sobota, 15 sierpnia 2015

RECENZJA: Wanda Majer-Pietraszak, Kwitnący krzew tamaryszku (Wyd. Muza, 2015)

Przed laty w ogrodzie wyrósł krzew tamaryszku. Piękny, o mocnych czterech gałęziach. Jesienią i zimą krzew dzielnie przyjmuje na siebie lodowate zawieruchy i ciężkie śniegi, lekko uginając gałęzie i wspierając jedne o drugie. Ale wiosną i latem, znów smukły i zielony, zakwita fioletowo, koronką drobnych kwiatów. Przyciąga motyle, mruczące trzmiele, osy, a mieszkające obok w budce sikorki składają mu przelotne wizyty...

W ten oto sposób Wanda Majer-Pietraszak wyjaśnia znaczenie tytułu swojej powieści. Jednocześnie wskazuje na pewną implikację. Otóż budowa i specyfika krzewu odpowiada w książce bohaterkom i ich losom, gdyż powieść Wandy Majer-Pietraszak Kwitnący krzew tamaryszku to opowieść o sile kobiecej przyjaźni. Główne bohaterki - Barbara, Iwona, Jaśka, Myszka - to przyjaciółki od lat. Dojrzałe, odważne, bliskie sobie i piękne. Podnoszą się wzajemnie na duchu, gdy życie da im popalić, lub gdy potykają się na nierównych ścieżkach losu, zawsze lojalne i niezawodne, zakwitają radością, spotykając szczęście lub dostrzegając je u innych. Są różne, jak różne jest ich miejsce w życiu i jak różne są ich zawody, ale zawsze wspierają się jak gałęzie krzewu tamaryszku i zawsze mogą wzajemnie na siebie liczyć.

Tak jak nadmieniłam powyżej, pozycja Wandy Majer-Pietraszak to opowieść o czterech kobietach. Przede wszystkim poznajemy jednak historię Marii, która po rozstaniu z mężem zaczyna wszystko od początku. Przeprowadza się do odziedziczonego po ciotce domku na wsi, uczy się samotności i wraca do malowania. W jej życiu pojawia się również niespodziewany towarzysz - pies Alfred. Maria, dla bliskich Myszka, znalazła go porzuconego w lesie i przywiązanego do drzewa. Od tamtej pory są nierozłaczni. Jednakże los szykuje dlań, jak i dla jej przyjaciółek niespodzianki. Czy Myszka ułoży sobie życie na nowo? Czy przyjaciółki jej w tym pomogą? Przekonajcie się sami. 

Kwitnący krzew tamaryszku to lekka i miejscami zabawna pozycja, w sam raz na wakacje. Połączenie ciekawej historii z interesującymi kreacjami bohaterów sprzyja lekturze. Z kolei życiowa fabuła skłania do refleksji nad własnymi wyborami i poczynaniami. Jedynym minusem niniejszej pozycji jest nieco "przegadana" narracja oraz akcja, którą miejscami cechował marazm. Jeśli idze zaś o formę, Kwitnący krzew tamaryszku jest powieścią ciągłą, pozbawioną rozdziałów. Treść segregują ustępy, a wprowadzenie do wydarzeń i przedstawienie bohaterek zarazem prezentuje prolog. Posiada on niecodzienną formę czterech rozdziałów, które poświęcone są osobnej bohaterce.

Reasumująć, Kwitnący krzew tamaryszku to interesujący przykład dobrej, polskiej literatury obyczajowej. Nie zatraciłam się weń co prawda na wiele godzin, lecz niewątpliwie miło spędziłam czas. Ponadto miałam wrażenie, iż uczestniczę w świecie głównych bohaterek. Niczym niewidzialny obserwator zdarzeń. Powieść Wandy Majer-Pietraszak uważam więc za godną uwagi. Jest to niewątpliwie idealna pozycja na urlop lub wolne wieczory. Sprawdźcie sami.


Za możliwość zrecenzowania Kwitnącego krzewu tamaryszku 
serdecznie dziękuję Buisiness & Culture

 

2 komentarze:

  1. Chyba coś w moim guście :) Ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki za podsunięcie pomysłu na książkowy prezent dla żony:) Liczę, że książka się jej spodoba i doceni moje starania;)

    OdpowiedzUsuń