wtorek, 13 grudnia 2016

RECENZJA: Adam Forman, Sługi boże (Agora, 2016)

Gorzkie wydarzenia z przeszłości, mała wielka historia i naukowy geniusz. Czy zastanawialiście się kiedyś do czego może doprowadzić takowe połączenie?

Adam Forman (czyli ukryty pod pseudonimem kwartet twórców - Mariusz Gawryś, Piotr Głuchowski, Paweł Goźliński i Maciej Strzembosz) ułożył powyższe równanie i otrzymał zaskakującą odpowiedź - zbrodnia. Jej motywu należy szukać nie tylko w teraźniejszości, lecz przede wszystkim w przeszłości, gdyż to właśnie ugruntowane historycznie morderstwa stanowią filar powieści Sługi Boże

W niedzielną noc z Mostka Czarownic, łączącego wieże wrocławskiego kościoła, rzuca się młoda Niemka. Początkowo wszystko jednoznacznie wskazuje na samobójstwo, lecz prowadzący śledztwo komisarz Warski ma pewne wątpliwości. Sprawa staje się jeszcze bardziej niejasna, gdy w niedługim czasie dochodzi do kolejnego samobójstwa. Z tego samego miejsca rzuca się kobieta z bliskiego otoczenia pierwszej denatki - Edith Kronenberg. Zbieg okoliczności? Komisarz Warski nie ma już wątpliwości, że nie były to samobójstwa, lecz morderstwa. Zagadkę tę przyjdzie mu rozwikłać z pomocą berlińskiej policjantki - Any Wittesch. Kobieta będzie prowadzić jednocześnie własne dochodzenie w zupełnie innej sprawie. Ale czy na pewno obu śledztw nic nie łączy? Będziecie zaskoczeni jak mała wielka historia potrafi rozdawać karty teraźniejszości. 

Nie ulega wątpliwości, że fabuła Sług Bożych zaciekawia i w trakcie lektury coraz bardziej uzależnia czytelnika od świata przedstawionego. Co więcej, autor zadbał nie tylko o interesujący wątek główny, ale również o jego osnowę. Dzięki temu możemy zanurzyć się w historiach poszczególnych bohaterów, które w odpowiednim momencie scalają się w klarowny obraz i uzupełniają tym samym główną opowieść. Stąd mała wielka historia wspomniana przeze mnie na początku niniejszej recenzji. Kiedy zatem wszystkie nici poboczne splotą się ze sobą, otrzymamy zaskakującą i mroczną tkaninę, której na imię Sługi Boże.

Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała - w ramach opozycji do poprzedniego akapitu - jakiegoś negatywu. Otóż po przeczytaniu pierwszych stron powieści nie byłam zachwycona formą, w jaką Adam Forman zamknął  jej treść. Irytował mnie fakt, iż początkowo akcja była poszatkowana i stanowiła odrębne obrazy, które dopiero po jakimś czasie scalały się w klarowny ciąg zdarzeń. Obawiałam się, że narracja Sług Bożych cały czas będzie przypominać scenariusz. Na szczęście po dość ciężkim, jak dla mnie, początku lektury, nastąpił pełen dynamizmu rozwój akcji. Również narracja zmieniła styl. Z rzeczowej i nieco oziębłej, stała się pełna swady i lekkości. 

Warto dodać, że w warstwie narracyjnej nie zabrakło także naturalizmu i realizmu, co wpłynęło korzystnie na uwiarygodnienie akcji, a także wzmocniło odbiór powieści. Charakterystyczna topografia oraz architektura skutecznie potęgowały mroczny nastrój obecny od pierwszych stron utworu, a plastyczne opisy i interesujące kreacje bohaterów doskonale dopełniały nader intrygującą fabułę. W rezultacie całość może spokojnie pretendować do miana bardzo dobrego kryminału. 

Jednym słowem, Sługi Boże to dobrze skonstruowany i szalenie intrygujący kryminał z sensacyjnym zacięciem. Dajcie się porwać tej mrocznej opowieści!


Za egzemplarz recenzencki Sług Bożych 
serdecznie dziękuję sklepowi internetowemu Empik.com

0 comments:

Prześlij komentarz