środa, 4 listopada 2015

RECENZJA: Jo Nesbø, Więcej krwi (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2015)

Kilka miesięcy temu miałam przyjemność zrecenzować Krew na śniegu Jo Nesbø. Było to wówczas moje pierwsze spotkanie z prozą tego autora. Jak wypadło? Otóż byłam nieco rozczarowana. Za lekko, za prosto, zbyt przewidywalnie. Niemniej interesująco - tak brzmiały słowa mojej oceny Krwi na śniegu. A jak było tym razem, gdy rozpoczęłam lekturę kolejnego kryminału Nesbø pt. Więcej krwi

Chyba podobnie. Znowu czegoś mi weń zabrakło. Może nawet bardziej niż w poprzednim kryminale, którego kontynuacją jest książka Więcej krwi.

Jon, główny bohater tejże pozycji, ucieka przed zemstą Rybaka - narkotykowego barona z Oslo. Udaje mu się przechytrzyć jednego z ludzi gangstera i ujść z życiem. Podąża więc w najgłębsze, północne zakątki Norwegii. Przybywa do Kasund, gdzie znajduje schronienie w chacie myśliwskiej. Poznaje też samotną matkę Leę i jej syna Knuta. Oboje pomagają mu zachować nową tożsamość. Ulf - bo takie właśnie imię przybiera Jon - wie, że lada dzień ludzie Rybaka znajdą go nawet tutaj. Pozorny spokój zostanie rychło zakłócony. Co gorsza, nie obejdzie się bez ofiar...   

Usiadłem przed chatą i wypiłem resztę kawy. Ciepło i dym z pieca przyprawiły mnie o pulsujący ból głowy. Spojrzałem na zegarek, który szedł i szedł. Wkrótce minie już sto godzin. Od chwili, kiedy powinienem być martwy. Sto godzin czystego bonusu.
(fragment powieści, s.40)

I wszystko zmierzałoby do happy endu, gdyby nie fakt, że akcji brakuje dynamizmu, a fabuła jest zbyt przewidywalna. Niemniej jednego tejże pozycji odmówić nie można. Mianowicie, klimatu charakterystycznego autorowi. Nesbø kreśli obrazy, które tworzą niepowtarzalną aurę szwedzkiego kryminału. Szkoda, że pozycji Więcej krwi brakuje rozmachu i trzymającej w napięciu akcji. W zamian mamy do czynienia z interesującą opowieścią, jaką przedstawia nam główny bohater. Narracji pierwszoosobowej towarzyszą proste dialogi oraz liczne retrospekcje, jakie poczynia Jon. Całość stanowi bardziej lekką opowieść o sensacyjnym zabarwieniu aniżeli rasowy kryminał. I tym Nesbø mnie zawiódł.

Na swoją obronę Nesbø ma ciekawe kreacje bohaterów i dość dobrą końcówkę powieści. Sami rozważcie, czy to aby nie za mało jak na kryminał tego autora.


Za możliwość zrecenzowania niniejszej pozycji
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu

4 komentarze:

  1. Ja kupuję Nesbo w każdej postaci, więc po książkę na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam "Upiory" Nesbo i bardzo mi się podobało jak wodzi czytelnika za nos po czym na końcu zaskakuje i dosłownie śmieje się w twarz krzyczać "nie spodziewałeś się tego!". Styl mi się podobał, zgadzam się z kreacją bohaterów, są bardzo dobrzy, ale nie tak dobrzy jak Ci, kreowani przez Stephena Kinga :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam póki co jedynie ,,Krew na śniegu" i ,,Więcej krwi" Nesbo, ale ta druga spodobała mi się bardziej. Pierwsza jakoś zanim się zaczęła, to już skończyła i też mnie trochę rozczarowała :)

    OdpowiedzUsuń