środa, 3 lutego 2016

RECENZJA: Kathryn Taylor, Barwy miłości. Czerwień (Akurat, 2016)

Niecały rok po premierze pierwszej części Barw miłości Kathryn Talylor, doczekaliśmy się jej kontynuacji. Drugiej części tejże pozycji autorka nadała podtytuł Czerwień. A zatem, jak możemy się domyślić, zabierze nas w świat pełen miłości, ale również agresji i nieokiełznanych żądz. Bo symbolika koloru czerwonego jest pełna sprzecznych uczuć. Co więcej, czerwień to kolor oznaczający dynamikę, energię, odwagę oraz hojność. Niemniej czerwień to przede wszystkim miłość. I chyba tej namiętności najbardziej pożądamy w pozycji Kathryn Taylor. Ale... czy ją odnajdziemy? 

Oczywiście, że tak! Otóż, główna bohaterka Barw miłości - Grace Lawson - darzy szczerą miłością Jonathana Huntingtona. Ich relacja od początku była trudna, lecz w kontynuacja powyższej pozycji bohaterowie dają sobie szansę i chcą stworzyć normalny związek. Niestety, mężczyzna wciąż jest zamknięty na prawdziwe uczucie, jakiem obdarzyła go młoda studentka z Chicago. Jedyne, co może zaoferować zakochanej w nim kobiecie, to wielka namiętność i równie ogromne pożądanie. Ale czy na takich podstawach uda się zbudować trwały związek? Grace powoli zaczyna weń wątpić. Zrezygnowana, po raz drugi poddaje się i odchodzi od Jonathana. Gdy traci już nadzieję na jakiś ruch z jego strony, niespodziewanie jej życie zmienia bieg o 360 stopni. Co takiego wydarzy się między Grace i Jonathanem? I czy kochankowie stworzą w końcu szczęśliwy związek oparty na miłości? Przekonajcie się sami. Od siebie dodam, że historia głównych bohaterów intryguje od pierwszej strony.

Dodam również, że wątek Grace i Jonathana to nie tylko wątek gorącego romansu, ale także zmagań z własnymi emocjami oraz problemami. Owszem, w Barwach miłości. Czerwień autorka znacznie więcej uwagi poświęciła obrazom intymnych zbliżeń między głównymi bohaterami, lecz nie zapomniała o ciekawie poprowadzonej warstwie fabularnej. Nie oszukujmy się, ale obecność wątku erotycznego jako dominanty kompozycyjnej stałaby się w końcu tak nużąca, że nikt nie dotarłby do końca powieści. Kathryn Taylor na szczęście umiejętnie prowadzi czytelnika przez meandry burzliwego związku Grace i Jonathana, okraszając go nie tylko odważnymi scenami erotycznymi, ale przede wszystkim interesującymi wątkami pobocznymi. Dzięki temu powieść czyta się ze szczerym zainteresowaniem.

Czuję na sobie jego dłonie, jak wędrują po mokrej sukience, zdecydowane i zaborcze. Docierają do moich piersi, obejmują je, ściskają i pieszczą stwardniałe sutki, wywołując we mnie błyskawice pożądania. Oddycham coraz szybciej, a serce wali mi jak szalone. Podniecenie przepełnia mnie z nieznaną mi siłą.
(fragment powieści, s. 23)

Pewnie wiele z Was zapyta lub pomyśli: A jak ma się pozycja Kathryn Taylor do opowieści o romansie Any i Christiana (Pięćdziesiąt twarzy Greya, E.L. James)? Jak pisałam przy okazji recenzji Barw miłości, takowe podobieństwo ma miejsce, ale w śladowej ilości (jeśli tak to mogę ująć). Zbieżność następuje w stereotypowej kreacji głównych bohaterów oraz w kreśleniu wydarzeń podług statusu bogatego bohatera, jakim jest niewątpliwie Jonathan. Mam tu na myśli motyw przemieszczania się prywatnym samolotem, imponowania młodej Grace skalą posiadanego majątku czy wyprawiania balu w rodzinnej posiadłości. Takie elementy pojawiły się również w kreacji świata przedstawionego u E.L. James, lecz wynikają one przede wszystkim z podobnego schematu fabularnego. Jeśli zaś idzie o narrację, to jest ona całkowicie różna.

Reasumując, Barwy miłości. Czerwień to udana kontynuacja opowieści o romansie Grace i Jonathana. W tej części autorka stała się znacznie śmielsza, jeśli idzie o sceny erotyczne. Na szczęście takowe obrazy nie zdominowały całej akcji, więc możemy poznać także problemy i przygody zarówno głównych bohaterów, jak pozostałych postaci. Lekka, dość przewidywalna, lecz interesująca powieść. Sprawdźcie sami.


Za możliwość zrecenzowania Barw miłości. Czerwień
serdecznie dziękuję Business & Culture

6 komentarzy:

  1. Nie przypadliśmy sobie z Greyem i Aną do gustu, ale mam ochotę na powieści Kathryn Taylor.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poszukam I tomu, a drugi również przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesli to tylko minimalne podobienstwo z Greyem, to moze kiedyś sie skusze:p

    OdpowiedzUsuń
  4. Maski przyciągają mój wzrok, ale unikam romansów w czystej formie :) Ach, marzy mi się, by kiedy stworzyć taki epicki, przepiękny romans w realiach fantasy... ale chyba nie jestem na to gotowa ;P
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu pisaliście o serii Agatha Raisin.
    Teraz ukazuje się seria powieści Carolyn G. Hart -Śmierć na życzenie.
    Czy coś możecie powiedzieć na ten temat?

    pozdrawiam

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie jesteśmy w temacie, jeśli idzie o powyższą serię.

      Pozdrawiamy,
      Zespół Ale książki!

      Usuń