środa, 1 lipca 2015

RECENZJA: Listy niezapomniane, opr. Shaun Usher (Wyd. SQN, 2015)

Czy wyobrażaliście sobie kiedykolwiek, że dostąpicie zaszczytu przeczytania korespondencji królowej Elżbiety II? A może marzyliście ukradkiem, żeby zagłębić się w poufne informacje wielkich polityków? Lub po prostu poznać bliżej waszego idola czy też ulubionego pisarza - Micka Jaggera, Marka Twaina, a może Oskara Wilde'a? Listy niezapomniane dają nam niecodzienną możliwość zapoznania się z korespondencją powyższych, jak i wielu innych postaci.  

Listy niezapomniane - zebrane i opracowane przez Shauna Ushera - to zbiór 126 listów rozmaitych osobistości o równie różnorodnej tematyce. Odnajdziemy weń treści o nader formalnym charakterze, jak i te bardziej intymne, przyjacielskie. Wszystkie jakże ciekawe i interesujące. Dające świadectwo innym czasom, innemu społeczeństwu i innemu światu. Dzięki Listom niezapomnianym możemy zapoznać się przedrukami oryginalnej korespondencji. Przyjrzeć się charakterom pisma poszczególnych postaci, pieczęciom czy - co równie intrygujące - materiałom, na które zostały naniesione słowa.

Wspomniana na początku królowa Elżbieta II przesyła ówczesnemu prezydentowi USA - Dwightowi D. Eisenhowerowi, swój przepis na babeczki, który obiecała podać państwu Eisenhower podczas ich wizyty w Balmoral. Z kolei Wisława Szymborska wysyła krótki list swojemu sekretarzowi Michałowi Rusinkowi, który jest zarazem pochwalą holenderskich lekarzy, jak i niestety ostatnią treścią, jaką poetka wysłała przed śmiercią. Oba listy w zbiorze Shauna Ushera tworzą swoistą klamrę, gdyż pierwszy go otwiera, a drugi zamyka. Cały zbiór zaś to nie lada gratka dla entuzjastów odkrywania kulis historii, polityki czy po prostu spraw dnia codziennego. Co więcej, to także interesujący układ zmiennych nastrojów - rozbawienia, wzruszenia i zaskoczenia. Doskonały obraz świata, w którym papier, koperta i znaczek miały ogromne znaczenie i potrafiły powiadomić o wszystkim, co dla nadawcy znaczące. Listy niezapomniane to w pewnym sensie opowieść o analogowej korespondencji, którą dzisiejsze czasy pożegnały. Naprawdę warto zapoznać się osobiście z antologią Shauna Ushera i odkryć zapomniany świat słowa pisanego.

Doskonałym podsumowaniem niniejszej pozycji są słowa Meli Koteluk, opisujące zbiór Shauna Ushera:
To szczególna sytuacja, kiedy możemy przeczytać listy innych osób, do tego pisane ręcznie i na papierze. Dla nas, uwikłanych w sieć szybkiej komunikacji cyfrowej, zbiór ten może stać się inspiracją do przewartościowania stosunku do świata i zmiany tempa życia. Może być także ciekawą przygodą literacką, z której wyniesiemy coś cennego.

Za możliwość zrecenzowania tejże pozycji 
serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN 
http://www.wsqn.pl/

4 komentarze:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poluje na nia już od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam i to bardzo! Poczytać o niej można również u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń