sobota, 15 października 2016

RECENZJA: Ove Logmansbo, Połów (Wyd. Dolnośląskie, 2016)

Po krótkiej przerwie Ove Logmanbo powraca z kolejnym kryminałem. Połów, bo o tej pozycji mowa, to druga część przygód nieformalnej pary śledczych - Hallbjorna Olsena i Katrine Ellegaard. Mężczyzna ponownie posłuży duńskiej policjantce jako przewodnik po farerskiej społeczności, pomagając jej tym samym rozwikłać kolejną sprawę.

Tych z was, którzy czytali Enklawę (pierwszą część przygód powyższej pary), zapewne zdziwi fakt, iż Olsen ponownie pomaga duńskiej policjantce. Przecież pod koniec pierwszej części został przezeń aresztowany i osadzony w więzieniu. Owszem, ale... w Połowie powraca do gry. I to w najlepszym momencie, kiedy Ellegaard dostaje kolejną sprawę. Otóż na Farojach zostaje odkryte makabryczne znalezisko. Miejscowi rybacy znajdują w ciele ssaka morskiego fragment ludzkiej czaszki. Ellegaard rozpoczyna śledztwo, które prowadzi w głąb farerskiej społeczności. Żeby poznać prawdę, duńska policjantka musi odkryć tajemnice z jej przeszłości. Nie będzie to jednak takie proste, gdy wśród mieszkańców panuje zmowa milczenia. Czy kobiecie uda się poznać prawdę sprzed lat i rozwiązać zagadkę makabrycznego znaleziska?

Historia zawarta na stronach Połowu, podobnie jak w Enklawie, zaciekawia i absorbuje. Tym razem jednak autor zaprezentował nam o wiele lepiej skonstruowany kryminał. Przede wszystkim zadbał o dynamiczną akcję. W tej części przygód Olsena i Ellegaard w końcu coś się dzieje, a my jesteśmy sukcesywnie prowadzeni ku rozwiązaniu zagadki. Są oczywiście chwile znużenia (dodam, że na szczęście małe), po których automatycznie (jakby autor sam lekko znużył się podczas pisania) następuje zwrot akcji lub przełom w śledztwie. Zatem fabuła na plus, akcja jak najbardziej na plus i narracja, która lekko i ze swobodą przeprowadza nas przez wszystkie meandry tejże sprawy, również jest na plus.

Tym razem Ove Logmansbo zalicza same plusy. W przypadku Enklawy zabrakło dynamicznej akcji, która w Połowie została poprawnie nadbudowana. Tym sposobem możemy w pełni cieszyć się intrygującym kryminałem. Od siebie dodam jeszcze, że uwielbiam plastyczność, z jaką autor oddaje tło wydarzeń. Przyroda przezeń opisana jest jak żywa. Mam wrażenie, że czytając jego książki siedzę na ławeczce w Vestmannie i bacznie obserwuję rozgrywającą się akcję. Za to również autorowi należy się duży plus. Sprawdzcie sami, czy macie podobne odczucia.

Tym, którzy nie czytali Enklawy, pierwszej części przygód Olsena i Ellegaard, polecam recenzję tejże pozycji.


Polecamy również inne recenzje kryminałów z serii Ślady Zbrodni:  
http://aleksiazka.blogspot.com/search/label/%C5%9Alady%20zbrodni

Za egzemplarz recenzencki "Połowu"
serdecznie dziękuję Wyd. Dolnośląskiemu

2 komentarze:

  1. Ja również miałam wrażenie, jakbym oglądała świetnie skonstruowany serial :) czyta się szybko i wyobraźnia ma wielkie pole do manewru. Co prawda nie miałam okazji przeczytać poprzedniej części, jednak nie przeszkadzało mi to zupełnie podczas czytania Połowu ;)
    Pozdrawiam,
    www.the-books-in-the-rye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń