sobota, 18 marca 2017

RECENZJA: Ove Logmansbo, Prom (Wyd. Dolnośląskie, 2017)

W swojej najnowszej powieści Ove Logmansbo - czyli ukryty pod pseudonimem literackim Remigiusz Mróz -  ponownie zabiera nas na Faroje. Tak, jak w przypadku poprzednich części - "Enklawy" i "Połowu" - głównymi bohaterami "Promu" są Katrine Ellegaarg i Hallbjorn Olsen.

Tym razem bohaterów czekają trudne chwile. Początkowo wydaje się, że wszystko, co złe jest już za nimi. Katrine żegna się z Danią i pracą w policji. Kobieta chce rozpocząć nowe życie u boku Hallbjorna na Farojach. Pakuje więc cały swój dobytek i wyrusza w podróż do ukochanego, żeby już na zawsze byli razem. Niestety, nie dopływa do tamtejszego portu, gdyż prom, na którym się znajduje się Katrine, zostaje porwany. Kobieta postanawia dotrzeć do porywaczy. W konsekwencji staje się ich zakładniczką. Z kolei Olsen, oczekujący na lądzie na przypłynięcie Katrine, postanawia dowiedzieć się, dlaczego prom został zatrzymany tuż przed wpłynięciem do portu. Gdy poznaje prawdę o porwaniu, decyduje się za wszelką cenę uratować ukochaną wraz z pozostałymi pasażerami. Jeszcze nie wie, że przyjdzie mu stoczyć walkę o własne życie. Czy Hallbjornowi uda się ocalić Katrine? Czy para w końcu odzyska spokój i będzie cieszyć się szczęściem? Tego oczywiście zdradzić nie mogę, więc w tym celu polecam Wam lekturę "Promu".

"Prom" to zdecydowanie najlepsza z trzech części o przygodach Hallbjorna Olsena i Katrine Ellegaard. W "Enklawie", czyli w pierwszym tomie tychże przygód, brakowało dynamicznej akcji. W "Połowie" Ove Logmansbo poprawnie nadbudował już akcję, a dodatkowo zadbał o intrygujące przełomy w śledztwie i lekką narrację. Zebrał więc same plusy na swoim koncie i - jak widać - z dużym zapałem przystąpił do napisania trzeciej części. Zapał ten i doświadczenie z poprzednich książek zaowocowało doskonale nakreślonym kryminałem. Sensacja goni sensację, a bohaterowie - mimo, iż działają osobno - świetnie łączą wątki i napędzają akcję. Stale coś się dzieje, więc na dobre zapomnicie, czym jest nuda. Co więcej, do samego końca nie spodziewamy się tego, co nastąpi. Ove Logmansbo skutecznie zadbał o napięcie. I równie skutecznie bawił się z nami, serwując nam liczne niedopowiedzenia, które wzmagały zainteresowanie dalszym ciągiem opowieści. 

Reasumując, jestem pod ogromnym wrażeniem "Promu". Bez zastanowienia dałam się porwać opowieści weń zawartej. Z niesłabnącym zainteresowaniem śledziłam więc losy głównych bohaterów i gdybym mogła, na pewno przeczytałabym tę powieść jednym tchem. Niestety czas mi na to nie pozwalał, ale ostrzegam, że przy tej pozycji możecie stracić poczucie czasu. Dajcie się zatem porwać tej szalenie intrygującej historii i sprawdźcie, czy wszystkim uda się wyjść z niej cało. 


Za egzemplarz recenzencki "Promu"
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu

2 komentarze:

  1. Z jednej strony jestem ciekawa, a z drugiej podchodzę z dużą dozą sceptycyzmu...

    OdpowiedzUsuń