sobota, 25 lutego 2017

RECENZJA: Geir Tangen, Maestro (Wyd. Dolnośląskie, 2017)

"Maestro", czyli debiut literacki Geira Tangena, jest dowodem na to, że zawsze należy wierzyć we własne możliwości i z uporem dążyć do realizacji marzeń. Takie założenie przyjął właśnie autor powieści i osiągnął niebywały sukces. Najpopularniejszy norweski bloger, pracujący jako nauczyciel, całe życie marzył o pisaniu. W końcu postanowił opublikować swoje dzieło i to własnym sumptem. Efekt? Powieść spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem ze strony czytelników. Co więcej, pisarz wkrótce po tym podpisał umowę z największym norweskim wydawcą. Chcieć, to móc - nieprawdaż? 

"Maestro" to również kolejny dowód na to, że polscy czytelnicy doceniają skandynawskie kryminały. Jak wygląda zatem zbrodnia po norwesku? W przypadku Geira Tangena posiada ona kunszt dzieła muzycznego, gdyż morderca zaplanował swoje zbrodnie niczym najwybitniejszy maestro. Partytura jego ofiar przedstawia szczegółowo rozpisany plan dzieła. Czy ktoś jest w stanie przerwać ten szaleńczy i śmiertelny utwór? Owszem, dziennikarz Viljar Gudmundsson.

Pewnego dnia mężczyzna odbiera niepokojący mail o zamiarze popełnienia morderstwa. Początkowo bagatelizuje sprawę, lecz gdy zostaje popełniona druga zbrodnia, o której dziennikarz także został uprzedzony, nie może już ignorować wiadomości od mordercy. Zaczyna się śmiertelna zabawa w kotka i myszkę. Viljar usilnie stara się zrozumieć, co takiego chce przekazać mu nadawca wiadomości, gdyż każdą z nich znaczy tajemniczy kod. Czy uda mu się powstrzymać szaleńca? A może sam stanie się jego ofiarą? Zachęcam, żebyście przekonali się o tym sami.

Proza Geira Tangena urzeka lekką narracją, humorem i doskonałym portretowaniem. W "Maestrze" mamy nie tylko do czynienia z uchwyconą w punkt lokalną scenerią, ale również - a może nawet przede wszystkim - z wyraziście nakreślonymi bohaterami. Dzięki temu kryminał ten zyskuje na odbiorze. W moim przypadku był on nader pozytywny, choć przyznam, że miejscami nieco przytłaczał mnie zbyt opisowy język narracji. Wolę, gdy akcja dynamicznie jednoczy się z językiem, którego nie obarczają nadmiernie niepotrzebne niuanse. Poza tym jednym małym minusem, lekturę powieści pana Tangena zaliczam do udanej. Jeśli macie zatem ochotę zanurzyć się w dobrym kryminale z norweskim kolorytem, serdecznie ją Wam polecam.


Za egzemplarz recenzencki  "Maestra"
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu
 

0 comments:

Prześlij komentarz