sobota, 18 kwietnia 2015

RECENZJA: Michael Russell, Miasto cieni (Wyd. SQN, 2015)

Michael Russell - scenarzysta, producent, pisarz; urodzony w Anglii, lecz mieszkający w Irlandii - połączył swoją pasję do kryminałów z historią Irlandii okresu międzywojennego tak, aby powstała interesującą powieść. Tak, aby powstało Miasto cieni.

Powyższe połączenie zaowocowało trzymającym w napięciu thrillerem historycznym, który przenosi czytelnika do lat 30. ubiegłego wieku. Jest to nader pasjonującą podróż. Pełna gwarnych ulic, zapachu chleba, lecz także obfitująca w zwiastującą zmiany ciszę. Z kolei dwa miasta - Dublin i Gdańsk - skrywają pewne tajemnice. 

Główny bohater Miasta cieni - Stefan Gillespie - uparcie zmierzający do celu policjant, rozpoczyna śledztwo w sprawie zaginięcia Susan Field. Niestety, jak się szybko okazuje, kobieta nie żyje. Co więcej w miejscu, gdzie znaleziono jej zwłoki, spoczywa również ciało mężczyzny. Z początku niczym nie powiązane sprawy okazują się mieć wiele wspólnego.

Policjantowi w sprawie pomaga przyjaciółka zamordowanej kobiety - Hannah Rosen. Para zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, którego tropy prowadzą z Dublina do Gdańska. Niestety ich drogi - mimo nieoczekiwanego uczucia, jakie ich połączyło - muszą się rozejść. Stefan postanawia więc wyruszyć w samotną podróż do Wolnego Miasto Gdańska. Jak się okazuje Hannah powzięła ten sam cel i przybywa do Gdańska przed Gillespie. Sprawy nabierają tempa, lecz również zaczynają się znacząco komplikować. Czy kochankowie rozwiążą zawiłe śledztwo i odkryją kto zamordował Susan Field? Na pewno nie będzie łatwo!

Miasto cieni - jak na thriller przystało - budzi emocje. Dobrze nakreślona akcja, okraszona nader plastycznymi sceneriami, sprawia, że niejednokrotnie stajemy się uczestnikami danych wydarzeń. Z kolei jej dynamiczność zapewnia nam ów dreszczyk emocji. Wielowątkowa fabuła zaś nie pozwała nam się nudzić i zabiera czytelnika w pasjonującą podróż z elementami kryminalnej gry. I mimo, iż struktura tegoż utworu jest nieco schematyczna, to bohaterowi na pewno do takich nie należą. Są oczywiście wśród nich typowe dobre oraz złe charaktery. Niemniej ich kreacje są wielowymiarowe, a tym samym intrygujące oraz często zaskakujące. Dużym plusem jest również bogactwo szczegółowych opisów (zarówno przyrody, jak i  historycznych) oraz niezwykła czułość autora na otaczający świat, którego nie był przecież naocznym świadkiem.

Recenzując tenże tytuł chciałabym wspomnieć o pewnej trudności weń zawartej. Mianowicie mam na myśli odbiór niniejszej pozycji, który ze względu na swój gatunek (przyp. thriller historyczny) nie należy do najłatwiejszych. Lektura Miasta cieni nolens volens wymaga większego skupienia i znajomości niektórych faktów historycznych. Oczywiście fikcja literacka bierze górę, lecz charakter dreszczowca historycznego zostaje zachowany. 

Konkludując, Miasto cieni Michaela Russella to niewątpliwie jedna z tych pozycji, które warto przeczytać. Dynamiczna akcja, dreszcz emocji, intrygujący bohaterowie oraz klimatyczna sceneria. Wszystko to odnajdziecie w tejże pozycji. I chociaż nie jest to nader wymagająca lektura, to przed jej rozpoczęciem nie zapomnijcie o maksymalnym nastawieniu skupienia. Szczerze zachęcam do podróży po licznych zaułkach Dublina oraz Gdańska z lat 30. ubiegłego wieku.

Za możliwość zrecenzowania Miasta cieni  
serdecznie dziękuję Wydawnictwo SQN
http://www.wsqn.pl

2 komentarze:

  1. Ejjjj brzmi fajnie, jak mam chwilowy zastój, tak tę książkę chętnie bym capnęła

    OdpowiedzUsuń
  2. Z historią jestem na bakier, stąd też historyczne thrillery przyjmuje zawsze z umiarkowanym zainteresowaniem. Chyba że autor/ka naprawdę ma dar ciekawego opisywania nudnych z mojej perspektywy faktów ;)

    OdpowiedzUsuń