sobota, 25 kwietnia 2015

RECENZJA: Zygmunt Miłoszewski, Uwikłanie (W.A.B., 2007)

Kilka lat temu obejrzałam na dużym ekranie ekranizację powieści Zygmunta Miłoszewskiego Uwikłanie. Oceniłam ją dość surowo, gdyż w mojej ocenie film w reżyserii Jacka Bromskiego był kuriozalnym dziełem. Stanowił adaptację kryminału pozbawioną emocji oraz cechującą się nietrafioną obsadą. Brakowało mi weń wielu rzeczy. Jednakże dopiero po przeczytaniu wyżej nadmienionej powieści wiedziałam, czego dokładnie. Przede wszystkim postaci prokuratora Teodora Szackiego oraz niepowtarzalnego klimatu, jaki tworzy Miłoszewski. I mimo, iż nie mam zwyczaju czytania pierwowzorów post factum, to w tym przypadku nie żałuję, że złamałam zasadę. Naprawdę było warto!

Wraz z głównym bohaterem Uwikłania - perfekcjonistą w swoim zawodzie, prokuratorem Teodorem Szackim -  przenosimy się do gwarnej oraz - jak się szybko okazuje obfitującej w rozmaite zbrodnie oraz niecne czyny - stolicy Polski. To właśnie tutaj, 5 czerwca 2005 roku, Szacki rozpoczyna swoje nowe śledztwo. Udaje się do znajdującego się w centrum miasta klasztoru, gdzie zamordowano jednego z uczestników niekonwencjonalnej terapii grupowej, w czasie której pacjenci wcielali się w role swoich bliskich. Denata z wbitym weń rożnem znajduje jedna z uczestniczek terapii. Wszyscy są jednak zgodni, że niczego podejrzanego nie widzieli i nie słyszeli. Szacki przyjmuje hipotezę o zabójce z zewnątrz. Czy aby na pewno słuszną? Postanawia poznać przeszłość zamordowanego i weń odnaleźć ślady zbrodni. Zgłębia jednak tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Wkracza w peerelowskie labirynty dawnych spraw oraz konszachtów, ściągając tym samym niebezpieczeństwo zarówno na siebie, jak i na swoich najbliższych. Czy działający w imię prawa i sprawiedliwości Szacki odnajdzie mordercę? A może postawiony w sytuacji bez wyjścia podda się i pozwoli wygrać niegodziwości? Przekonajcie się sami.  

Uwikłanie
to niewątpliwie doskonale skonstruowany kryminał, który absorbuje i emocjonuje do samego końca. Interesująca i dynamiczna fabuła to jednak nie jedyne, co świadczy o jego doskonałości. Składają się nań także kreacje bohaterów, których na pewno nie można nazwać płaskimi i pozbawionymi charakterystycznych cech. Nawet mało znaczące postaci posiadają interesujący rys, dzięki czemu zapadają w pamięć. 

Miłoszewski ponadto stwarza niesamowity klimat w swoich kryminałach. Z charakterystyczną sobie czułością portretuje współczesne społeczeństwo, oddaje realia i zwraca uwagę na problemy społeczne. Dzięki temu jego powieści stają się nie tylko interesujące, ale również nader wartościowe. Wszystko to przekazuje czytelnikowi poprzez wszechwiedzącego narratora, który zna wszystkie myśli i poczynania głównego bohatera. Ten z kolei nie stroni od ironii i sarkazmu. Co więcej, przeważnie trafnie ocenia ludzi oraz otoczenie.

Podsumowując, Uwikłanie Zygmunta Miłoszewskiego - będące pierwszym tomem serii kryminałów z prokuratorem Teodorem Szackim - to bez wątpienia przejaw doskonałej prozy. Pełnej napięcia, interesująco nakreślonych portretów oraz trafnych spostrzeżeń dotyczących rzeczywistości. Charakterystyczny prokurator w roli głównego bohatera oraz ciekawa historia gwarantują zaś powodzenie całej trylogii. Jeśli jeszcze nie mieliście sposobności do zapoznania się z twórczością Zygmunta Miłoszewskiego, to szczerze ją Wam polecam. Na pewno nie będziecie zawiedzeni.      


3 komentarze:

  1. Czytałam niedawno - świetna ksiażka!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale planuję.
    ps. Dodałam ten blog do obserwowanych i pozdrawiam
    http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Intryguje mnie ta trylogia, bardzo chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń