sobota, 7 stycznia 2017

RECENZJA: David Baldacci, Ostatnia mila (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2016)

Pierwsza recenzja po Nowym Roku i oczywiście na tapecie kryminał (tym razem może bardziej literatura sensacyjna). Jaki? Jak już na pewno spostrzegliście po okładce, dzisiaj wzięłam pod lupę Ostatnią milę Davida Baldacciego.

Jeszcze miesiąc temu ów autor był mi zupełnie nieznany. Przyznaję, karygodny błąd. Na szczęście otrzymałam Ostatnią milę i automatycznie zainteresowałam się postacią samego pisarza. Lubię poznawać sylwetki nieznanych mi dotąd twórców, a Baldacci szczerze mnie zaintrygował. Wydawało mi się, że kojarzę tę postać, ale jeszcze nie byłam pewna czy z kinem, czy z muzyką, czy w ogóle z kulturą. Pamiętacie Władzę absolutną (1996), która doczekała się ekranizacji w reżyserii Clinta Eastwooda? To właśnie pierwsza powieść spod pióra Baldacciego. Dzięki tej informacji doznałam olśnienia i wiedziałam w końcu, skąd kojarzyłam nazwisko Baldacci. 

Ostatnia mila to najnowsze "dziecko" autora, a zarazem druga część bestsellerowej serii z Amosem Deckerem. Pracujący dla FBI detektyw posiada pewną niecodzienną cechę - niezawodną pamięć. Do tego należy dodać spryt oraz błyskawiczną umiejętność kojarzenia faktów, aby otrzymać idealny materiał na skutecznego śledczego. Decker bez wątpienia jest świetny w tym, co robi. Tym razem postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie osadzonego Melvina Marsa. Znany niegdyś sportowiec, aktualnie oczekuje na zbliżającą się egzekucję. Niespodziewanie znajduje się inny skazaniec, który przyznaje się do zbrodni sprzed lat, za którą wyrok odsiaduje Mars. Sprawa momentalnie nabiera rumieńców. Zamiast egzekucji, mężczyzna odzyskuje wolność. Jeszcze nie wie, że przyjdzie mu wziąć udział w niebezpiecznej grze. Czy Mars udowodni swoją niewinność i odkryje wszystkie karty z przeszłości? Czy upragniona wolność faktycznie okaże się dlań oazą spokoju? Przekonajcie się sami! Gwarantuję, że nie zabraknie emocjonujących wątków.

Ostatnia mila to nie tylko emocjonujące wątki, ale również doskonałe kreacje bohaterów, dynamiczna narracja, liczne zwroty akcji i przede wszystkim znakomicie nakreślona intryga. Czego chcieć więcej?  Powieść Baldacciego to uczta dla koneserów dobrej literatury sensacyjnej. Napisana z filmowym rozmachem, aż prosi się o udaną ekranizację. Tymczasem czekam na kolejną część serii z Amosem Deckerem. A Wy?


Za egzemplarz recenzencki Ostatniej mili
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu

1 komentarz:

  1. Muszę w końcu zabrać się za Baldacciego, niby już od dawna mam ochotę, a jakoś zawsze coś się wpycha przed niego do kolejki.

    OdpowiedzUsuń