środa, 14 marca 2018

RECENZJA: Aaron Rosenberg, World of Warcraft: Fale ciemności

Zapewne fanów gry World of Warcraft nie muszę wtajemniczać w historię Hordy i aliantów. Niemniej jednak pozostałym śmiertelnikom pragnę streścić, że jest to niecodzienna opowieść o magii, wojnie i bohaterstwie, oparta na podstawie bestsellerowej serii gier firmy Blizzard Entertainment.


Poznajcie zatem Orgrima Zgładziciela, który pokonując wrogiego Czarnorękiego, przejął po nim władzę nad Hordą orków i dąży do zdobycia całego Azeroth - świata World of Warcraft. Gdy świat zostanie podbity lud Ogrima pozyska ziemie, na których będzie mógł stworzyć swój dom.


Poznajcie również Anduina Lothara, byłego czempiona Wichrogrodu, który porzuciwszy ruiny swego królestwa, przeprowadził przez Wielkie Morze poddany sobie lud i dotarł z nim do brzegów Lordaeronu. Tam z kolei, wspierany przez króla Terenasa, stworzył bohaterskie Przymierze łączące wszystkie narody. Jednakże w obliczu zbliżającej się Hordy może okazać się ono nieskuteczne i niewystarczające, aby powstrzymać tenże lud. Czy w starciu z bezlitosną Hordą uda się utrzymać Przymierze i czy Azeroth nadal pozostanie wolnym światem? Tego oczywiście dowiecie się podczas lektury "Fal ciemności", do czego oczywiście ochoczo Was zachęcam.


Przyznam się szczerze, że nie przepadam za fantastyką. Rzekłabym zwięźle, że to po prostu nie mój klimat. Niemniej do lektury tej powieści zachęcił mnie mój mężczyzna, który jest fanem gry World of Warcraft. Chcąc zatem poznać świat, jakim zafascynował się mój ukochany, przystałam na propozycję zrecenzowania "Fal ciemności". I wiecie co? Nie pożałowałam tej decyzji. Może i nie lubię świata fantasy, ale historia Hordy i Aliantów nader mnie zainteresowała. Co więcej, spodobał mi się język narracji - baśniowy, bogaty i opisowy. Również składnia zasługuje na duże uznanie, co rzadko zdarza się w przypadku literatury obyczajowej, którą zwykłam czytać do poduszki. Plastyczne opisy, ciekawi bohaterowi i bogata metaforyka szczerze mnie urzekły. Jak widzicie, "Falom ciemności" udało się zdobyć moje uznanie. Muszę więc stwierdzić, że fantastyka nie jest taka zła. A przynajmniej ta w wydaniu Aarona Rosenberga. Jednym słowem, polecam.



Za egz. recenzencki "Fal ciemności"
serdecznie dziękuję AiM Media

0 comments:

Prześlij komentarz