sobota, 8 sierpnia 2015

RECENZJA: Hanif Kureishi, Ostatnie słowo (Wydawnictwo Znak, 2015)

Mistrz kąśliwego języka - Hanif Kureishi - powraca w autoironicznej i zabawnej opowieści o władzy i manipulacji, seksie i sztuce, a także próbie wykreowania siebie. Jak głosi prasa: To jego najlepsza książka od czasów "Buddy z przedmieścia". Ironiczna, drapieżna, zaskakująca. W czym tkwi sekret powodzenia niniejszej pozycji? Przede wszystkim w interesującym stylu pisarskim oraz w doskonale nakreślonej fabule (często z elementami autobiograficznymi). Oba fundamenty w przypadku Kureishiego gwarantują sukces.

Trzydziestoletni Harry - główny bohater Ostatniego słowa - dostaje zlecenie. Ma napisać biografię nietuzinkowego Mamoona. Mężczyzna potrzebuje pieniędzy, gdyż chce się w końcu ustatkować. Toteż dość ochoczo je przyjmuje ową. Dla Mamoona jest to również intratna propozycja, gdyż on także zmaga się z brakiem funduszy na liczne zachcianki swojej żony. Harry przybywa więc na wieś, do domu pisarza. Jednakże współpraca z Mamoonem nie przebiega pomyślnie. Pisarz wręcz stroni od towarzystwa Harry'ego mimo, iż sam go do napisania swojej biografii. Mężczyzna próbuje doń dotrzeć, co okazuje się nader trudnym zadaniem. Na szczęście znajduje nań sposób. Postanawia przypisać rolę konia trojańskiego swojej partnerce, którą Mamoon obdarzył szczerą sympatią. Harry zdobywa więc coraz więcej informacji na temat pisarza. Niemniej dobrą passę literacką przerywają mu kolejne przeciwności. Czy Harry'emu uda się dokończyć biografię kontrowersyjnego Mamoona? Na pewno nie obędzie się bez licznych napięć i zwrotów akcji.

Ostatnie słowo to niewątpliwie przykład bardzo dobrej prozy, która absorbuje od pierwszej strony. Kureishi bawi się słowem, ironizuje i kreuje obrazy przepełnione symboliką. Doskonale portretuje również bohaterów, a przy okazji samego siebie, gdyż elementy autobiograficzne odnajdujemy zarówno w postaci Harry'ego, jak i Mamoona. Harry i Mamoon to tak naprawdę jedna osoba, autor w dwóch różnych okresach swojego życia. Pierwszy bohater przypomina Kureishiego w młodości - niespokojnego, kobieciarza i obawiającego się monotonii życia mężczyznę. Mamoon to z kolei Kureishi dojrzały - świadomy swoich zalet i słabości, które dodatkowo wyśmiewa. Drugi bohater powieści Ostatnie słowo jest jeszcze głębszą postacią aniżeli Harry. Jej pierwowzorem był tyraniczny dziadek autora, który wywodził się z zamożnej madraskiej rodziny. Był postacią o barwnej osobowości, więc nie dziwi fakt, iż wywarł przemożne wrażenie na Kureishim, a ten z kolei uczynił zeń bohatera swojej najnowszej powieści.   

Poza interesującymi kreacjami bohaterów, ważne miejsce w Ostatnim słowie - jak i w twórczości Kureishiego - zajmuje także portret Londynu. Tym razem londyńskie City schodzi nieco na drugi plan. Niemniej ponownie zostało przedstawione jako miasto fascynujące i oczywiście wielokulturowe, co potwierdza następujący fragment powieści: Londyn robił wrażenie domu z pięcioma tysiącami pokoi, z których każdy był inny – frajda polegała na tym, aby rozszyfrować, jak się ze sobą łączą, i w końcu przejść przez wszystkie.

Warto nadmienić, iż Kureishi to doskonały autoironista. Autor w Ostatnim słowie kąśliwie komentuje otaczającą go rzeczywistość. Nie pomijając oczywiście swojej osoby. Drwi więc ze swojego rozdmuchanego ego, a także ze swoich młodzieńczych szaleństw i popędu seksualnego. W ten oto sposób przedstawia czytelnikowi nie tylko swój pogląd na świat, lecz również interesująco go kreuje. Toteż fabuła Ostatniego słowa zaciekawia i prowadzi odbiorcę poprzez gąszcz rozmaitych odniesień, zasugerowań czy niedomówień. Warto poświęcić chwilę na refleksję. W szczególności otaczającej nas rzeczywistości.

Podsumujmy. Autoironia, kąśliwy język i interesująca historia stanowią solidne fundamenty Ostatniego słowa, które to z kolei jest doskonałym przykładem literatury obyczajowej. Kureishi kreśli weń nie tylko ciekawe postaci, ale również oscyluje wokół codzienności otaczającego nas świata. Zaprasza tym samym do odwiedzenia jego - często groteskowej - rzeczywistości, w której bardzo łatwo się zagubić. Niemniej naprawdę warto. Serdecznie polecam Wam najnowszego Kureishiego. Na pewno nie będziecie żałować. Poznacie go w pełnej krasie.

Za możliwość zrecenzowania Ostatniego słowa  
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak



W kilku słowach o autorze
Hanif Kureishi, ur. 1954 rok – jeden z najciekawszych współczesnych głosów literatury. Autor powieści, opowiadań, sztuk i scenariuszy filmowych. Zadebiutował rewolucyjną powieścią Budda z przedmieścia, która przyniosła mu sławę i nagrodę Whitebread Award. Jego książki były ekranizowane i przełożono je na trzydzieści sześć języków.

5 komentarzy:

  1. Nie jestem wielką fanką literatury obyczajowej, ale chyba zrobię wyjątek dla tej książki i ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakupiłam ostatnio obie książki Kureishiego wydane przez Znak i już nie mogę się doczekać lektury. Wyczuwam coś świetnego! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezbyt często sięgam po książki tego rodzaju, ale Twoja recenzja bardzo skutecznie mnie zachęciła i chyba tym razem się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autora wcześniej nie znałam, ale Twoja recenzja naprawdę intryguje. Czuję, że prędzej, czy później sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałem, że Kureishi wydał coś nowego, recenzja mnie zaciekawiła, więc chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń