piątek, 7 października 2016

RECENZJA: Sophie Hannah, Zamknięta trumna (Wyd. Dolnośląskie, 2016)

Pewnego dnia lady Athelinda postanawia wyprawić małe przyjęcie. Oprócz najbliższej rodziny, kobieta zaprasza również dość nietypowych gości. Do jej irlandzkiej posiadłości przybywają więc dwaj prawnicy, a także inspektor Catchpool wraz z Herkulesem Poirotem, którzy są najbardziej zaintrygowani celem owego spotkania. Panowie od razu po przybyciu do rezydencji lady Athelindy zaczynąją zastanawiać się, dlaczego zostali tutaj zaproszeni. 

Początkowo nie widzą celu tejże wizyty, lecz podczas trwania uroczystego obiadu, zaczynają domyślać się jej powodu. A powód okazuje się nader poważny - morderstwo. Dokładniej mówiąc, zamiar zbrodni, przed którą obaj panowie mają uratować jedną z osób uczestniczących w przyjęciu. Czy to lady Athelinda poczuła się zagrożona? Bardzo możliwe... Zważywszy na fakt, iż podczas uroczystego obiadu ogłosiła zebranym zmiany w swoim testamencie. Krótko mówiąc, wydziedziczyła zeń swoje dzieci - Claudię i Harry-ego - na rzecz bliskiej jej osoby, której zostało zaledwie kilka tygodni życia. Kto dokona zbrodni, a kto zostanie zamordowany? Tego zdradzić nie mogę, gdyż popsułabym całą zabawę. Przekonajcie się sami, jaką intrygę uknuła Sophie Hannah w swojej powieści Zamknięta trumna.  

Niewątpliwie sprytnie uknuta zagadka stanowi walor tejże powieści. Do tego dowcipne dialogi, charakterystyczne postaci oraz liczne uniki, utrudniające rozwiązanie sprawy, zapewniają czytelnikowi interesującą lekturę. Co ważne, autorka dotrzymała kroku Agacie Christie i dołożyła wszelkich starań, aby zakończenie Zamkniętej trumny było na miarę sławnej powieściopisarki. O jakimkolwiek rozczarowaniu nie ma mowy.

Jedyny minus, jaki przyznaję kryminałowi Sophie Hannah, odnosi się do akcji. Otóż brak jej dynamizmu. Od pierwszych stron akcja jest albo przesiedziana, albo toczy się w powolnym, spacerowym tempie. Brak efektu zaskoczenia i swobody w rozwijaniu się początkowych wydarzeń sprawia, że możemy czuć się nieco znużeniu. A przecież to dopiero początek. Tutaj powinno coś się dziać. Zaciekawiać od pierwszej strony. Intrygować, niedopowiadać, sprawiać, że chce się jak najszybciej przerzucić stronę z ogromnej ciekawości. Tego zabrakło. Na szczęście Zamknięta trumna jako całość jest naprawdę udaną kontynuacją przygód belgijskiego detektywa.

Na zakończenie chciałabym tylko wspomnieć, aby odbiór tejże powieści był całkowicie klarowny, iż Sophie Hannah - brytyjska autorka kryminałów - została poproszona przez rodzinę Agathy Christie o napisanie nowych przygód z Herkulesem Poirotem w roli głównej.


Za egzemplarz recenzencki "Zamkniętej trumny"
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu

0 comments:

Prześlij komentarz