym razem musi stawić czoła trudom związanym z samotnym macierzyństwem. Po stracie męża zostaje z dwójką dość grzecznych pociech (choć czasem zadziwiająco spostrzegawczych i niesfornych). Jednakże odnajdywanie się w nowej sytuacji nie jest jedynym problemem 50-letniej wdowy, ponownie singielki. Bridget tęskni za czułością. Za namową przyjaciół postawia więc znaleźć sobie mężczyznę. Przypadkiem na Twitterze rozpoczyna konwersację z Roxsterem. Internetowa znajomość przenosi się do realnego świata, bardzo szybko stając się czymś więcej. Romans z młodszym o dwie dekady mężczyzną kwitnie, lecz Bridget w końcu przekonuje się, że Roxster nie myśli poważnie o przyszłości z nią. Na szczęście wśród wielu perypetii, jakich doświadcza i w większości jest przyczyną, finalnie odnajduje prawdziwą miłość.   

Opowieść sama w sobie - nie przeczę - jest interesująca, aczkolwiek pisarstwo plasuje się raczej w  granicach przeciętności. Książkę dobrze się czyta, lecz cała historia jest trochę płytka i sytuująca samotną kobietę 50+ w grupie desperatek. Wynika zeń, że singielka-wdowa-matka usilnie szuka mężczyzny i w ramach zaspokojenia deficytu czułości rozpoczyna romans z 30-latkiem. Zaczyna sobie także wówczas zdawać sprawę z nieuchronności procesu starzenia się. Lekko zdesperowana Bridget, szukająca rychłego odmłodzenia, postanawia poprawić urodę za pomocą botoksu. Ma jednak pecha, gdyż po aplikacji tejże toksyny botulinowej dostaje uczulenia. Patrząc na zmagania Bridget możemy doznać śmiechu przez łzy. Opowieść z jednej strony faktycznie bawi, z drugiej zaś dosadnie ukazuje nieporadność kobiety samotnej. Na szczęście Bridget w końcu bierze się w garść. Dodać należy, że dzieje się to po części za sprawą odpowiedniego mężczyzny. Świat to jednak domena szczęśliwie egzystujących par.

Podsumujmy. Bridget Jones. Szalejąc za facetem to niewątpliwie długo wyczekiwana powieść Helen Fielding. Nie można odmówić jej humoru, trafnych obserwacji nowoczesnego świata oraz lekkości stylu. Rozczarowuje zaś kreacja głównej bohaterki, która wciąż jest tą samą zwariowaną i beztroską singielką w ciele 50-latki. Osobiście zabrakło mi w tymże wizerunku przemiany Bridget. Niby matka, niby wdowa, a jednak wciąż szalejąca za mężczyzną frywolna kobieta. Czyżby Helen Fielding najlepiej odnajdywała się w temacie wiecznych singielek? Bardzo możliwe. Przeczytajcie i przekonajcie się sami.

4 komentarze:

  1. Raczej wątpię, abym przeczytała. Nie lubię powieści obyczajowych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeka na półce na pewno ją przeczytam uwielbiam ją

    OdpowiedzUsuń
  3. nie odmówie sobie przeczytania tej ksiązki : )

    OdpowiedzUsuń
  4. książka wydaje się ciekawa

    OdpowiedzUsuń