środa, 22 czerwca 2016

RECENZJA: Samantha Verant, Siedem listów z Paryża (Muza, 2016)

Lubicie prawdziwe historie przeniesione na strony książki? Jeśli tak, to bardzo dobrze się składa, gdyż mam dla Was pozycję godną polecenia - Siedem listów z Paryża autorstwa Samanthy Verant.

Co zrobić, gdy życie w wieku czterdziestu lat spłata Wam figla? Wstać, podnieść dumnie głowę i... spojrzeć w przeszłość. Tak właśnie zrobiła główna bohaterka Siedmiu listów z Paryża. Kobieta najpierw straciła pracę, a następnie postanowiła rozwieść się z mężem, gdyż ich małżeństwo od dawna było fikcją. A co potem? Potem postanowiła - zmobilizowana przez wieloletnią przyjaciółkę - zmienić i naprawić zarazem swoje życie. W jaki sposób? Otóż, najpierw wyprowadziła się od męża i przeniosła się do matki, a następnie odezwała się po dwudziestu latach do dawnej miłości z Paryża - Jeana-Luca.

Tak, tak, to historia niczym z bajki, toteż idealnie pasuje na książkową opowieść. Jesteście ciekawi, czy Samancie udało się odzyskać utraconą przed dwudziestoma laty miłość? Czy Jean-Luc wciąż pamięta młodą, 19-nastoletnią wówczas dziewczynę, która zwiedzała Paryż z przyjaciółką? Koniecznie sięgnijcie po Siedem listów z Paryża i przekonajcie się sami!

Pozycja autorstwa Samanthy Verant przypadnie do gustu przede wszystkim osobom ceniącym książki bazujące na prawdziwych historiach oraz czytelnikom pragnącym sięgnąć po lekturę niewymagającą skupienia. Bowiem Siedem listów z Paryża to książka łatwa, lekka i przyjemna. Nie zmęczymy się nią, ale miło spędzimy czas w jej towarzystwie. Bo czego chcieć więcej na leniwe, letnie wieczory? Może jedynie trochę większego dynamizmu w narracji oraz szczypty niedopowiedzenia, które sprawia, że miłosne historie są bardziej emocjonujące. Niemniej jednak lekturę powyższej pozycji uważam za wartą uwagi w kontekście letniego relaksu.  
   

Za możliwość zrecenzowania Siedmiu listów z Paryża
serdecznie dziękuję Business & Culture

 

Kilka słów o autorce
Samantha Vérant kocha podróże, jest samozwańczym koneserem win oraz pasjonatką francuskiej kuchni. Mieszka na południu Francji ze swoim mężem – przystojnym specjalistą od astronautyki – którego poznała 1989 roku, a potem kazała mu dwadzieścia lat na siebie czekać.       

2 komentarze:

  1. Właśnie kończe, mam podobne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie, że ta lekka i przyjemna (jak piszesz) książka dostarczy mi wielu przyjemnych chwil podczas urlopu. Dzięki za podsunięcie pomysłu na wakacyjną lekturę.

    OdpowiedzUsuń