poniedziałek, 6 czerwca 2016

RECENZJA: Brian Posehn, Gerry Duggan, Tony Moore; Deadpool: Martwi prezydenci (Egmont, 2016)

Macie podobne odczucie do mojego, że w ostatnich tygodniach trwa istna fala Marvela, a na jej szczycie jest obecnie Deadpool? Gdzie nie spojrzę, widzę tego czerwonego nieustraszonego superbohatera. Idąc ulicą mijam plakat ostatnego filmu o Wadzie Wilsonie, w sklepach zalewają mnie zabawki i gadżety z jego podobizną, a w księgarni nie jest trudno znaleźć ksiażkę na jego temat. Głównie film oraz ta fala na Deadpoola przekonała mnie do sięgnięcia po pierwszy tom z serii Marvel NOW! zatytułowany Deadpool: Martwi prezydenci.

Deadpool to jeden z najpopularniejszych w ostatnich latach bohaterów komiksowych. Czy raczej antybohaterów, bo jego metody działania nie różnią się specjalnie od wyczynów najbrutalniejszych czarnych charakterów. Ten zabójca do wynajęcia jest praktycznie nieśmiertelny (jego organizm ma zdolność samoleczenia), dowcipny i nadzwyczaj kreatywny (w wymyślaniu sposobów unicestwiania przeciwników). W komiksie Martwi prezydenci Deadpool na zlecenie władz musi powstrzymać inwazję wskrzeszonych amerykańskich prezydentów, którzy mają zamiar zniszczyć swą dawną ojczyznę. Autorami albumu są: Brian Posehn (popularny amerykański komik znany z kina i telewizji), Gerry Duggan (Hulk, Nova, Hawkeye vs Deadpool) i Tony Moore (The Walking Dead, Punisher, Venom). Komiks ukazał się równocześnie z filmową premierą przygód Deadpoola.


Cechą charakterystyczną Deadpoola jest nieustępliwość w dążeniu do pokonania przeciwnika, niemal nieograniczona odporność na wszelkiego rodzaju ciosy przeciwnika oraz odpowiednia dawka dobrego humoru. Gwarantuję, że w Martwych prezydentach żadnych z tych cech nie brakuje. Scenariusz nie jest wyjątkowy, ale dostatecznie dobry, aby lektura pierwszego tomu nie zajęła dużo czasu, a sprawiła ogromną przyjemność. Sam koniec zaskakuje i sprawia, że z niecierpliwością czekam na ukazanie się drugiego tomu. Od strony graficznej komiks stoi również na wysokim poziomie. Tony Moore, który jest rysownikiem wykonał naprawdę dobrą robotę. Obrazy są czytelne, a przede wszystkim dynamiczne, co bez wątpienia jest koniecznie przy ukazaniu bohatera w akcji. Mówiąc pół żartem, pół serio wydawnictwu brakuje objętości. Nie będę czepiał się, że tytuł nie został wydany w twardej oprawie, bo liczy się przede wszystkim treść. Dlatego żałuję jedynie, że treści jest tak mało, iż czuję się w dalszym ciągu niezaspokojony historią Deadpoola.


Nie ma chyba osoby, której nie mógłbym polecić Martwych prezydentów. W pierwszym komiksie o Deadpoolu wydanym przez Egmont nie brakuje akcji, zabawnych żartów oraz świetnych obrazków. Tytuł zachęca do dalszego czytania już od samego początku, a im dalej w las tylko kartki szybciej są przekręcane. Ten ropędzony pociąg zatrzyma się dopiero na zakończeniu, które tylko zwiększa apetyt na dalszą lekturę Deadpoola. Zatem, jeśli masz ochotę poczytać dobry i przyjemny w odbiorze komiks Deadpool jest jak najbardziej dla Ciebie.

0 comments:

Prześlij komentarz