sobota, 1 października 2016

RECENZJA: Charlotte Link, Wielbiciel (Sonia Draga, 2013)

Wakacje mają to do siebie, że zazwyczaj mamy więcej czasu na nadrabianie książkowych (i nie tylko) zaległości. W moim przypadku nadrabianie tychże zaległości upłynęło pod znakiem kryminałów, tudzież literatury sensacyjnej. I tak też na urlop zabrałam ze sobą bardzo dobrą powieść Katarzyny Bondy pt. Pochłaniacz, a we wrześniu sięgnęłam po Wielbiciela autorstwa Charlotte Link.

Wielbiciel - czyli bohater dzisiejszego wpisu - to przedstawiciel powieści grozy. Dreszczyk emocji, jaki takowe pozycje mają nam zagwarantować, kusi nie jednego z nas. Mnie jakoś szczególnie nie, niemniej lubię od czasu do czasu przeczytać dobry thriller. Czy książka Charlotte Link właśnie do takich należy? Odpowiedzi szukajcie poniżej.

Akcja Wielbiciela rozpoczyna się nader intrygująco. Otóż w lesie nieopodal małego miasteczka zostaje odnalezione zmasakrowane ciało młodej kobiety. Niestety ciekawość czytelnika nie zostaje od razu zaspokojona, gdyż autorka dozuje napięcie i w kolejnym rozdziale przenosi go do zupełnie innej historii, której akcja rozgrywa się we Frankfurcie. Poznajemy wówczas Leonę i jej męża - Wolfganga. Zadowoloną z życia kobietę czeka brutalne zderzenie z rzeczywistością, gdyż ukochany mąż porzuca ją dla innej.

Leona przeżywa prawdziwy szok. Jej samopoczucie pogarsza również wydarzenie, którego niedawno była świadkiem. Na jej oczach z własnego balkonu wyskoczyła piękna kobieta. Leona, przechodząc akurat pod jej oknami, widziała całe zajście na własne oczy i była pierwsza przy zwłokach samobójczyni. Jak się później okazuje, zbrodnię z pierwszego rozdziału oraz drugą historię łączy ta sama postać. Czy jest nią morderca? Czy życiu Leony również coś zagraża? Przekonajcie się sami!

Nic dodać, nic ująć - tak najkrócej można podsumować thriller Charlotte Link, jakim jest Wielbiciel. Autorka wręcz żongluje weń narracją. Raz czerpie z romansu, innym razem z dramatu, ale zawsze dąży do urozmaicenia swojej sensacyjnej opowieści. I czyni to z nie lada wprawą oraz swobodą. Zawsze wybiera dobry moment, żeby całkowicie zaskoczyć czytelnika lub wręcz przeciwnie - aby zbić go z tropu. Tutaj nie ma mowy o nudzie. Strona za stroną jesteśmy coraz bardziej zaintrygowani z pozoru zwykłą opowieścią, która przeradza się w zręcznie napisany dreszczowiec. Dajcie się ponieść jego regułom. Zapewniam, że warto.

2 komentarze:

  1. nie czytałam,. czy zamierzam? Być może, bo fabuła naprawdę mnie zaciekawiła.
    pozdrawiam i serdecznie zapraszam
    [http://polecam-goodbook.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię prozę Link, a "Wielbiciela" mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń