czwartek, 16 lipca 2015

RECENZJA: Kathryn Taylor, Powrót do Daringham Hall (Wyd. Otwarte, 2015)

Kilka miesięcy temu (8 kwietnia br.) premierę miała pierwsza książka Kathryn Taylor zatytułowana Barwy miłości. Wydana pod skrzydłami Wydawnictwa Akurat, pretendowała do miana najgorętszej powieści erotycznej od czasów 50 twarzy Greya. Mnie osobiście przekonała do siebie znacznie bardziej aniżeli powieści E.L. James. Entuzjastką literatury erotycznej nie byłam i nie jestem, lecz Barwom miłości dałam szansę, którą w pełni wykorzystały. Toteż z chęcią przystąpiłam do lektury kolejnej pozycji autorstwa Kathryn Taylor - Powrotu do Daringham Hall. Tym razem autorka zabiera czytelnika w świat romansu.

Pierwsza część romantycznej trylogii, Powrót do Daringham Hall, to współczesna opowieść o miłości i bogactwie z rodzinnymi tajemnicami w tle. Wszystko to dopełnia wyjątkowa atmosfera angielskiej rezydencji. To właśnie zabytkowy Daringham Hall stanowi weń główne miejsce akcji, a także osnowę fabularną. Z ową posiadłością, należąca do rodziny Camdenów, związana jest również główna bohaterka powieści - Kate Huckley. Młoda pani weterynarz nie tylko zajmuje się zwierzętami w Daringham Hall. Jest także przyjaciółką Ivy Camden od najmłodszych lat. Toteż sprawy okazałej rezydencji, jak i jej mieszkańcy, nie są jej obce. 

Pewnego dnia spokój Camdenów zostaje zakłócony, a Kate znajduje się w dość niekomfortowym dlań położeniu. Otóż z Ameryki przylatuje Ben Sterling, który rości sobie prawo do majątku Camdenów z racji nader bliskiego pokrewieństwa. Bogaty biznesmen żywi urazę do mieszkańców Daringham Hall i chce się nań zemścić za to jak kiedyś potraktowali jego matkę, pierwszą żonę Ralpha Camdena. Sytuacja komplikuje się jednak na tyle, że Ben - uległszy wypadkowi - traci pamięć. Mężczyzną opiekuje się Kate, która po części czuje się winna za jego obecny stan. Przyjmuje więc Bena pod swój dach. Przypływ uczuć między obojgiem jest wręcz spodziewany. Niestety, Ben wkrótce odzyskuje pamięć i doskonale wie w jakiej sprawie przybył do Daringham Hall. Co gorsza, kobieta, w której się zakochał sympatyzuje z Camdenami. Czy Kate uda się zmienić nastawienie Bena wobec tejże rodziny? Czy kochanków na zawsze rozdzieli sprawa Daringham Hall? Przekonajcie się sami.

Kathryn Taylor nakreśliła niewątpliwie ciekawą historię miłosną, jak i rodzinną z tajemnicą w tle. Moim skromnym zdaniem, opowieść o losach rodziny Camdenów prezentuje się znacznie lepiej aniżeli wątek romansu Kate i Bena. Został on nieco uproszczony. Za brakło weń iskry, woalu niedopowiedzeń i subtelności zbliżeń. Niemniej dominanta kompozycyjna, czyli wątek rodzinnych spraw, jest naprawdę interesujący. Z zaciekawieniem śledziłam strona po stronie, co wydarzy się w Daringham Hall i czy posiadłość nie straci dziedzica. Otwarte zakończenie - dające pole do popisu kolejnej części - pozostawia czytelnika w gąszczu domysłów i nieodpartej chęci na więcej.

Losy bohaterów Powrotu do Daringham Hall zostały przedstawione za pomocą narracji trzecioosobowej, a zatem wszechwiedzącego narratora. Język tejże pozycji jest prosty i klarowny. Nie odnajdziemy weń wymuszonej stylizacji czy ornamentyki. Miejscami - co zasługuje na uznanie - autorka posługuje się bardziej opisowym i plastycznym językiem, który jest charakterystyczny przede wszystkim scenom miłosnym. Potwierdza to chociażby następujący cytat: W jego rękach topiła się jak wosk. A on zdawał sobie z tego sprawę (s.216-217). Ogólnie rzecz biorąc, lektura niniejszej powieści jest lekka i przyjemna. Doskonała jako forma relaksu po ciężkim dniu lub podczas urlopu. Do poduszki, do kawy czy na plażę.

Kończąc, chciałabym napisać jeszcze słów kilka o kreacji bohaterów. Najbardziej interesująca wydaje się być kreacja Bena Sterlinga. Jest to bohater niedopowiedziany, tajemniczy, zmienny. Kolejne części powieści Kathryn Taylor pokażą, czy stanie się on typowym bohaterem dynamicznym. Osobiście zaś doceniłam w powyższej kreacji przede wszystkim ciekawą linię wydarzeń towarzyszącą tejże postaci. Za przykład posłużyć może chociażby sytuacja, kiedy to Ben - będący wciąż w stanie amnezji pourazowej - poznaje rodzinę Camdenów i żywi doń sympatię. Pojawia się więc z Kate na balu w Daringham Hall, gdzie ku zaskoczeniu wszystkich zgromadzonych, wraca mu pamięć. Jest on więc niczym koń trojański, który - co prawda nieświadomie - zostaje wprowadzony na teren wroga (czyli rodziny Camdenów).

Owe antyczne nawiązanie potraktuję jako pointę mojej recenzji i w tym miejscu ją zakończę. Oczywiście wyrażając jednocześnie zachętę do przeczytania pierwszej części trylogii Kathryn Taylor zatytułowanej Powrót do Daringham Hall.


Polecamy również fragmenty "Powrotu do Daringham Hall":

Za możliwość zrecenzowania Powrótu do Daringham Hall
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu
http://otwarte.eu
  

0 comments:

Prześlij komentarz